Bundesliga

Tak blisko a tak daleko

Szymon Klauza @serekk77

Fot: Mattes, Commons:Freedom of Panorama

Tagi

Bayern w tym sezonie miał być najsłabszą drużyną od wielu lat. Z każdym kolejnym spotkaniem faktycznie, mogło się wydawać, że jest szansa aby zdetronizować Monachijczyków. Jednak przychodzi, taki mecz jak ten z BVB i człowiek zadaje sobie pytanie: Jak to jest właściwie możliwe, że będąc w kryzysie, Lewandowski i spółka mogą wręcz rozjechać ekipę Piszczka?

W letnim okienku transferowym Bayern Monachium nie dokonał transferów na miarę klubu z ambicjami o walkę w Champions League. Sprowadzenie Couthinho i Perisca było raczej opcją ”b”, ”c” jak nie jeszcze dalszą. Mimo to, wśród fanów zapanował spory optymizm i w sumie nie ma im się co dziwić, bo dobrze, że ktokolwiek trafił na Alianz Arenę. Uli HoeneßKarl-Heinz Rummenigge tym samym podtrzymali swoje zdanie, że ich klub nie będzie podążał za modą wydawania ponad 100 milinów euro za piłkarzy. Chwała im za to tylko, że obecne realia wyglądają tak: albo płacisz, albo po prostu cię nie ma wśród najlepszych. Szczerze mówiąc ciężko to zrozumieć bo w czasach, gdzie dochody największych klubów sięgają kwot, które ciężko sobie wyobrazić, taka firma jak Bayern powinna chociaż raz na jakiś czas dokonać potężnego transferu.

Kovac przychodząc do Bayernu miał wprowadzić zespół na wyższy poziom, który pozwalałby na walkę nie tylko na krajowym podwórku, ale też i w Europie. Obiektywnie oceniając jego pracę w Monachium, trzeba przyznać, że jak na warunki, w których przyszło mu pracować, osiągnął maksimum. Mistrzostwo kraju, Puchar Niemiec i ćwierćfinał Ligi Mistrzów. W tych kwestiach nie było się do czego przyczepić. Gorzej było w części poza boiskowej. Chorwat potrafił skrytykować swoich piłkarzy, a nie tak dawno powiedział nawet, że kibice Eintrachtu są najlepsi w Niemczech. Zdecydowanie takie słowa nie powinny paść z ust trenera. Przyczyniło się to do słabej atmosfery w drużynie. Do tego doszły słabe wyniki w lidze i wszystko to, doprowadziło, że Kovaca nie zobaczymy już w Monachium. Jednak w mojej opinii za obecną sytuację w Bayernie nie można obarczać w całości byłego szkoleniowca Eintrachtu. Również mocno zawiódł zarząd, który nie wzmocnił wystarczająco dobrze drużyny, a piłkarze też z pewnością nie mogli powiedzieć, że robili wszystko tak jak trzeba.

Dobrze, że Bayern w swoich szeregach ma kogoś takiego jak Robert Lewandowski. Jedenaście kolejek z rzędu z co najmniej jednym trafieniem. Patrząc co nasz rodak wyczynia w tym sezonie musimy czuć się bardzo dumni, że mamy takiego przedstawiciela naszego kraju. Można wręcz powiedzieć, że ”Lewy” w pojedynkę wziął drużynę na swoje barki i zaprowadził ją na trzecie miejsce w lidze. Jeśli napastnik Monachijczyków strzelił już 16(!) bramek, a Bayern zajmuje dopiero 3 pozycję, to o czymś to musi świadczyć. Nie możemy oczywiście mówić, że gdyby nie Robert, to Bawarczycy mieli by strzelone 16 bramek mniej i znajdowaliby się w środku stawki, bo ktoś jednak grałby zamiast niego i może z większym , ale pewnie z mniejszym powodzeniem strzelałby bramki. Fakty mimo wszystko są takie, że maszyna z 9 na plecach nie ma zamiaru się zatrzymywać i dla Bayernu byłoby lepiej gdyby tak pozostało.

I wracamy do tego co w tytule tego tekstu. Tak blisko a tak daleko. W skrócie tak prezentują się ostatnie lata BVB. Bayern z każdym rokiem jest słabszy, a oni mimo to nie potrafią tego wykorzystać. Wzmacniają się co roku, zmieniają trenerów, a gdy przychodzi co do czego to jadą do Monachium i wyglądają tak jakby na stadion dojechali tylko fizycznie. Kompromitacja pełną gębą i zanosi się, że korona mistrzowska pozostanie tam gdzie obecnie przebywa, bo ciężko mi sobie wyobrazić, żeby Borussia Moenchengladbach utrzymała formę przez cały sezon i dowiozła pierwsze miejsce. Na tą chwilę jedyną drużyną, która może pokrzyżować plany Bayernowi, wydaje się być RB Lipsk, ale i tak więcej jakości ma swoich szeregach Flick co może na końcu zaważyć w kwestii mistrzostwa kraju.


Szymon Klauza

@serekk77

Najmłodszy w redakcji. Kibicuję Realowi Madryt i Liverpoolowi. Uwielbiam Premier League, La ligę oraz Bundesligę. Poza piłką wielki fan Remigiusza Mroza.

Komentarze