Piłka nożna

Ultrasi - źródło dla kultury

Paweł Grzywacz @GrzywkaFutbol

Fot: Głos Wielkopolski, Głos Wielkopolski

Tagi

Jestem niedługo po lekturze książki „Wisła w ogniu” Szymona Jadczaka i zauważyłem coś ciekawego. Abstrahując od historii samej w sobie, wiele osób przyznaje, że to jedna z najlepszych książek sportowych tego roku. Podczas gdy to książka jedynie zahaczająca o sport.

Próbowałem długo wyszukać więcej podobnych książek na polskim rynku. Bez problemu przypomniałem sobie „Fanatyków” bardzo ciekawą książkę która wyszła przed dwoma laty i którą z wielką chęcią przeczytałem. Tyle, że w przeciwieństwie do „Wisły w ogniu” którą połknąłem w 4 dni, tamta książka była nieco męcząca i o ile przeczytanie pierwszej połowy książki zajęło mi 3 dni, o tyle z resztą męczyłem się przez jeszcze połowę miesiąca. Poza tym do głowy przychodzą mi znajdujące się wysoko na mojej liście „chcę przeczytać”, ale zarazem ciężko dostępne książki „To my chuligani” i „Kibice w polityce”.

Ostatnio miałem też okazję czytać w jednym z magazynów podróżniczych (najpewniej w „National Geographic: Traveller”, acz możliwe, że było to „Poznaj Świat”) relację z wyjazdu na derby Belgradu. Artykuł ten był bardzo ciekawy, ponieważ opowiadał historie grup kibicowskich powiązanych z Partizanem i Crveną Zvezdą oraz całego ruchu ultras w Serbii. Zdarzało mi się też kupować miesięcznik „To my kibice” gdzie można poczytać o ruchu kibicowskim w Polsce.

Muszę przyznać, że żałuję, że tak rzadko sięga się po historie ruchu Ultras w Polsce. Polscy ultrasi są jednymi z najlepszych w Europie, a jednak najczęściej jeżeli już ktoś sięga po opis ultrasów w jakiejś mądrej książce, to jest to obraz przejaskrawiony i mocno stereotypowy. Zresztą wielu mediom bardziej pasuje obraz bandytów, którzy tłuką ludzi tylko dlatego, że noszą inne barwy niż obraz dajmy na to kibiców Legii kupujących karetkę dla Centrum Zdrowia Dziecka. Problemem jest to, że mimo tego jak ciekawym zjawiskiem są polscy ultrasi, żaden dziennikarz nie wpadł jeszcze na to, że warto pisać książki o tych ludziach. Nie mówię tu tylko o książkach literatury faktu. Chociaż muszę przyznać, że nie pogardziłbym książką o historii ruchów kibicowskich wokół dajmy na to Lecha, Legii albo o kibicowskiej historii derbów Łodzi. Rzecz jasna nie mówię tu też o książce typu „Wisła w ogniu”. Myślę, że dobrze zrealizowana powieść o ultrasach mogła by być hitem i stać się dosyć poczytna. Oczywiście jednak najpierw musi się znaleźć ktoś kto taką książkę napisze…

Podobnie jest z filmami. Jeżeli już są w nich ukazywani kibice to często w sposób stereotypowy. Ostatnio jednak wreszcie miałem okazję obejrzeć film „Skrzydlate świnie” i muszę przyznać, że podobało mi się to jak ukazano tam ultrasów, bowiem obraz ten był całkiem prawdziwy. Szkoda, że mało który twórca chce pójść taką samą drogą i zrobić film o ultrasach, a szkoda. Wiadomo, że obecnie nad filmem o tematyce piłkarskiej (w tym kibicowskiej) pracuje Patryk Vega, ale w to, że to będzie dobry film nie wierzę i chociaż będzie on kasowym sukcesem, to myślę, że nie przedstawi odpowiednio sprawy.

Dlaczego kultura mogłaby czerpać z ruchu ultrasowskiego? Bo tak naprawdę wszystko co z nim związane to gotowe scenariusze i książki. Osobiście chętnie obejrzałbym też jakiś dokument o polskich ultrasach bo chociaż mocno wytężam pamięć nie przypominam sobie żadnego. Piłka nożna to setki wspaniałych historii które można wykorzystać tworząc liczne dzieła kultury. Z ultrasami jest podobnie. Dlatego polski twórco chcesz mieć wyrazistą historię, która się dobrze sprzeda i nie będzie powielaniem wielu innych podobnych dzieł, twórz o ultrasach.


Paweł Grzywacz

@GrzywkaFutbol

Fan przede wszystkim Ekstraklasy. Z zagranicy Liverpool i Real. Poza tym interesuje się żużlem, skokami narciarskimi, siatkówką i sportami motorowymi.

Komentarze