Piłka nożna

Noah Frick – nadzieja Liechtensteinu

Ziemowit Dziopa @dziopixz

Fot: Vaduz, Vaduz

Tagi

Noah Frick, bohater dzisiejszego tekstu jest talentem liechtensteińskiego futbolu. Wiem, brzmi to jak oksymoron. Ale musicie mi wierzyć, że faktycznie za kilka lat o tym Panu może zrobić się głośno. Ma w sobie „to coś”. Za nim już debiut w reprezentacji, a to dopiero początek drogi snajpera. 

Ciekawym aspektem Fricka jest na pewno jego rodzina. Ojciec 18-latka także był piłkarzem, a zwał się Mario Frick. Część zapalonych fanów włoskiej piłki na pewno kojarzy tego Pana z gry w Hellas Weronie, Sienie czy Ternanie. Miał także swój epizod w Szwajcarii, grał choćby w FC Basel czy FC Zurich. Obecnie jest trenerem FC Vaduz, gdzie, uwaga – gra jego syn. Tak, chodzi o tego Noaha z nagłówka. Precyzuję, bo Noah ma brata - Yanika. Yanik oczywiście też jest piłkarzem. Taka futbolowa rodzinka. Z tym, że Yanik aż takiej kariery jak ojciec nie robi. I nie zapowiada się na to, by ta sytuacja uległa jakiejś zmianie, choć sam zainteresowany marzy, by przeżyć taką przygodę z futbolem jak ojciec. Skoro jesteśmy w temacie, to Mario miał niezłą fantazję co do imion swoich dzieci. Można pomyśleć – imiona jak imiona, co dziwnego w nazwaniu dziecka Yanik czy Noah. A no w zasadzie ma to pewne znaczenie. Mario Frick był fanem słynnego tenisisty, zwycięzcy między innymi French Open, Yanika Noaha. Z niego czerpał także inspiracje do nazwania swoich pociech. Noahowi jeszcze dorzucił drugie imię Zinedine, żeby zwiększyć szansę na to, że zrobi jakąś karierę. Tak żeby mieć tą pewność.

O karierze Noaha Fricka za dużo nie można powiedzieć z jednej przyczyny – na dobrą sprawę jeszcze ona nie wystartowała. Póki co jest on dość ważnym zawodnikiem w FC Vaduz, chociaż ma dopiero 18 lat. Wprawdzie to druga liga szwajcarska, ale mimo wszystko – będąc 18-latkiem ciężko zaimponować na tyle, by zagościć na trochę dłużej niż na pięć minut na mecz. I w sumie można powiedzieć, że trener go wystawia, bo to jego syn. Myślę, że gdyby tak było, to kibice już dawno dali by znać zarządowi, że nie za bardzo się im to podoba. Poza tym, nie ma co narzekać na grę już reprezentanta Liechtensteinu. Wprawdzie liczby z nóg nie powalają, ponieważ Noah w trzynastu spotkaniach strzelił dwa gole, ale ocenianie książki po okładce jest najzwyczajniej w świecie głupotą. Zwłaszcza w sporcie jakim jest piłka nożna.

Frick ma przede wszystkim dobre warunki fizyczne. Jest bardzo szybki, zwinny, płynnie porusza się po boisku. Jest także wytrzymałym piłkarzem, raczej unikającym kontuzji, choć ocenianie podatności na urazy na tym etapie nie jest w stu procentach obiektywne. Bardzo dobrze poradzi sobie przy rzutach rożnych ze względu na wysoko rozwinięty wyskok. Brakuje mu może trochę techniki, ale to wciąż jest do nadrobienia.

Jeżeli ktoś z was kiedyś wpadnie na pomysł zagrania pieniędzy na mecz z udziałem Fricka, to w tym momencie was przestrzegam, że nie warto. Pewien Holender stracił u bukmachera 500 tysięcy euro przez tego jegomościa. Co zdarzyło się dokładniej? Przed meczem Vaduz – Grasshoppers postawił kilkadziesiąt euro na tę drugą drużynę. Kasę by wygrał, gdyby nie mały szczegół. Przy stanie 2:1 dla Grasshoppers, na ostatnie trzy minuty na boisko wszedł właśnie młodziutki Frick. Tak – strzelił gola na 2-2. I szansa na pół bańki dla Holendra przepadła. Więc wszyscy, co lubują się w typowaniu spotkań u bukmachera – uważajcie!

Gdy patrzę na jakiś młody talent, z takiego trochę piłkarskiego kraju trzeciego świata, to mam pewne uprzedzenia. Na przestrzeni ostatnich lat przewijały się różne nazwiska utalentowanych zawodników z krajów, które najmocniejsze w piłkę kopaną nie są. I w zasadzie żaden z nich kariery nie zrobił. Jeśli się mylę, poprawcie mnie. Oczywiście trzymam kciuki za Fricka, bo szansę jak najbardziej ma, warunki także. Gra w Szwajcarii, gdzie szkolenie młodzieży stoi raczej na wysokim poziomie. Może pójdzie do Włoch i przetrze ślady swojego ojca. Wydaje mi się, że tak będzie. Tylko pytanie, czy będzie się błąkać po średniakach Serie B czy zrobi coś dobrego w Serie A? Życzę mu bardziej tego drugiego, po grze Fricka widać, że ma charakter, siłę i chęć. Widać niekiedy dojrzałość w jego grze. Oczywiście, są pewne braki, ale kto pierwszy znajdzie 18-letniego piłkarza bez braków, niech pierwszy rzuci kamieniem. Tylko nie za mocno, bo chcę tutaj jeszcze popisać o kimś ciekawym. Już tak na poważnie – braki są. Jest nad czym pracować i teraz pozostaje kwestia tego, czy Noah Neymar Frick wie o tym co robić, by być lepszym. Piszę Noah Neymar Frick, bo tak sam zainteresowany nazwał się na Instagramie. Próbowałem tam szukać perełek pokroju postów Piotra Zielińskiego na Facebooku za czasów jego młodości. Dominują tam raczej zdjęcia z czasów kiedy miał 13-14 lat i wyglądał strasznie niewinnie. Trochę mi przypominał takiego chłopaka, który jest fanatykiem serii gier FIFA, tak zawsze sobie ich wyobrażałem. Niewykluczone jednak, że to znowu głupie spostrzeżenia autora, na które nie trzeba zwracać uwagi.

W każdym bądź razie – jeśli Frick się rozwinie, a ma na to spore szansę, to brawo Liechtenstein, macie fajnego piłkarza. Jeśli nie, to też jakoś nie będę w szoku. Trzymajmy się jednak tej pierwszej opcji.   


Ziemowit Dziopa

@dziopixz

Piszę o żużlu http://rafalmartuszewski.com. Kocham The Reds. Największy fan Davide Bellego na żużlowym Twitterze.

Komentarze