Piłka nożna

FC Haka – wielki klub z głębokimi ranami

Mateusz Dubiczeńko @M_Dubiczenko

Fot: Yle.fi, Yle.fi

Tagi

Od lat nie było tak silnej ekipy na zapleczu fińskiej ekstraklasy, która bez największych kłopotów odstawiłaby resztę stawki na drugi plan. FC Haka urządziła sobie prawdziwy spacer zwycięzców po drugoligowych boiskach i wraca do Veikkausliigi po 8 latach przerwy.

15 zwycięstw z rzędu, w połowie września przerwana seria 28. spotkań bez porażki i awans zapewniony po 23 kolejkach. Prawdziwa demolka na poziomie Ykkonen w wykonaniu klubu z Valkeakoski i to w momencie, gdy niekoniecznie się tego spodziewano.

---

Wróćmy jednak nieco wstecz. Historia klubu zaczyna się w roku 1934, pod nazwą Valkeakosken Haka i startu w rozgrywkach dystryktu Häme. Pierwszy mecz zakończył się potężną klęską i wynikiem 0:5 przeciwko TaPan. Do rozgrywek, obecnie traktowanych jako najwyższy poziom w Finlandii, awansować udało się w latach 40. Również wtedy przyszedł pierwszy wielki sukces, w postaci triumfu w swoim dystrykcie.

Poważne triumfy i trofea przyszły jednak nieco później. Suomen Cup do gabloty trafił dwukrotnie, w sezonach 1955 oraz 1959. Na ten okres przypadł również zagraniczny wpływ na budowanie klubu w postaci angielskiego trenera: Toma Johnstona.

Zaledwie rok później, po drugim pucharze krajowym, FC Haka stała się pierwszym fińskim zespołem w stawce z dubletem. Ligowa demolka zakończyła się zdobyciem 41 punktów z 44 możliwych i bramkowym bilansem 78-23. To lata 60. nazywane są złotą dekadą dla Haki, która wówczas trzykrotnie zostawała mistrzem Finlandii. Za tak znakomite wyniki odpowiedzialni na ławce trenerskiej byli: Valter Heinonen, Aimo Pulkkinen, William Moore i Veijo Valtonen.

Lada moment działacze musieli jednak drastycznie zejść na ziemię. W sezonie 1972 Haka spadła nieoczekiwanie do drugiej ligi zajmując 12. lokatę w tabeli. Odnajdywanie się w nowej rzeczywistości nie trwało długo, bo już po roku udało się wrócić do elity. Jak na fiński futbol ligowy przystało podnoszenie się zespołu z dna zaowocowało kolejnym sukcesem. Trzy lata po awansie Haka po raz czwarty w historii zdobyła mistrzostwo.

W latach 80. zespół z Valkeakoski krążył wokół ligowego podium, ale nie udało się wspiąć na jego najwyższy stopień. Dla historii klubu znaczyło to niewiele, bo do gabloty trafiały krajowe puchary, a co ważniejsze udało się dojść do ćwierćfinału Pucharu Zdobywców Pucharów. Po wyeliminowaniu irlandzkiego Sligo Rovers (4:0 w dwumeczu) oraz szwedzkiego Hammarby (3:2 w dwumeczu) nadszedł wielki pojedynek z Juventusem rozstrzygnięty wynikiem 0:2 dla Włochów.

Rok 1990 i mianowanie najwyższej ligi w Finlandii jako Mestaruussarja, to również kolejny krok dla klubu, który stał się niezależny i przyjął aktualną nazwę FC Haka.

To właśnie w tych latach przyszedł najbardziej zaskakujący okres dla klubu. W sezonie 1995 pod wodzą Vallu Popovitcha oraz Olega Ivanova sięgnął po kolejny dublet, by rok później zająć ostatnie miejsce w stawce i znów wylądować w drugiej lidze. Nastroje z poziomu absolutnego dna podniósł jednak Keith Armstrong, który bez większych kłopotów zwyciężył w tych rozgrywkach, a do tego dołożył Puchar Finlandii.

Jak ręką odjął we władzach klubu zapomniano o fatalnym sezonie, o niedawnych kłopotach i Haka z marszu ruszyła w Veikkausliidze po najwyższe cele. Triumfowała w najwyższej klasie rozgrywkowej jako beniaminek i przez kolejne trzy lata. To również czas kolejnej wielkiej przygody w europejskich pucharach, w eliminacjach Ligi Mistrzów Haka mierzyła się bowiem z Liverpoolem i choć lekcja angielskiej piłki była bolesna (1:9 w dwumeczu), to jest niezwykle ważna dla takiego klubu. Starcie z Anglikami na Stadionie Olimpijskim obejrzało 33 000 widzów.

Pomimo, że klub opuścił trener Armstrong pod wodzą nowego opiekuna Olliego Huttunena co roku Haka prezentowała swoje siły w eliminacjach europejskich pucharów. W 2004 roku sięgnęła po 9. i ostatni do dnia dzisiejszego tytuł mistrza kraju, a rok później po ostatnich krajowy puchar.

Od tego momentu zaczęła się wielka przebudowa zespołu połączona z odmładzaniem kadry. Kariery pokończyli tak ważni wcześniej zawodnicy jak: Lasse Karjalainen, Tommi Torkkeli, Janne Salli i Mika Nenonen.

W latach 2009-2010 doszły do tego wszystkiego poważne zawirowania w kwestiach finansowych. W związku z problemami własnych spółek klub opuścił Seppo “Sedu” Koskinen, który w ciągu dwóch lat w Hace pozostawił ponad 3,1 mln euro. Nie skończyło się to jednak wielką tragedią, bo pieniądze na dogranie sezonu udało się zgromadzić, tym samym uniknięto możliwości rozwiązania klubu.

Od 2011 roku, po ugaszeniu pożaru związanego z pieniędzmi, wprowadzono ścisłą dyscyplinę finansową. Wiązało się to również z poziomem piłkarzy, którzy lądowali w klubie. Coraz słabsze wyniki wprowadzały nerwowość i częstsze zmiany trenerów. Zakończyło się to kolejnym spadkiem do Ykkonen w sezonie 2012.

Pomimo faktu, że w Finlandii zjazd ekip w ciągu roku zdarza się dość często, to w przypadku klubu z tak wielka historią spadek z 2012 roku musi stanowić duże zaskoczenie. Mówimy przecież o zespole, który obok HJK jest najbardziej utytułowanym w kraju (9 mistrzostw, 12 pucharów). To zespół mający swoje wielkie mecze w europejskich pucharach. Mimo wszystko nie udało się uciec od problemów, których te słabsze piłkarsko ligi nie wybaczają nigdy.

---

Projekty kreowane na drogę awansu nie znajdowały szczęśliwej mety. Dopiero teraz i to pod wodzą niedoświadczonego, ale dobrze znanego z boiska Teemu Tainio, sukces zawitał do Valkeakoski. Były defensywny pomocnik mający 39 lat na karku zagrał ponad 140 spotkań w Ligue 1 i 88 w Premier League. To też kolejny przykład fińskiego gracza, który od razu po występach na boisku podjął decyzję o pracy w trenerce, początkowo w roli asystenta Koskeli i Armstronga, później na własne nazwisko.

Awans jest o tyle sporym wyczynem, że na zespół składa się spora grupa młodych graczy (tylko jeden zawodnik przekroczył granicę 30 lat) i w większości są to Finowie. Nawet najlepszy strzelec drużyny - Salomo Ojala nie jest zawodnikiem, o którym rozpisywano by się niedawno w kontekście wielkiego talentu. Mimo to 22 latek osiągnął kapitalny wynik 23 bramek w 26 meczach, a mówimy o napastniku, który dotychczas w 18 meczach na zapleczu do bramki trafiał czterokrotnie.

Teraz po sukcesie przed władzami klubu sporo pracy. Już kilka dni po potwierdzonym awansie do Veikkausliigi pojawiły się informacje o nowych umowach dla najlepszego strzelca (Ojali), najlepszego asystenta (Popovitcha) oraz kluczowego gracza w defensywie (Friberga).

Dyrektor generalny Olli Huttunen wspomina, że jest bardzo zadowolony z kierunku w jakim podąża klub. Nie mają jednak zamiaru podejmować kolejnego ryzyka i w sposób diametralny zwiększać budżetu płac. Poza tym wciąż sporo miejsc w kadrze zajmą piłkarze kształtowani od kilku lat w Valkeakoski. Podkreślał również, że jest szczęśliwy z zainteresowania fanów karnetami na sezon 2020.

Pozostaje więc pytanie jak będzie wyglądać wizyta Haki w elitarnym gronie fińskiej piłki. Poza Honką w ostatnich latach beniaminkowie w Veikkausliidze radzili sobie naprawdę kiepsko i większość kończyła swoją przygodę już na pierwszym sezonie. Wiara w to, że dla klubu z Valkeakoski będzie zupełnie inaczej może być budowana przede wszystkim na tym jak zbilansowany, ostrożny i spokojny jest to projekt. Wielkie bum na grę w najwyższej lidze kończyło się już przecież ostatnio tragedią dla Kemi Kings czy PK Vantaa, więc nie warto powtarzać ich grzechy.

Niewykluczone, że żaden z młodych graczy Haki, którzy są kluczowymi elementami układanki trenera Tainio nie podbiją innej części Europy, ale są niezwykle ciekawymi piłkarzami dla obserwatorów fińskiej ligi. Haka wzbudza ogromne zainteresowanie i nie można się temu dziwić, w końcu to wielki powrót jednego z najbardziej utytułowanych klubów w kraju… powrót, zdaje się, że na należyte dla nich miejsce.

Źródło:

- fchaka.fi
- veikkausliiga.com
- https://fi.wikipedia.org/wiki/FC_Haka
- transfermarkt.pl


Mateusz Dubiczeńko

@M_Dubiczenko

@JedzNaMecz / Football ⚽️ / Suomi ???????? / Trance music ????

Komentarze