No category

#5

Fot: Własne

Tagi

Wisła Kraków Reymontowe Opowieści Liga Ekstraklasa

Przed nami 4. kolejka Lotto Ekstraklasy. Do tej pory „Biała Gwiazda” zdobyła sześć punktów, co nie może być uznawane za zły wynik, ale niektóre rzeczy są jeszcze do poprawy. Ostatni mecz z Górnikiem Zabrze pokazał, że Wisła musi jeszcze wiele zmienić, by móc liczyć się w walce o najwyższe cele.

Pierwszy mecz w lidze rozegrany na stadionie w Szczecinie z miejscową Pogonią można określić jako bardzo udany. Wiele osób zastanawiało się jak poradzi sobie Wisła, która jest nadal w przebudowie. Wielu nowych zawodników w składzie to zawsze ryzyko, jednak „Biała Gwiazda” nieźle poradziła sobie z tym ciężarem. Na słowa uznania zasługiwał po tym meczu przede wszystkim nowy zawodnik Wisły, „Carlitos”. Drugą bramkę dołożył chorwacki pomocnik Petar Brlek. Po dwóch bramkach dla Wisły, przyszła kolej na gola dla Pogoni Szczecin. Na szczęście dla Krakowian skończyło się na jednej i Wisła mogła sobie zapisać po tym spotkaniu komplet punktów. Spotkanie z „Portowcami” dało nadzieje na to, że kolejny sezon nie tylko zacznie, ale przede wszystkim skończy się dobrze dla Krakowian.

Kolejnym spotkaniem był mecz z Termalicą rozgrywany na stadionie przy Reymonta 22. I właśnie w tym meczu zaczęło się dziać coś niedobrego. Co prawda Wiślacy pokonali „Słonie” 1-0, co sprawiło, że przez chwilę byli nawet na pozycji lidera Lotto Ekstraklasy, ale w przeciwieństwie do meczu z Pogonią, Wisła potrzebowała dużo więcej czasu, by postawić „kropkę nad i”. Dopiero w końcowym czasie gry, Petar(da) Brlek zdobył bramkę na wagę trzech punktów, czym wprawił w euforię miejscowych kibiców. Jeśli patrzeć na samy wynik, Wisła zdobyła pełną pulę, co musi cieszyć, ale styl gry pozostawiał wiele do życzenia. Najwyższa klasa rozgrywkowa w Polsce ma wiele zespołów, które nie grają otwartej piłki, tylko wychodzą na murawę głównie po to, by nie stracić bramki. Czekają na to, że druga drużyna wejdzie całym składem na połowę przeciwnika i dopiero wtedy grają z kontry. Taką taktykę przybrał właśnie klub z Niecieczy i widać było, że Wisła nie może sobie z tym poradzić. Jeśli przeciwnicy grają odważnie, jeśli nie boją się podejść pod pole karne „Białej Gwiazdy” to zawodnicy prowadzeni przez Kiko Ramireza potrafią zdobywać bramki i grać piłkę ładną dla oka, ale nie wystarczy grać dobrze na słabszą obronę. Wisła miała szczęście, że napastnicy z Niecieczy nie mieli swojego dnia, bo gdyby zagrali tak dobrze i tak zorganizowanie jak defensywna formacja, „Biała Gwiazda” mogłaby wracać do domu nawet bez jednego punktu.

Co nie zdarzyło się w poprzednim spotkaniu, miało miejsce w kolejnym. „Igor Angulo Show” - tak w skrócie można określić popis zawodnika Górnika Zabrze. „Górnicy” pokonali Wisłę 3-2 i udowodnili, że wygrana z Mistrzem Polski, Legią Warszawa nie było przypadkowe. Nawet wielu sympatyków „Białej Gwiazdy” mówiło, że ten mecz powinien skończyć się większą różnicą bramek na korzyść Górnika. Wśród zawodników trenera Marcina Brosza nie było w tym dniu gracza, którego można było określić mianem słabego. Wszyscy zaprezentowali się bardzo dobrze i „Wiślacy” mimo swoich szans, byli w tym spotkaniu po prostu gorsi. Zdaniem ekspertów ten mecz był najlepszym meczem tej kolejki Lotto Ekstraklasy. Cieszy fakt, że Wisła bierze udział w takim przedsięwzięciu, ale mimo wszystko stracona szansa na kolejne trzy punkty musi boleć każdego sympatyka ,,Białej Gwiazdy”.

W tym momencie Wisła Kraków znajduje się na 4. miejscu w tabeli Lotto Ekstraklasy. To miejsce w końcówce tamtego sezonu Wiślacy braliby w ciemno, jednak jest to dopiero początek. Jeszcze wiele spotkań zostało do rozegrania i jak mówi Kiko Ramirez, „Step by step”. Krok po kroku, mecz po meczu. Tylko tak Wiślacy będą mogli wrócić na szczyt. Szczyt o którym żaden kibic „Białej Gwiazdy” nie zapomniał. Swego czasu Wisła rządziła na arenie krajowej, jak i również osiągała zadowalające wyniki w Europie. Przykład Legii Warszawa z tamtego sezonu, która awansowała do elitarnych rozgrywek Ligi Mistrzów, pokazał wszystkim polskim klubom, że się da. Każdy klub może zrobić coś wielkiego w historii polskiego futbolu. Teraz przez Wiślakami kolejny krok do tego celu. Mecz z Wisłą Płock. Z Wisłą, która mimo tego, że jest obecnie niżej w tabeli, to zdążyła już pokonać Lecha Poznań, który przecież nadal gra w europejskich pucharach. Każdy kibic krakowskiej drużyny jednak liczy na to, że trzy punkty z tym spotkaniu popłynął Wisłą do Krakowa, a nie do Płocka.


Komentarze