La Liga

Powrót królewskiej pomocy?

Wiktor Zając @ElKova11

Fot: Marca, Marca

Tagi

Real Madryt Toni Kroos Fede Valverde

W czasie pierwszej kadencji Zinédine’a Zidane’a, Real Madryt osiągnął sukces, który wydawał się wcześniej niemożliwy do zrealizowania. Klub ze stolicy Hiszpanii nie tylko jako pierwszy obronił Ligę Mistrzów, ale wygrał ją też trzy razy z rzędu. Ten historyczny wyczyn miał wielu bohaterów. Wśród najważniejszych wtedy piłkarzy najczęściej z pewnością wymieniany jest Cristiano Ronaldo, który w tych rozgrywkach czuł się jak ryba w wodzie pobijając i śrubując kolejne rekordy. Jednak nie można też zapomnieć o pomocy Los Blancos, która wówczas była w najwyższej możliwej formie i dominując środek pola nierzadko wygrywała kolejne spotkania.  

Okres pierwszej kadencji Zidane’a zbiegł się z czasem, gdy swój najlepszy okres miała trójka Casemiro, Kroos i Modrić. Każdy z "tercetu CKM” był wówczas przynajmniej w ścisłym topie na swojej pozycji. Jednak tak naprawdę o każdym z nich można powiedzieć, że w pewnym momencie był najlepszy na świecie wśród zawodników pełniących podobne funkcje. Poza nimi byli przecież też tacy piłkarze jak James, Kovačić, Llorente, Ceballos, Isco, którzy przynajmniej czasami potrafili dać zespołowi naprawdę dużo. Każdy z nich miał przynajmniej epizod i każdy z nich chociaż raz przyczynił się do wygrania mniej lub bardziej ważnego meczu. Po odejściu Zizou jednak wszystko się zmieniło. Poza kadrą byli James i Kovačić. Casemiro, Kroos i przede wszystkim Modrić z Isco zaliczyli spory spadek formy. Ceballos i Llorente teoretycznie nie grali gorzej niż wcześniej, ale oni zawsze byli co najwyżej bohaterami epizodycznymi, którzy wchodzili przede wszystkim na najmniej ważne mecze i chociaż potrafili być kluczowi w niektórych spotkaniach nigdy tak naprawdę nie przebili się do pierwszego składu. Nagle w ciągu kilku miesięcy pomoc Realu Madryt z jednej z najlepszych na świecie (o ile nie najlepszej) stała się zaskakująco mocno przeciętna i dobrze wyglądała praktycznie tylko na papierze.

W poprzednim sezonie trudno było powiedzieć o jakimkolwiek pomocniku Realu Madryt, że grał na najwyższym poziomie. Można było o niektórych piłkarzach powiedzieć coś pozytywnego w kontekście pojedynczych meczów, ale bynajmniej nie można ich było pochwalić za całokształt. Modrić, który rok temu otrzymał Złotą Piłkę zaliczył regres równie wielki jak jego rola w grze swoich drużyn aż do finału Mistrzostw Świata. Kroos i Casemiro również znacznie obniżyli swoje loty i daleko im było do formy z czasów jak wygrywali kolejne edycje Ligi Mistrzów. Isco zawodził już od dłuższego czasu bardzo nieregularną grą i notorycznym holowaniem piłki, które z czasem wręcz stało się memem wśród fanów piłki nożnej. Pomoc wydawała się wypalona i wielu fanów Królewskich oczekiwało rewolucji. Tak się jednak nie stało i środek pola Realu Madryt po dwóch okienkach transferowych niemal się nie zmienił. Największą różnicą względem poprzedniego sezonu był jak się okazało powrót Jamesa Rodrígueza z dwuletniego wypożyczenia do Bayernu Monachium. Ten jednak wciąż miał być co najwyżej drugim wyborem. Na początku sezony wszystko wskazywało na to, że znowu pierwsze skrzypce będzie grał tercet Casemiro, Kroos, Modrić. Po ostatnich miesiącach nie zwiastowało to niczego dobrego i decyzyjne osoby w Realu Madryt musiały się zmierzyć z falą krytyki za nieudaną rewolucję kadrową.

Od startu sezonu 2019/2020 minęło już trochę czasu i wbrew wcześniejszym oczekiwaniom w wykonaniu środka pola Realu Madryt wygląda on naprawdę dobrze. Do optymalnej dyspozycji wrócili Kroos i Casemiro. Obaj są jednymi z najlepszych piłkarzy Królewskich w tym sezonie i regularnie pokazują, że są filarami tej drużyny. Wciąż zawodzi jedynie Modrić, który jednak jest już w takim wieku, że jego odstawienie wydaje się być naturalne. James prezentował się poprawnie, Isco nieco gorzej, ale do tego już zdążył nas przyzwyczaić. Prawdziwym objawieniem okazał się za to Fede Valverde, który robi coraz większe postępy i coraz bardziej umacnia swoją pozycję. Obecnie można z pełnym przekonaniem powiedzieć, że to on jest jednym trzecim pomocnikiem grającym u boku Casemiro i Kroosa, a nie Modrić, jak było do tej pory.

Zarówno Kroos jak i Casemiro są już znani osobom, które siedzą w piłkarskim świecie. Od kilku sezonów są uznawani za ścisły top graczy środka pola, więc dłuższe opisywanie ich wydaje się być bezcelowe, bo tak naprawdę trudno napisać coś nowego. Nie można tego jednak powiedzieć o młodym Frederico Valverde, który dopiero przebija się do dorosłego futbolu na najwyższym poziomie. W poprzednim sezonie zagrał 1118 minut, co czyniło go zaledwie 21. najczęściej grającym piłkarzem Realu Madryt. W lidze pierwszy raz zagrał dopiero w grudniu, wcześniej był wystawiany w pucharach z rywalami, którzy przynajmniej na papierze prezentowali się znacznie słabiej. W bieżących rozgrywkach jest już dziesiąty pod względem ilości rozegranych minut. W pierwszym składzie wychodził już siedem razy, a więc tylko o trzy razy mniej niż w całym zeszłym sezonie. Jego pozycja coraz bardziej się umacnia. O tym jak ważny się staje bardzo dobrze świadczy też fakt, że gra częściej niż zawodzący od dłuższego czasu Luka Modrić.

Regularna gra Valverde bynajmniej nie jest żadnym trudnym do zrozumienia wymysłem Zidane’a. Urus od początku sezonu prezentuje się bardzo dobrze. Rzuca się w oczy przede wszystkim jego pracowitość. Momentami ma się wrażenie, że jest on wszędzie i robi wszystko. Potrafi zarówno zagrać dobrą piłkę, przedryblować przeciwnika, jak i strzelić bramkę, co pokazał chociażby w ostatnim meczu. Pomimo rzucenia na głęboką wodę nie widać u niego żadnych kompleksów. Jednak wciąż najbardziej istotna dla klubu może być jego gra w defensywie. Każda strata piłki Realu Madryt jest zapowiedzią bardzo szybkiego powrotu Fede. Były piłkarz CA Peñarol CA Peñarol robi wszystko by jak najszybciej odzyskać futbolówkę dla swoje drużyny. Wspiera tak Casemiro, który jest odpowiedzialny przede wszystkim za grę w defensywie. Dwóch piłkarzy dających tyle z tyłu pozwala na odciążenie Toniego Kroosa, który może pokazać swoje atuty bliżej pola karnego rywala. Niemiec już na tym etapie sezonu ma trzy bramki. Tylko w dwóch sezonach w stolicy Hiszpanii osiągnął lepszy rezultat, w sezonie 2016/2017 zdobył cztery bramki i w 2017/2018 pięć razy udało mu się pokonać bramkarza rywali. Dobra gra w defensywie Valverde pozwala na więcej nie tylko Kroosowi. Również boki obrony mogą lepiej wykorzystywać swoje atuty ofensywne i nie pokazują aż tak swoich mankamentów związanych z grą w defensywie. Przy wrzutkowej taktyce Zidane’a zawodnik taki jak Valverde po prostu musiał stać się kluczowy.

Trójka pomocników grająca w pierwszym składzie prezentuje się bardzo dobrze, jednak nie można powiedzieć, że środek pola Królewskich w tym sezonie jest pozbawiony mankamentów. Głównym powodem do niepokoju dla sympatyków Los Blancos może być fakt, że kadra nie jest zbyt szeroka. Obecnie w Realu Madryt gra zaledwie kilku pomocników i w połączeniu z plagą kontuzji, która zaczęła nękać ekipę Zizou już przed początkiem sezonu powoduje to zabójczą mieszankę, przez którą już byliśmy świadkami listy powołanych zawodników, na której bramkarzy było tyle samo, ile pomocników. Tak było chociażby w przegranym 0-3 meczu z PSG. Królewscy wciąż grają na trzech frontach i szeroka kadra jest konieczna, jeżeli chcą myśleć o sukcesie większym niż wyjście z drugiego miejsca z grupy w Lidze Mistrzów. Sporym problemem wciąż jest przede wszystkim brak nominalnego defensywnego pomocnika, który mógłby zastąpić Casemiro. Teoretycznie mogą za niego zagrać Kroos i przede wszystkim Valverde, ale ta dwójka i tak gra już w pierwszej jedenastce i przydałby się Realowi ktoś jeszcze, kto mógłby pozwolić na odpoczynek tej trójki, która do tej pory jest bardzo silnie eksploatowana (Casemiro i Kroos są obecnie odpowiednio pierwszym i siódmym najczęściej grającymi piłkarzami Królewskich).

Poza główną trójką pomocników w Realu Madryt środek pola wygląda zaskakująco biednie jak na tak wielki klub. Każda kontuzja podstawowego zawodnika może znacznie utrudnić Królewskim walkę o kolejne trofea. Tak właśnie może być teraz z Jamesem. Pojawiły się informacje o problemach Kolumbijczyka z kolanem. Jednak do tej pory wciąż nie wiadomo jak poważny jest ten uraz. Były piłkarz między innymi AS Monaco i FC Porto wydawał się być najlepszym z pozostałych opcji. Jednak on wciąż jest przede wszystkim “dziesiątką”, która w standardowej taktyce Realu Madryt z reguły nie występuje. Z nim w składzie gra więc musi siłą rzeczy wyglądać inaczej. Z dwójką Valverde i Casemiro Los Blancos powinni wciąż wyglądać bardzo dobrze, ale jeżeli zamiast któregoś z tej dwójki do dyspozycji będzie Kroos potencjał Niemca może się marnować, ponieważ byłby on w takim wypadku zmuszony do gry bliżej własnego pola karnego. Przy obecnej formie byłej gwiazdy Bayernu Monachium wiązałoby się to z niewykorzystaniem sporego potencjału. Ponadto Kolumbijczyk nie wygląda już tak dobrze jak w swoim debiutanckim sezonie w Realu Madryt, gdy był bliski dobicia do granicy dwudziestu bramek i dwudziestu asyst. Pozostali zawodnicy środka pola wydają się nie gwarantować chociażby tyle jakości, ile dawał do tej pory James. W poprzednim sezonie bardzo dobrze zapowiadał się Brahim Díaz, ale obecnie pełni on marginalną rolę, rozegrał on do tej pory zaledwie kilkanaście minut. Jednak i on na boisku poruszałby się zdecydowanie bliżej bramki rywala niż swojej, więc sytuacja przypominałaby tę z Jamesem. Wśród zawodników tego typu jednak być może najlepszym wyborem byłby Martin Ødegaard, który od dłuższego czasu zalicza regularny progres, ale na jego powrót kibice Realu będą musieli jeszcze trochę poczekać.

W nadchodzącym okienku transferowym Realowi Madryt z pewnością nie zaszkodziłoby sprowadzenie przynajmniej pomocnika defensywnego, który mógłby chociażby w meczach z rywalami dołu tabeli zastąpić Casemiro, który gra prawie wszystko. Kolejnym krokiem, który Królewscy powinni wykonać jest wymiana gasnącego Modricia na młodszego piłkarza. Być może kimś takim będzie Ceballos, który obecnie znajduje się na wypożyczeniu do londyńskiego Arsenalu. Poza nim przydałby się jeszcze jeden środkowy pomocnik do rotacji na wypadek kontuzji, do których zdążyli nas już zawodnicy Los Blancos przyzwyczaić.

Pomoc Królewskich w sezonie 2019/2020 wydaje się być znacznie lepsza niż można by się spodziewać po poprzedniej kampanii. Jednak wciąż nie wygląda tak dobrze jak mogliby oczekiwać tego fani stołecznego klubu. Bardzo negatywnie trzeba z pewnością ocenić szerokość kadry i poziom prezentowany przez rezerwy. Jest on dużo niższy niż chociażby w sezonie 2016/2017, gdy Real Madryt miał na każdej pozycji przynajmniej dwóch klasowych zawodników. Największym plusem wydaje się być Fede Valverde, który momentalnie wyrósł na gwiazdę Królewskich. Zaledwie 21 letni Urus nie tylko gwarantuje wysoki poziom w tym momencie, ale wydaje się mieć potencjał na piłkarza, który może stanowić o sile Los Blancos przez lata. Razem z nim Casemiro i Kroos prezentują się niemal tak dobrze jak podczas największych sukcesów Realu Madryt w ostatnich latach. Jednak główne pytanie jest takie czy najważniejszym piłkarzom środka pola Królewskich wystarczy zdrowia by utrzymać się w walce o wszystkie puchary. 


Wiktor Zając

@ElKova11

Największy fan Kovačicia w polskiej części Twittera. Kibic Realu Madryt i sympatyk Chelsea, ale z przymusu.

Komentarze