Premier League

Zapowiedź wielkiego hitu na Old Trafford

Krzysiek Brzeziński @KrzysiekBrzezis

Fot: Bettingtop, Bettingtop

Tagi

Mecz pomiędzy Manchesterem United a Liverpoolem to jeden z najważniejszych punktów w kalendarzu każdego kibica ligi angielskiej. Pierwsza odsłona bitwy o Anglię w kampanii 19/20 rozegra się już dziś w Manchesterze o 17.30. 

Przed meczem zdecydowanym faworytem wydaje się być zespół z Liverpoolu prowadzony przez niemieckiego szkoleniowca Jurgena Kloppa. Zdobywca Ligi Mistrzów z poprzedniego sezonu jest w tym momencie znakomitej sytuacji w tabeli oraz nauczył się wygrywać mecze, których jeszcze do niedawna Liverpool nie mógł znaleźć skutecznego rozwiązania na pokonanie swojego rywala. The Reds w tym sezonie już w kilku spotkaniach udowodnili, iż potrafią cierpieć na boisku niczym Atletico Madryt w najlepszych sezonach pod wodza Simeone. Nie ma więc przypadku w tym, że to zespół z czerwonej części miasta Liverpool jest liderem tabeli Premier League z maksymalna ilością punktów i 5 oczkami przewagi nad drugim Manchesterem City, który ma jednak jeden mecz rozegrany więcej (Obywatele w sobotę pokonali w londyńskie Crystal Palace na wyjeździe 0:2). To właśnie rekord zwycięstw z rzędu The Citizens wisi dziś na włosku w czerwonej części Manchesteru. Podopieczni OGS są po drugiej stronie barykady. Szukają swojej własnej tożsamości, szukają liderów w każdej formacji ale przede wszystkim szukają formy, która pozwoli im wygrywać mecze seriami. Mecz z odwiecznym rywalem to idealny moment by taką serię rozpocząć a do tego zakończyć wspaniałą serię Liverpoolu.

Pomimo skazywania na porażkę ostatnie wyniki na Old Trafford, pomiędzy tymi rywalami, stoją po stronie gospodarzy. Klopp jeszcze nigdy nie pokonał Manchesteru United w Teatrze Marzeń w lidze. I trzeba tutaj zwrócić uwagę na to, iż wyniki Niemca w angielskim klasyku nie stanowią optymistycznego prognostyka przed dzisiejszymi derbami. Co prawda zeszłoroczna wiktoria na Anfield pozwoliła Liverpoolowi przypieczętować zwolnienie Jose Mourinho, ale już kilka miesięcy później właśnie na Old Trafford w kluczowym momencie sezonu The Reds tylko zremisowali 0:0. Mecz pomiędzy tymi zespołami, są ostatnio pod znakiem gwiazdy hiszpańskiego bramkarz Czerwonych Diabłów - Davida de Gei, który w ostatnich kampaniach wielokrotnie uratował swój zespół przed wysokimi porażkami. Przed dzisiejszym spotkaniem norweski trener ma jednak o wiele większy ból głowy, spowodowany możliwą absencją swojego najlepszego bramkarza.

Podczas sobotnich konferencji prasowych trenerzy obu drużyn wymienili nazwiska kilku zawodników jako potencjalnie zagrożone brakiem występu w klasyku. Wydaje się jednak, że to brak de Gei może stanowić największe osłabienie w szeregach gospodarzy. Po drugiej stronie barykady pod znakiem zapytania stoi jednak występ Alissona, który pomimo tego, iż wrócił do treningów nie jest jeszcze w pełni formy by wracać na tak ważne spotkanie, czym na konferencji poinformował trener The Reds. Według Kloppa ostatnie godziny przed meczem zadecydują czy występ brazylijskiego bramkarza, a także Salaha i Matipa są dziś możliwe. OGS nie będzie mógł skorzystać z Pogby, natomiast piłkarze tacy jak Wan Bissaka, Lingard, Martial, Shaw, Dalot czy Greenowood będą uczestniczyć w dwóch ostatnich jednostkach treningowych i podobnie jak w przypadku tria z Liverpoolu, decyzja zostanie podjęta na godziny przed meczem.

Zwracając uwagę na możliwe braki w składach oraz newralgiczność niektórych pozycji w obu klubach możemy jutro zobaczyć oba zespoły w mocno okrojonych składach. Siła pierwszej jedenastki United wydaje się być w o wiele gorszej sytuacji przy możliwych brakach. Adrian dobrze zastępuje Alissona na początku obecnej kampanii, a Matipa może zastąpić młody reprezentant Anglii – Joe Gomez. Oczywiście największym brakiem może okazać się absencja Salaha, ale Egipcjanin pomimo dobrych liczb meczowych nie znajduje się ostatnio w najwyższej formie podejmując wiele złych decyzji na boisku. Niewątpliwie może być to ogromna szansa dla bohatera poprzedniego sezonu w brawach Liverpoolu – Origiego, a na występ może liczyć również pogromca Manchesteru United z poprzedniego sezonu – Shaqiri. Taka sytuacja pozwala jasno stwierdzić, iż braki takich zawodników jak Pogba, De Gea czy Martial będą dużo bardziej bolesne dla gospodarzy dzisiejszego meczu. Potencjalny zmiennik Hiszpana, Argentyńczyk – Romero, pomimo bardzo dobrych statystyk w bramce Czerwonych Diabłów, może nie sprostać wyzwaniu grając przeciwko ofensywnym zawodnikom Liverpoolu, jak Mane czy Firmino. Pogba pomimo wielkiej krytyki ze strony swoich własnych fanów, to nadal ważne postać w środku pola, na która Klopp w swojej taktyce przed meczowej musiałby poświęcić dużo więcej czasu niż na młodego McTominaya czy doświadczonego Juana Matę. Nie od dziś wiadomo jednak, że mecze derbowe wzmacniają u graczy chęć rywalizacji, co może spowodować iż zawodnicy Manchesteru zagrają w końcu na 150% swoich możliwości zmotywowani atmosferą spotkania.

W całej historii tych pojedynków lepszy jest Manchester United. The Red Deviels pokonali Liverpool aż 80 razy w 202 rozegranych dotąd meczach we wszystkich rozgrywkach. 66 razy wygrał Liverpool natomiast 56 meczów zakończyło się remisem. W samej Premier League odwieczni rywale mierzyli się ze sobą 54 razy i ponownie górą są gospodarze dzisiejszego klasyku, którzy wygrali 28 spotkań, 12 zakończyło się remisem a 14 meczów wygrał Liverpool. Rywalizacja ta sięga sezonu 1893/94, kiedy to Liverpool pokonał występujący wtedy pod nazwą Newton Heath zespół z Manchesteru na Ewood Park 2:0. 10 lat później na Anfield padł najbardziej okazały wynik pomiędzy tymi zespołami, kiedy to w 1903 roku Liverpool wygrał u siebie 7 do 3. Czerwone Diabły odpowiedziały w 1928 wygrywając z Liverpoolem na Old Trafford 6:1. W erze Premier League w kampanii 03/04 sir Alex Ferguson pokonał The Reds 4:0 w Teatrze Marzeń, natomiast w 2009 roku również w Manchesterze, The Reds pokonali gospodarzy 4:1.

Jaki będzie dzisiejszy mecz? Czy możemy liczyć na grad goli i wyniki porównywalne z tymi z XX wieku? A może czeka nas kolejne nudne 0:0 gdyż obie drużyny będą bały się porażki z odwiecznym rywalem? Na te i więcej pytań odpowiedź otrzymamy dziś po godzinie 19, kiedy to poznamy rozstrzygnięcie spotkania, którego rozjemcą będzie Martin Atkinson. Na liniach doświadczonego Anglika wspierać będą Lee Betts oraz Constantine Hatzidakis, jako arbiter techniczny mecz będzie sędziował Jonathan Moss, a w wozie VAR zasiądą David Coote oraz jego asystent Marc Perry. Czy sędziowie pokażą dziś typowe dla tych spotkań czerwone kartki? 


Krzysiek Brzeziński

@KrzysiekBrzezis

Fan #LFC #Liverpoolu, fan siatkówki.

Komentarze