Reprezentacje

Przystanek do marzeń

Szymon Trochowski @Trochooo

Fot: Głos Pomorza, Głos Pomorza

Tagi

W Polsce już dawno nie było takiego szału na kadrę młodzieżową. Wszystko za sprawą gry oraz osiąganych wyników przez drużynę Czesława Michniewicza. Po tegorocznych rozgrywkach Mistrzostw Europy U-21, apetyty wzrosły tak bardzo, że obecnie wymagane jest wywalczenie awansu na kolejny taki turniej. Szansa na to jest więcej niż dogodna, bo sytuacja w grupie sprawia, iż jesteśmy faworytem do wygrania eliminacyjnych potyczek.

Przełom

Wracając do Mistrzostw Starego Kontynentu, można się zastanawiać, czy powinniśmy być usatysfakcjonowani lub rozgoryczeni. Zdania są i będą podzielone, lecz nie wolno zapominać z jakimi drużynami przyszło nam grać. Nikt przed rozpoczęciem turnieju nie zakładał, że Polska, będąc w grupie z Włochami, Belgią i Hiszpanią, zdobędzie 6 punktów. Wszystko było pięknie do momentu, aż na drodze stanęła ostatnia z wymienionych reprezentacji. Blamaż 5:0 w meczu o półfinał rozgrywek nie przysporzył dodatkowych fanów, aczkolwiek stał się przedmiotem rozważań na temat szkolenia młodych adeptów piłki nożnej w naszym kraju. Nie zabrakło pytań o sens grup młodzieżowych, czy naprawdę istotne są wyniki w poszczególnych kategoriach, jeśli jej członkowie nie zostaną wprowadzeni do dorosłej reprezentacji. Na owoc tej pracy nie trzeba było długo czekać, bo już dziś Sebastian Szymański i Krystian Bielik zachwycają swoją grą w seniorskiej kadrze.

Szef

Gdyby dziś wybierano najlepszego polskiego trenera, nie miałby sobie równych. Czesław Michniewicz swoją niestrudzoną determinacją tworzy piękną historię. Wyrzucany z klubów ekstraklasy, nie poddał się, chociaż nie było łatwo. Potrafił mieć przerwę w karierze trenerskiej w okolicach półtora roku. Po latach bytu w klubowej piłce, na pomoc przyszła drużyna narodowa. Idealnie „wstrzelił” się w potrzeby selekcjonera reprezentacji do lat 21. Potrafił z łatwością zapanować nad szatnią. Na kulisach z tegorocznego turnieju mogliśmy poznać tajniki pracy trenera. Motywacyjne odprawy, wysyłanie materiałów piłkarzom z analizą rywala, a po zwycięstwie odśpiewywanie niespotykanych biesiadnych utworów. Wszystko to stanowiło kolektyw, który procentował w kolejnych meczach. Do historii przejdą treningi z dronem, które w polskiej piłce są czymś nieoczekiwanym. Jednak największą zaletą trenera była i jest dogłębna analiza gry rywala. Doskonale potrafił rozczytać grę reprezentacji Danii, Portugalii, Belgii czy Włoch. Nie stronił od wyczekiwania przeciwnika, by zaatakować w odpowiednim momencie. Na papierze byliśmy słabsi piłkarsko, lecz przechytrzenie rywala nie stanowiło problemu. Teraz wszyscy czekają, aż obejmie dorosłą kadrę. Ma na to olbrzymią szansę, jeśli dalej będziemy stawiać na selekcjonera z polskiego podwórka, gdyż nie widać nikogo, kto mógłby mu zagrozić. Jednak na razie nie powiedział ostatniego słowa w drużynie młodzieżowej…

Nowe rozdanie

W obecnej „młodzieżówce” nie brakuje postaci z tamtejszego turnieju, którzy stanowią trzon zespołu Czesława Michniewicza. Do największych filarów należą: Kamil Grabara, Karol Fila, Robert Gumny czy Kamil Jóźwiak. Ostatni z wyżej wymienionych po spotkaniu z Bułgarią uda się na zgrupowanie dorosłej reprezentacji. Widać ogromną pewność siebie wśród pozostałych wymienionych zawodników, grających już wcześniej w tym zespole. Najlepszym tego przykładem jest Karol Fila, który przebojem wkradł się na turniej we Włoszech i San Marino. Wychowanek Lechii staje się z meczu na mecz coraz większym liderem, ponadto nie traci jakości, jeśli wystąpi na niespotykanej od dłuższego czasu pozycji defensywnego pomocnika. Nowe twarze nie chcą ustępować w dokonaniach drużyny. Szczególnie wyróżnić należy Mateusza Bogusza, na co dzień reprezentującego Leeds United. Można u niego zauważyć nienaganną technikę połączoną z umiejętnością, jakiej pragniemy w dorosłej reprezentacji, czyli łatwości w dostarczaniu ostatniego podania. Na pochwałę zasługuję również Patryk Klimala, który często wyśmiewany za występy w ekstraklasie odbudował formę i tworzy wiele zagrożenia w strefie ofensywnej. W czterech spotkaniach zanotował 2 bramki i 2 asysty. Wynik na tyle przyzwoity, że nie możemy mieć wątpliwości, kto wyjdzie w pierwszym składzie w piątkowe popołudnie.

Teraźniejszość

Sytuacja w grupie wydaję się idealna, jeśli chodzi o naszą drużynę. Jedynym rywalem mogącym obecnie zagrozić Polsce jest Rosja, lecz trzeba przyznać, iż remis osiągnięty na terenie Sbornej, tracąc bramkę w samej końcówce, napawa do optymizmu. Za niespodziankę uznać należy dotychczasowe poczynania Serbów, którzy zawodzą na całej linii. Przed eliminacjami uznawani za jednych z faworytów do awansu, osiągnęli w czterech spotkaniach taką samą ilość punktów. Wyprzedza ich nawet Bułgaria, z którą zmierzymy się w piątek. Nie jest to przeciwnik, którego powinniśmy się na pewno obawiać. Jak do tej pory, udało im się strzelać bramki tylko w pierwszym swoim spotkaniu z Estonią. Z pozytywów tej drużyny zauważyć należy, iż po stronie straconych goli widnieje jedno trafienie w starciu z Serbią. Mimo wszystko Polacy będą zdecydowanymi faworytami. Ewentualne zwycięstwo da nam 8 punktów przewagi nad naszym rywalem. 


Szymon Trochowski

@Trochooo

Pasjonat brytyjskiego, archaicznego futbolu, basketu zza oceanu oraz reszty ciekawych sportów CHELSEA & PORTLAND TRAIL BLAZERS & MILIK

Komentarze