Premier League

Klub, który na zawsze zmienił oblicze angielskiej piłki

Szymon Klauza @serekk77

Fot: getty, getty

Tagi

Leicester to klub z ogromną historią, ale na całym świecie jest kojarzony przede wszystkim ze zdobyciem mistrzostwa Anglii. Poprzednie lata, to głównie miejsca w środku tabeli, lecz w tym sezonie, ambicje poszybowały znacznie wyżej. Właścicielom Lisów marzy się bowiem powrót do angielskiej czołówki.

Bo marzenia się spełniają

Zanim o teraźniejszości, warto poświęcić kilka chwil na powrót do przeszłości. Cofnijmy się, zatem do sezonu 2015/2016. Fani Lisów, z pewnością mają te kilka cyfr wyryte w pamięci. I ciężko im się dziwić. Niecodziennie, bowiem zdarza się, że drużyna, walcząca jeszcze rok wcześniej o utrzymanie, zdobywa mistrzostwo Anglii i to z wyraźną przewagą nad resztą stawki.

Wszystko zaczęło się od zatrudnienia pewnego włoskiego szkoleniowca. Mowa oczywiście o Claudio Ranierim. W lipcu 2015 roku przybył on na King Power Stadium. Jego zadaniem było przede wszystkim utrzymać Leicester w najwyższej klasie rozgrywkowej. I swoją robotę wypełnił perfekcyjnie. Droga do utrzymania nie była wcale taka trudna. Drużynie Włocha punkty zbierało się stosunkowo łatwo i koniec zgromadzili 81 oczek. Trzeba przyznać, że jak na zespół walczący o utrzymanie, był to całkiem przyzwoity wynik. Mówiąc już, jednak całkowicie poważnie, Lisy sprawiły ogromną niespodziankę, choć przymiotnik ”ogromną” i tak w pełni nie oddaje tego, czego ta drużyna dokonała . Na każdy mecz wychodzili, bowiem jak po swoje. Nie miało większego znaczenia czy na przeciw nich stał Manchester City, czy Aston Villa. Wszystkie spotkania były wielkim wyróżnieniem dla drużyny, która wychodziła na boisko po to, żeby cieszyć się graniem w piłkę i dawać dużo radości swoim fanom. Wszystko to spowodowało, że na koniec sezonu 2015/2016, mogliśmy zobaczyć coś, co jeszcze nie tak dawno mogło wydawać się absurdem, a mianowicie Lisy w koronie mistrzów Anglii.

Syndrom jednego sezonu

Często mówi się, że jeśli piłkarz lub dany klub sprawi ogromną niespodziankę i powtórzy ten wynik albo co najmniej zaprezentuje się podobnie względem poprzednich rozgrywek, to nie można mówić o syndromie jednego sezonu. W Leicester na pewno nie liczono na obronienie mistrzostwa Anglii, ale wierzono, że Liga Europy będzie w zasięgu Lisów. Klub w letnim oknie opuścił co prawda Kante, który odgrywał kluczową rolę w drugiej linii, lecz do klubu sprowadzono kilku ciekawych zawodników. Wydawało się, że Mendy albo Ndidi będą wstanie choć w części zastąpić francuskiego pomocnika. Nic takiego się nie stało, a drużynie z King Power Stadium szło jak po grudzie. Nie był to już ten sam zespół co sięgał po koronę mistrzowską. Skutkiem słabej gry, okazało się zwolnienie Claudio Ranieriego. Włoch pożegnał się z posadą szkoleniowca pod koniec lutego 2017r.

Nowym trenerem został Craig Shakespeare. Za jego kadencji zespół zakończył sezon na 16/17 na dwunastym miejscu w lidze. Zarząd doszedł do wniosku, że kolejne rozgrywki, Leicester rozpocznie właśnie z Anglikiem na ławce. Długo tam, jednak miejsca nie zagrzał, bowiem już 17 października 2017 roku, 55-latek został zwolniony. Po słabym początku, właściciele doszli do wniosku, że lepiej będzie dla obu stron jak zakończą współpracę.

Lisy szybko znalazły nowego menadżera. Został nim Claude Puel. Pod wodzą francuskiego szkoleniowca, zespół spisywał się całkiem dobrze. Na krajowym podwórku, Leicester zaliczyło progres. Finisz na 9 miejscu został uznany za jak najbardziej dobry wynik. Kolejny sezon był, jednak mocno w kratkę. Drużyna mieszała przyzwoite spotkania ze sporymi wpadkami. Gwoździem do trumny okazał się początek 2019 roku. Zaledwie jedno zwycięstwo, remis i sześć porażek. Tak prezentował się bilans Lisów. Na King Power Stadium zaczęto tracić cierpliwość i po porażce 1-4 na własnym stadionie z Crystal Palace podziękowano 58-latkowi.

Nowe rządy, nowe pomysły, nowi ludzie

Po tragicznym wypadku, w którym zginął właściciel Leicester City, na King Power Stadium nadeszły nowe rządy. Stery po ojcu przejął syn Aiyawatt Srivaddhanaprabha i kilka miesięcy później zatrudnił Brendana Rodgersa. Ze Szkotem wiązano duże nadzieje. Były szkoleniowiec Liverpoolu i Celticu po dobrych wynikach w Szkocji, powrócił do angielskiej piłki. Od właścicieli dostał duży kredyt zaufania oraz sporo pieniędzy na transfery. Już od pierwszych spotkań z Rodgersem na ławce trenerskiej, było widać progres w grze Lisów. Koniec końców sezon 2018/2019 Leicester zakończyło na wysokim 9 miejscu, który dawało nadzieje na dobre wyniki w obecnych rozgrywkach. Pomóc temu miały dać letnie transfery. Do klubu sprowadzeni zostali zawodnicy za ponad 100 milinów euro. Dużym, jednak osłabieniem stało się odejście Harrego Maguiera. Lider defensywy przeszedł do Czerwonych Diabłów, stając się tym samym najdroższym obrońcą w historii. Wielu ekspertów mówiło wtedy, że może to pogrążyć Lisy i utrudnić tym samym walkę o wysokie miejsca w tabeli. Pierwsze kolejki pokazały, że życie bez stopera reprezentacji Anglii może istnieć i wcale nie musi być tak źle jak zapowiadano. Wszystko za sprawą Caglara Söyüncü. Młody Turek dał się poznać z dobrej strony od samego początku i mimo popełnianych błędów, daje duże nadzieje, że wyrośnie na nowego szefa obrony.

Idealny początek

Znakomity start sezonu Lisów może cieszyć samych piłkarzy, ale także fanów. Czwarta pozycja w tabeli, 14 punktów, 4 wygrane, 2 remisy i dwie porażki. Już na pierwszy rzut oka widać, że były szkoleniowiec Liverpoolu i Celticu wykonał kawał dobrej roboty na King Power Stadium. Leicester zaczęło prezentować przyjemny dla oka styl, ale co najważniejsze skuteczny. Oba mecze piłkarze Rogersa przegrali z zespołami, które w poprzednim sezonie znalazły się w samym czubie tabeli. The Reds oraz Czerwony Diabły pokonały Lisy na własnych boiskach, lecz te mecze nie były dla nich łatwe. Warto też dodać, że Vardy i spółka zatrzymali komplet oczek u siebie w meczu z Tottenhamem oraz zremisowali w Londynie z Chelsea.

Na co stać Leicester City?

Lisy z meczu na mecz się rozkręcają i miejsce w pierwszej czwórce nie jest przypadkiem. Apetyt rośnie, jednak w miarę jedzenia i na pewno na King Power Stadium będą chcieli sprawić dużą niespodziankę. Nie celują z pewnością w zdobycie mistrzostwa Anglii, lecz spoglądając jak radzą sobie takie drużyny jak Tottenham czy United, mogą śmiało marzyć o wskoczeniu do Big Six. Mimo wszystko Leicester City powinno najpierw dążyć do zdobycia 7 pozycji na koniec rozgrywek. Ten wynik z pewnością satysfakcjonowałby wszystkie osoby związane z klubem, a każdy wynik ponad to, byłby dodatkowym smaczkiem. Na tą chwilę nie można niczego zakładać. Do końca sezonu jeszcze wiele spotkań i wszystko może się wydarzyć. Nie zmienia to, jednak faktu, że forma Lisów imponuje, a ich gra wzbudza strach w obozach pozostałych drużyn.


Szymon Klauza

@serekk77

Najmłodszy w redakcji. Kibicuję Realowi Madryt i Liverpoolowi. Uwielbiam Premier League, La ligę oraz Bundesligę. Poza piłką wielki fan Remigiusza Mroza.

Komentarze