Ekstraklasa

Na co stać Lecha Poznań?

Łukasz Wąchała @luk_wac

Fot: Roger Gor cc 3.0

Tagi

Żuraw Marchwiński Kolejorz Puchacz Kamiński

Lech Poznań zdaje się (wreszcie) przechodzić (r)ewolucję. Po zwolnieniu Nenada Bjelicy i nieudanych epizodach Ivana Djurdevicia i Adama Nawałki, w klubie zdecydowano się zaufać trenerowi Żurawiowi i w znacznym stopniu oprzeć grę na wychowankach. Jak wygląda w tym sezonie Duma Wielkopolski i czego mogą się spodziewać kibice?

Kadrowe rewolucje.

Rokrocznie po zakończeniu sezonu można było wyczytać w mediach, że Lech przejdzie w najbliższym okienku rewolucję kadrową. Zazwyczaj kończyło się to kilkoma bardziej, lub mniej udanymi transferami, ale sam skład i wyjściowa jedenastka nie ulegały wielkiej zmianie. Czara goryczy przelała się w minionym sezonie, gdy Kolejorz nie dał rady zakwalifikować się nawet do gry w eliminacjach Europejskich Pucharów. Z klubem pożegnało się wielu piłkarzy, nawet tych, którzy regularnie wybiegali na bosko w pierwszej jedenastce. Trenerowi Dariuszowi Żurawiowi dano kredyt zaufania i zlecono misję przeprowadzenia zapowiadanej od kilku lat rewolucji. Szczególnie ważnym aspektem miała być gra z wykorzystaniem wychowanków. Do tej pory regularnie grał Gumny i Jóźwiak, ale to za mało jak na Lecha, który jest przecież znany właśnie ze swojej akademii.

Powrót młodzieży.

Poza kilkoma transferami zagranicznymi zespół Dariusza Żurawia wzmocnili wracający z wypożyczeń, żądni gry młodzi zawodnicy. Wcześniej ogrywali się w innych zespołach a teraz dostali szansę na grę w pierwszej drużynie klubu ze stolicy Wielkopolski. Początki jednak nie wyglądały tak, jak mogło się zdawać. Wychowankowie mieli solidnych konkurentów na swoich pozycjach. Trudno było oczekiwać żeby Jakub Moder wygryzł ze składu Pedro Tibę, Tomczyk wygrał rywalizację z Gytkjaerem, a Puchacz zajął miejsce na lewej obronie za Kostewycza. Co prawda Puszka stał się regularnym wyborem trenera, ale zawdzięczał to swojej uniwersalności i słabej dyspozycji skrzydłowych, bo właśnie na boku ataku rozpoczął sezon zawodnik, który już w GKSie Katowice grywał na tej pozycji. 

Niektórzy kibice krytykowali trenera, że tak naprawdę nic się nie zmieniło, że Lech nie stawia na młodzież w takim stopniu jak było to zapowiadane, a w wyjściowym składzie dominują obcokrajowcy. W futbolu należy być jednak cierpliwym i nie ferować wyroków po kilku pierwszych kolejkach. Podobnie jak zapowiadane po kilku wygranych meczach Mistrzostwo Polski Śląska Wrocław znacznie oddaliło się od podopiecznych trenera Lavicki, tak i w pierwszej drużynie Poznańskiej Lokomotywy zaczęło pojawiać się coraz więcej wychowanków. W zwycięskim meczu z Wisłą Kraków w wyjściowej jedenastce pojawiło się pięciu: Gumny, Puchacz, Kamiński, Moder, Jóźwiak. W wyniku zmian na boisku zameldowali się kolejni dwaj: Tomczyk i Marchwiński. Dwie z czterech bramek zdobyli właśnie wspomniani młodzianie – Marchwiński i Jóźwiak, który zagrał niesamowite spotkanie. Forma zespołu zdaje się zwyżkować, a obecność młodych Polaków jest dodatkowym powodem do radości sympatyków wielkopolskiego klubu, który jako jeden z nielicznych w naszej lidze w ogóle nie przejął się przepisem o młodzieżowcu.

Tak się stawia na młodych.

Młodzieżowcem nazywa się zawodnika, który kończy 21. rok życia najpóźniej w roku zakończenia rozgrywek. W bieżącym sezonie do tego grona należą zatem piłkarze urodzeni po pierwszym stycznia 1998 roku. Debiutujący w tegorocznych rozgrywkach ekstraklasy przepis wywołał sporą dyskusję w kraju, a niektóre kluby zmuszone były do poszukania w swoich szeregach kogoś, kto wpisywałby się w obowiązujące normy. Lech nie przejął się zbytnio nową zasadą, gdyż poznański klub już wcześniej, bez obowiązku stawiał na młodych. Statystyki potwierdzają przewagę Kolejorza, który w tym sezonie dał szansę aż dziewięciu młodzieżowcom, którzy zdobyli aż osiem bramek – pod tym względem zespół Dariusza Żurawia jest absolutnym liderem. Ponadto młodzieżowcy rozegrali ponad 30 procent minut w skali całego zespołu (3338 na 10884) – dla porównania średnia w lidze wynosi 13,39 procent, a drugi po Lechu Górnik ma ten odsetek na poziomie 18,01 procenta. Deklasacja.

O co gra Lech?

Bieżący sezon ma być przejściowy. Najważniejsza ma być przebudowa drużyny, odmłodzenie składu i zbudowanie fundamentów pod walkę o najwyższe cele w przyszłym roku. Ekstraklasa nie jest szczególnie silną i wymagającą ligą, więc może się nawet okazać, że Lech już teraz o coś powalczy. Nie jest to jednak priorytetem i powinni pamiętać o tym wszyscy z kibicami i zarządem na czele. Zaufanie trenerowi i zawodnikom, szczególnie tym zdobywającym pierwsze szlify na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce może zaprocentować. Potrzeba jednak czasu i ciężkiej pracy.

Przed Lechem bardzo ważny mecz – wyjazdowe starcie z Legią Warszawa. Spotkanie to, określane mianem derbów Polski może być niezmiernie emocjonujące, także za sprawą wychowanków, których jak największą ilość mamy nadzieję zobaczyć. Niezależnie od wyniku, mecz z wicemistrzem Polski będzie ważnym etapem w budowie młodszego Lecha. Być może stanie się nawet punktem zwrotnym w karierze niejednego zawodnika, który już w tę sobotę zadebiutuje w elektryzującym starciu o szczególnym znaczeniu.  


Łukasz Wąchała

@luk_wac

Studiuję ekonomię. W wolnym czasie uwielbiam czytać książki (głównie fantasy) i oczywiście oglądać mecze. Jestem koneserem rodzimej Ekstraklasy. Od dzieciństwa kibicuję FC Barcelonie.

Komentarze