Ekstraklasa

Nieskuteczna Lechia zremisowała z Górnikiem

Tomek Hatta @Fyordung

Fot: własne, własne

Tagi

Piłkarze Lechii chcieli się zrehabilitować za zremisowany mecz derbowy, jednak ponownie pokazali dużą nieskuteczność i brak koncentracji w końcowej fazie spotkania. Efektem kolejny zremisowany mecz na własne życzenie, tym razem z Górnikiem Zabrze. 

Lechia w ramach trzynastej kolejki Ekstraklasy, podejmowała na własnym stadionie zespół Górnika Zabrze, z którym szczególnie w minionym sezonie grało im się bardzo dobrze. W trzech rozegranych spotkaniach ( jedno z nich w Pucharze Polski), drużyna Piotra Stokowca za każdym razem wygrywała, a na szczególną uwagę zasługiwał wysoki triumf aż 4:0 przed własną publicznością, tuż przed przerwą zimową. Kibice oczekiwali tym razem podobnego rozstrzygnięcia, zważając na ostatnio nieco gorsze wyniki i podrażnienie zespołu, po pechowo zremisowanym 2:2 spotkaniu derbowym w Gdyni. Przez te kilka dni przygotować, z klubu dochodziły głosy o dużej motywacji, by od nowa budować swoją „Twierdzę Gdańsk”, a sam trener przyznawał, że cały czas wszyscy pracują nad odpowiednią koncentracją, bo taktycznie wszystko wygląda coraz lepiej.

Jedynym problemem Lechii przed tym pojedynkiem była kwestia skrzydłowych, gdyż poprzez zawieszenie Żarko Udovicicia i nadal leczony uraz Jaroslava Mihalika, do dyspozycji pozostawali tylko Lukas Haraslin i Sławomir Peszko.

W obozie Górnika Zabrze sytuacja była o wiele mniej komfortowa. Podopieczni Marcina Brosza po dosyć udanym starcie sezonu, dzięki dobrej grze przed własną publicznością, następnie zatracili skuteczność i od końcówki sierpnia czekają na kolejne ligowe zwycięstwo. „ Górnicy” w ostatnich sześciu spotkaniach, nie dość, że nie potrafili zdobyć kompletu punktów, to także byli zdolni strzelać maksymalnie jednego gola w meczu. Mimo wszystko zawodnicy śląskiego klubu otwarcie przyznawali, że ich celem jest górna ósemka i mimo trudnego przeciwnika, jadą do Gdańska grać otwartą piłkę, jednocześnie zdając sobie sprawę z olbrzymiej jakości zdobywcy Pucharu Polski.

Trener Marcin Brosz miał do dyspozycji prawie wszystkich zawodników, a dużym pozytywem był powrót do zdrowia Pawła Bochniewicza, który jeszcze w ostatnim meczu z ŁKS-em usiadł na ławce, by zbyt szybko nie wprowadzać go do gry.

Składy meczowe

W drużynie Lechii na to spotkanie doszło do trzech zmian, które zostały bardzo pozytywnie odebrane przez kibiców. Za pauzującego Żarko Udovicicia kolejną szansę od pierwszych minut dostał Sławomir Peszko, a w środku pola Flavio Paixao i Daniela Łukasika zastąpili Rafał Wolski i Tomasz Makowski. Szczególnie obecność Wolskiego w pierwszym składzie jest w Gdańsku bardzo pożądana, znając jego duże możliwości ofensywne.

Źródło: Lechia Gdańsk Twitter

Do podstawowego składu gości wrócił w końcu Paweł Bochniewicz, zastępując Michała Koja, który mimo solidnej ostatnio postawy musiał pogodzić się z obowiązującą hierarchą na tej pozycji. Była to jedyna roszada porównując ostatnie, zremisowane spotkanie na własnym stadionie.

Źródło: Górnik Zabrze Twitter

Przebieg spotkania

W pierwszych minutach spotkania lepsze wrażenie sprawiali goście. Lechia momentami próbowała uspokoić sytuację na boisku, jednak bardzo raziła w oczy ich niedokładność w rozegraniu piłki. Górnik po odbiorach piłki, bardzo szybko potrafił przedostać się pod pole karne gospodarzy, a głównym motorem napędowym był David Kopacz, któremu jednak brakowało chłodnej głowy, by w odpowiednich momentach dobrze dograć do Igora Angulo. Po kwadransie spotkania, w końcu do głosu zaczęli dochodzić podopieczni Piotra Stokowca, jednak dogodnych sytuacji nie wykorzystał zarówno Haraslin jak i Peszko. Bliski gola kolejki był Filip Mladenović, jednak jego strzał z rzutu wolnego, z ponad 30 metrów cudem obronił Martin Chudy.

Po tych dogodnych sytuacjach, na murawie zapanował totalny spokój i oba zespoły nieudolnie próbowały zagrozić bramce rywala. Kibice obecni na stadionie mogli w tym czasie podziwiać oprawę kibiców Lechii, nawiązującą do ostatniego meczu derbowego - na który nie zostali wpuszczeni.

Źródło: własne

Po kilku minutach, gdy ultrasi zaczęli odpalać race, mecz musiał zostać na moment przerwany, z racji unoszącego się dymu, który znacznie ograniczył jakąkolwiek widoczność. Ostatnio dosyć mglista aura nad Gdańskiem udzieliła się także sympatykom gospodarzy. Po wznowieniu gry lepsze wrażenie sprawiała Lechia, jednak to Górnik w 40. minucie przeprowadził bardzo dobrą kontrę, której nie wiedzieć jakim cudem nie wykorzystał Angulo, będąc sam na sam z Dusanem Kuciakiem. Ostatecznie w pierwszej połowie goli nie ujrzeliśmy i remis można było uznać jako sprawiedliwy wynik. 

Po przerwie w szeregi obu zespołów znowu wdała się niepewność, a najbardziej w 51. minucie skorzystała z tego Lechia, gdy Wolski wykorzystał błąd obrońcy i po długim sprincie wywalczył rzut karny. Chwilę później pewnie wykorzystał go Artur Sobiech. Zdobyta bramka napędziła Lechię, efektem czego była o wiele większa intensywność gry i chęć dobicia Górnika. Najbardziej widoczny był Haraslin, który jednak notorycznie sam, bezskutecznie próbował kończyć akcje. Górnik nawet jak próbował przedostać się pod pole karne Kuciaka, to kompletnie nie radził sobie z dobrze dysponowaną tego wieczoru defensywą rywala.

W 70. minucie gdańszczanie mieli idealną szansę na podwyższenie wyniku, jednak po ładnej kombinacji Sobiecha z Gajosem, z najbliższej odległości w bramkarza uderzył Haraslin. Słowacki skrzydłowy mimo dobrej gry, kompletnie nie był dziś w stanie wstrzelić się w bramkę. Goście dopiero w 75. minucie stworzyli sobie niemalże stuprocentową okazję do wyrównania, którą zmarnował słabym strzałem Jesus Jimenez. Hiszpan odpłacił sobie tę sytuację w 82. minucie, gdy wykorzystał jeden z nielicznych tego wieczoru błędów stoperów Lechii i sprytnym strzałem pokonał Kuciaka. Można rzec, że niewykorzystane sytuacje Haraslina się zemściły. Cztery minuty po golu wyrównującym, wprowadzony chwile wcześniej Flavio Paixao w fatalny sposób zaprzepaścił szansę wyprowadzenia swojego zespołu na ponowne prowadzenie. Bramkarz Górnika Martin Chudy po raz kolejny tego wieczoru uratował swój zespół.

W ostatnich minutach spotkania, żadna z drużyn nie zdołała już zmienić wyniku i mecz zakończył się remisem, z którego chyba bardziej powinni być zadowoleni zawodnicy Górnika. Lechia za to może być wściekła na swoją nieskuteczność. Ponownie zawiodła także koncentracja, na którą tak bardzo zwracał uwagę trener Stokowiec. 


Tomek Hatta

@Fyordung

Red. naczelny @SofaGOL | Polscy piłkarze za granicą | Prywatnie - #Lechia #Chojniczanka #Slask - #LFC #ACMilan #FCPorto | Dużo czasu marnuję na granie w FM

Komentarze