Piłka nożna

Czy to początek nowej ery w białoruskim futbolu?

Jan Gawlik @GawlikJan

Fot: bettingtipsx.com, bettingtipsx.com

Tagi

Dynamo Brześć BATE Borysów Białoruś Diego Maradona Siergiej Kriwiec Marcel Licka Wyszejszaja Liha

Białoruską piłkę ligową można podzielić na dwa okresy. Pierwszy, trwający do lat 90. to okres panowania Dynama Mińsk, z jednorazowymi wyskokami Sławiji Mozyrz, Dniepra Mohylew i BATE Borysów. Drugi, przypadający na obie dekady XXI wieku, to niemal całkowita dominacja BATE, które w ligowym panowaniu pozazdrościło panującemu Białorusią od niemal ćwierćwiecza Aleksandrowi Łukaszence. Borysowianie ustępowali tylko Dynamu Mińsk, Biełszynie Bobrujsk, FK Homel i Szachtiorowi Soligorsk. Teraz po 13 latach niepodzielnego panowania ustąpiło innemu Dynamu, z Brześcia. Czy na dłużej?

Klub z Brześcia bardziej niż z osiągnięć sportowych dał się poznać szerszej publiczności dzięki zatrudnieniu na stanowisku prezesa legendarnego argentyńskiego piłkarza, Diego Maradony. "Boski Diego" został honorowym prezesem klubu, choć pierwotnie miał pełnić funkcję pierwszego prezesa, odpowiedzialnego na popularyzację piłki nożnej na Białorusi, przede wszystkim u dzieci i młodzieży ściągać sponsorów oraz nadzorować transfery. Maradona spotkał się z kibicami, a także piłkarzami. Jak wspomina były piłkarz Lecha Poznań, Wisły Płock i Arki Gdynia, a obecnie gracz Dynama Sergiej Kriwiec, Maradona przyszedł do szatni, wygłosił płomienną przemowę i tyle go w Brześciu widzieli. Potem Maradona został trenerem meksykańskiego Dorados de Sinaola, a dziś obserwując mecze z tronu prowadzi Gimnasię La Plata. Mimo to w statystykach wciąż widnieje jako prezes honorowy Dynama.

Mimo, że "Boski" był za naszą wschodnią granicą krótko, to jego przemowa mocno musiała podziałać na piłkarzy. Oficjalnie Maradona objął stanowisko honorowego prezesa 7.września ubiegłego roku. I do końca sezonu 2018 przegrała tylko jedno spotkanie! Dwukrotnie podzieliła się punktami i aż siedem razy wygrała! Marne było to pocieszenie, bowiem wystarczyło to do zajęcia zaledwie szóstego miejsca w Wyszejszaja Lidze. O wiele lepiej było jednak w krajowych pucharach. Zarówno w Pucharze, jak i Superpucharze Białorusi Dynamo zwyciężyło BATE, 3-2 w finale Pucharu i 2-1 w Superpucharze. Nieco gorzej było w europejskich pucharach, choć i tak lepiej niż w sezonie 2017/18, kiedy ekipa z Brześcia odpadła w 2.rundzie eliminacji do Ligi Europy, przegrywając w dwumeczu 1-4 z austriackim SCR Altach. W tym, a właściwie w ubiegłym sezonie (na Białorusi, podobnie jak w krajach bałtyckich gra się systemem wiosna-jesień) Dynamo odpadło w 3.rundzie, doznając klęski z Apollonem Limassol (wcześniej po zaciętym boju wyeliminowali Atromitos Ateny).

Po drugim z rzędu niepowodzeniu w Europie klub skupił się na lidze. I wyszło mu to na dobre. Dynamo wreszcie osiągnęło też stabilizację szkoleniową. W poprzedniej kampanii zespół prowadziło aż trzech trenerów. I Diego absolutnie nie maczał w tym palców (gdyby tak było, zapewne sam wziąłby się za trenowanie Dynama). Ekipa z Brześcia zaczęła sezon 2018 z byłym trenerem Piasta Gliwice Radoslavem Latalem. Po pięciu miesiącach Czech został zwolniony, a jego miejsce zajęła klubowa legenda, zatrudniona po dziś dzień na stanowisku dyrektora sportowego, Siergiej Kowalczuk. Prowadził on zespół w ośmiu meczach, nie doznając ani jednej porażki. Potem zastąpiła go trenerska nadzieja Białorusi, 29-letni Aleksiej Szyplewski. Ale i on pracował równie krótko, bo półtora miesiąca. Poszło mu dużo gorzej. Wygrał dwa spotkania, po razie remisując i przegrywając.

Stabilizację zapewnił dopiero Marcel Licka, były piłkarz Górnika Zabrze i Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski, starszy brat Mario, a przede wszystkim syn dobrze znanego nad Wisłą trenera Wernera Licki. Dotychczas Licka był w Brześciu asystentem. Gdy przejął stery, drużyna zaczęła grać jak z nut. Dokończył sezon 2018, a mijający rozpoczął od wygrania Superpucharu Białorusi. Jak się później okazało, była to jedna z wielu wygranych w mijającym sezonie. Warto podkreślić, że prowadzone przez Czecha Dynamo przegrało tylko jedno spotkanie! Było to w 15.kolejce Wyszeszaja Lihi, w starciu z imiennikami z Mińska. Wówczas ekipa z Brześcia przegrała 1-2. Poza tym sześć remisów, zakończonych wynikami 0-0, bądź 1-1 i 24 zwycięstwa! A wszystko to z ekipą, która na papierze jest gorsza od hegemona z Borysowa.

Osoba trenera jednym, a kto pracuje na boisku na kolejne zwycięstwa? Kadra Dynama składa się z piłkarzy, których nazwiska przeciętnym kibicom nic nie mówią. No chyba, że ktoś interesuje się futbolem z krajów byłego ZSRR. W zespole z Brześcia trudno znaleźć młodych i obiecujących piłkarzy. Są za to doświadczeni gracze oraz tacy, którzy przeżywają najlepsze lata swojej kariery. Ku uciesze polskich kibiców są też gracze z przeszłością w Ekstraklasie. W ekipie z Brześcia grają: Oleg Veretilo, w 2016 roku występujący w Podbeskidziu Bielsko-Biała, Siergiej Kriwiec, doskonale znany kibicom Lecha Poznań, Wisły Płock i Arki Gdynia, który próbował robić karierę także w Chinach i Francji, Paweł Sawicki, przez pół roku grający w Jagiellonii Białystok (w 2015 roku) i Oleksii Chołbenko, także mający za sobą półroczny epizod w "Kolejorzu". Wszyscy ci piłkarze (z wyjątkiem Kriwca, który stracił sezon z powodu kontuzji stopy) są ważnymi elementami w zwycięskiej układance Licki. Kolejnym atutem Dynama są też liderzy na każdej pozycji. W bramce niepodważalną pozycję ma Aleksandr Gutor, Portugalczyk Denis Duarte i Kameruńcyk Kiki Gabi tworzą zgrany duet stoperów, były reprezentant ukraińskich młodzieżówek Oleksandr Noiok znakomicie czyści w drugiej linii, gdzie grę kreuje z kolei juniorski kadrowicz Kazachstanu, Władisław Wasilijew. Dynamo nie ma jednego superstrzelca. Za zdobywanie bramek odpowiada bowiem kilku zawodników, co jest ogromnym atutem ekipy z Brześcia. Najskuteczniejszymi piłkarzami Dynama w tym sezonie są Denis Łaptew i kapitan Paweł Nechajczyk, którzy trafili w tym sezonie 11 i 12 razy. Tuż za nimi są wspomniani wcześniej Chołbenko i Sawicki. Swoją cegiełkę do historycznego Mistrzostwa Białorusi dołożył także Artem Milewski. Kiedyś Złote Dziecko ukraińskiej piłki, legenda Dynama Kijów, uczestnik MŚ 2006 i EURO 2012, wicemistrz Europy U21 z 2006 roku. Dziś jest 34-letnim zawodnikiem, którego karierę zniszczył alkohol. Wyrzucany z kolejnych drużyn, w Brześciu jest ważną postacią. W mijającej kampanii wystąpił 26 razy. Strzelił cztery gole i zaliczył siedem asyst. Choć to nie jest Milewski sprzed dekady, wciąż udowadnia, że potrafi grać w piłkę.

Kolejnym czynnikiem powodującym, że projekt pt. "Dynamo Brześć" ma szansę powodzenia jest młodość kadry kierowniczej, przy jednoczesnym doświadczeniu i świeżości sztabu szkoleniowego. Asystent Licki, Andrej Prokopiuk przez wiele lat był piłkarzem Dynama. Podobnie ma się sprawa z Siergiejem Kowalczukiem, dyrektorem sportowym. Licka jest wspomagany również asystentem ze Szkocji. Klub w 2018 roku zatrudnił wychowanka Glasgow Rangers, 36-letniego Petera Levena. Za formę bramkarzy odpowiada zaś były reprezentant Białorusi, grający niegdyś w Dynamie Moskwa, czy Steaule Bukareszt, Wasilij Chomutowski. Całość dopełniają 34-letni prezes Maksim Krasnobajew i cztery lata młodszy sekretarz generalny Władimir Matchoulski. Dla obu praca w Brześciu jest pierwszą w poważnym klubie piłkarskim. I nie są w niej nowicjuszami. Dla Krasnobajewa jest to już trzeci rok na stanowisku sternika klubu.

Wszystkie te czynniki musiały złożyć się na sukces, jakim było odebranie tytułu mistrzowskiego BATE. Czy Dynamo pójdzie za ciosem i zawojuje Europę? Na to przyjdzie jeszcze czas. Na razie przed ekipą Marcela Licki ostatni mecz w sezonie 2019. Zespół z Brześcia musi wyrównać rachunki z imiennikami ze stolicy. Jedno jest pewne. Jeśli nowi Mistrzowie Białorusi zakwalifikują się przynajmniej do fazy grupowej Ligi Europy, a na dokładkę obronią mistrzostwo kraju, polskie kluby będą miały kolejny wzór, jak zarządzać zespołem.


Jan Gawlik

@GawlikJan

Na Sofie z roczną przerwą jestem od początku jej istnienia. Pisanie łączę z pracą dziennikarza Radia Centrum

Komentarze