Premier League

W młodych siła

Szymon Klauza @serekk77

Fot: @cfcunofficial (Chelsea Debs) London, CC BY 2.0

Tagi

Mimo dwóch ciosów w postaci przegranej 0:4 z Manchesterem United w pierwszym meczu sezonu i Liverpoolem w Super Pucharze Europy, Chelsea wstała z przysłowiowych kolan. Podopieczni Franka Lamparda w ostatnich tygodniach spisywali się wzorowo i pewnie rozsiedli się na 3. miejscu w Premier League, tracąc 8 punktów do The Reds i ustępując Leicester City jedynie gorszym bilansem bramek.

Turbulencje w ostatnich latach

Poprzednie sezony w wykonaniu The Blues były całkiem udane, ale nie brakowało kontrowersji. Za kadencji Antonio Conte wygrali ligę, lecz kolejna kampania była już gorsza i obecnego szkoleniowca Interu wyrzucono. Zastąpił go Sarri, który trafił do Londynu z Napoli. We Włoszech pokazał się z dobrej strony, a jego drużyna grała przyjemny dla oka futbol. Mimo wszystko, podopiecznym Włocha nie udało się zdobyć Scudetto i 60-latek postanowił poszukać nowych wyzwań. Na Stamford Bridge za jego rządów bywało różnie. Co chwilę można było usłyszeć o niezdrowej atmosferze panującej w szatni Chelsea. W kwestiach boiskowych na szczęście było lepiej, chociaż z czasem przeciwnicy zaczęli wyłączać z gry Jorghino, na którym w głównej mierze opierał się system Włocha i pojawił się problem. Wśród kibiców rosło niezadowolenie. Zaczęły pojawiać się nawet gwizdy skierowane w kierunku środkowego pomocnika. Na Sarrim nie robiły one jednak większego wrażenie i stawiał konsekwentnie na swoim. Czy było to dobre? Trzeba by zapytać o to bardziej kibiców klubu z niebieskiej części stolicy Anglii. Fakt faktem, że byłego szkoleniowca Napoli broniły wyniki, a o to przecież w piłce nożnej chodzi. Trzecie miejsce w Premier League i wygrana Liga Europy po angielskim finale z Arsenalem. Po zakończonym sezonie Maurizio Sarri dostał propozycję pracy z Turynu i stwierdził, że taka szansa zdarza się raz w życiu, więc zaakceptował ofertę i zamienił deszczowe Wyspy Brytyjskie na słoneczne Włochy. Fani nie byli tą decyzją zachwyceni, ale jedyne, co mogli zrobić, to poczekać na nowego trenera.

Problem czy wręcz przeciwnie?

W lutym 2019 roku, Chelsea otrzymała zakaz transferowy na dwa najbliższe okienka. Była to kara nałożona na londyński klub przez FIFA za nieprzepisowe sprowadzanie zawodników poniżej 18. roku życia do akademii. Już wtedy każdy wiedział, że The Blues czeka bardzo ciężki rok. Czy mogło być gorzej? Wydawać się mogło, że nie, ale odejście Edena Hazarda do Realu Madryt sprawiło, że na Stamford Bridge zaczęła zapalać się czerwona lampka, a w serca fanów wdarł się niepokój, bowiem odszedł piłkarz, który ciągnął drużynę przez cały sezon. W tamtym momencie sytuacja prezentowała się w następujący sposób: brak menedżera, brak kluczowego piłkarza i zakaz transferowy. Sytuacja nie do pozazdroszczenie, ale okazało się, że to początek czegoś zupełnie nowego.

Początek lipca przyniósł świetne informacje dla kibiców Chelsea. Oficjalna strona poinformowała o zatrudnieniu na stanowisku szkoleniowca Franka Lamparda. Anglik przeniósł się do stolicy z Derby County, w którym pokazał się z dobrej strony. Nie udało się wywalczyć co prawda awansu do Premier League, ale fani Baranów z pewnością będą dobrze wspominać tamten sezon.

Zaplecze ekstraklasy a najwyższy szczebel rozgrywkowy to jednak dwie różne bajki. Wielu ekspertów zadawało się wówczas pytanie czy były pomocnik The Blues poradzi sobie z niewątpliwie ciężką sytuacją jaka zapanowała w klubie. Mimo wszystko sam Lampard zapewniał, że czuje się gotów i da z siebie wszystko. Od pierwszej chwili pracy na Stamford Bridge, były menedżer Derby dostał duże zaufanie od zarządu, ale także od kibiców i trzeba mu przyznać, że odpłacił im się za nie w najlepszy możliwy sposób.

Góra talentów

Niebieska część Londynu zawsze słynęła ze świetnej młodzieży. Problemy pojawiały się jednak zazwyczaj później, kiedy mieli oni trafić do pierwszej jedenastki. Mało komu się to udawało i młodzieżowcy często odchodzili w poszukiwaniu regularnej gry. Przykładów daleko szukać nie musimy, bo przecież dwójka z nich biega obecnie po angielskich boiskach i to w nie byle jakich klubach, bo w Liverpoolu i Manchesterze City. Mowa oczywiście o De Bruyne i Salahu. Obaj odeszli z Chelsea w poszukiwaniu regularnej gry i jak najbardziej wyszło im to na dobre.

Przyjście Franka Lamparda miało wszystko zmienić. Zadanie Anglika sprowadzało się do stawiania na młodych, których w klubie nie brakowało. Liczono się z tym, że może to być sezon przejściowy, ale w końcu ktoś musiał wykorzystać potencjał akademii. Z biegiem czasu okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Tercet Pulisic, Mount i Abraham zaczął spisywać się wyśmienicie i o braku Hazarda mało kto już mówi. Chelsea stała się zespołem idealnie zbalansowanym. Lampard połączył bowiem doświadczenie i młodą krew pełną walki i chęci do gry. Pewnie, ktoś powie, że obrona kuleje i jest to prawda, ale nie możemy wymagać po kilku miesiącach, iż ten zespół nie będzie popełniał żadnych błędów. Fakt faktem, że The Blues prezentują się wyśmienicie, a i tak nie wszyscy młodzi zawodnicy pokazali już 100% swoich możliwości. Do tego grona zalicza się między innymi Hodson-Odi, o którego względu tak intensywnie zabiegał swego czasu Bayern.

Duże nadzieje

Fani na tę chwilę z pewnością mogą odetchnąć z ulgą i z optymizmem spoglądać w przyszłość. Zanosiło się bowiem, że będzie to ciężki sezon, który może nawet spowodować wypadnięcie klubu z tak zwanej "wielkiej szóstki". Rzeczywistość jednak pokazała zupełnie co innego. Życie bez Hazarda istnieje i ma się całkiem dobrze, młodzi dają radę i ciągną drużyną, a Frank Lampard okazuje się być idealnym człowiekiem na to stanowisko. Nie każdy potrafiłby przecież podnieść się po kilku mocnych ciosach na początku rozgrywek. Dla wszystkich fanów Premier League, ale i nie tylko, warto przypomnieć, że już w niedzielę czeka nas starcie między City a Chelsea. Z pewnością będzie to prawdziwa piłkarska uczta. Dawać już ten mecz!


Szymon Klauza

@serekk77

Najmłodszy w redakcji. Kibicuję Realowi Madryt i Liverpoolowi. Uwielbiam Premier League, La ligę oraz Bundesligę. Poza piłką wielki fan Remigiusza Mroza.

Komentarze