Piłka nożna

Koniec przygody z Pucharem Polski. Legia za mocna dla Górnika

Jan Gawlik @GawlikJan

Fot: własne, własne

Tagi

Górnik Łęczna Legia Warszawa Valeriane Gvilia Paweł Wszołek Jose Kante Aleksandar Vuković Kamil Kiereś

Po trzyletniej przerwie Górnik Łęczna znów zagrał w 1/8 finału Pucharu Polski. Podopiecznych Kamila Kieresia czekała jednak przeszkoda nie do pokonania. Legia Warszawa była bowiem na fali po wysokim zwycięstwie z Koroną Kielce w PKO Ekstraklasie. Wojskowi nie zawiedli i pewnie zwyciężyli 2-0.

Początek spotkania nie porwał publiczności. Obie drużyny nie stworzyły żadnej klarownej sytuacji pod bramką. Górnicy i Legioniści spokojnie rozgrywali piłkę, wyczekując aż któraś zaatakuje. Mecz mógł się podobać jedynie miłośnikom rozwiązań taktycznych. Zawodnicy zamiast rozgrzewać siebie oraz publiczność, dostosowali się do warunków, panujących w Grodzie Dzika. W 14.minucie groźnie zrobiło się pod bramką gospodarzy, ale ostatecznie Adrian Kostrzewski nawet nie musiał interweniować. Chwilę później umiejętności golkipera Zielono-czarnych sprawdził Michał Karbownik, lecz uderzenie lewego obrońcy Wojskowych także nie sprawiło problemów Kostrzewskiemu. Górnicy nie potrafili docenić roboty swojego bramkarza. Podopieczni Kamila Kieresia mieli duże problemy z przedarciem się pod bramkę gości. Nieco lepiej pod tym względem prezentowali się stołeczni, ale i oni nie potrafili wykorzystać swojej przewagi, napotykając się na opór ze strony gospodarzy. Do czasu. W 32.minucie ekipa Aleksandara Vukovicia mogła wyjść na prowadzenie. Valeriane Gvilia otrzymał doskonałe podanie z lewej strony, jednak jego uderzenie poszybowało nad poprzeczką. Cztery minuty później powinno być już 1-0. Ani jeden Legionista nie potrafił jednak wykorzystać zamieszania pod bramką Kostrzewskiego i gdy wydawało się, że będzie gol, futbolówka minęła bramkę. Zielono-czarni odpowiedzieli indywidualną akcją Igora Korczakowskiego. Pomocnik Górnika nie zdołał jednak oddać strzału na bramkę strzeżoną przez Radosława Cierzniaka. Niewykorzystana sytuacja zemściła się w 40.minucie. Zamieszanie pod bramką ekipy z Lubelszczyzny tym razem zostało skrzętnie wykorzystane. Upragnioną bramkę dla Wojskowych zdobył Gvilia. W pierwszych 45 minutach gra łęcznian przypominała obraz nędzy i rozpaczy. Po takiej grze ze strony gospodarzy, Legia spokojnie mogła już myśleć o potencjalnych rywalach w ćwierćfinale.

Druga połowa rozpoczęła się od mocnego tąpnięcia ze strony gości. W 47.minucie Luqinhas był bliski podwyższenia rezultatu, ale chybił w doskonałej sytuacji. Chwilę później było już 2-0. Na listę strzelców wpisał się Jose Kante. Dobra gra Wojskowych w pierwszych minutach drugiej części nieco zrekompensowała nudne pierwsze 45 minut. W 53.minucie Zielono-czarni oddali pierwszy strzał w tym meczu. Próba wprowadzonego kilkadziesiąt sekund wcześniej Przemysława Banaszaka poleciała obok słupka bramki Legionistów. 120 sekund później mogło być już 3-0. Gvilia miał dużo przestrzeni w środku pola i zagrał do Pawła Wszołka. Strzał zawodnika Legii zatrzymał jednak Kostrzewski. Do interwencji w końcu zmuszony został i Cierzniak. Golkiper Wojskowych z łatwością wybronił uderzenie z dystansu gracza łęcznian. Tempo spotkania znowu spadło, ale nie na długo. W 65.minucie Paweł Wojciechowski bezskutecznie próbował pokonać Cierzniaka. Chwilę później akcja przeniosła się pod bramkę Zielono-czarnych, ale i Kostrzewski wyszedł obronną ręką. 180 sekund później wydawało się, że Wszołek strzeli trzeciego gola dla gości, lecz jego uderzenie poleciało obok bramki. Swoją drugą bramkę mógł zdobyć także i Gvilia, ale jego uderzenie bez problemu wyłapał Kostrzewski. Podobnie sytuacja miała miejsce z próbą Mateusza Wieteski. Legia zepchnęła Górnika do głębokiej defensywy. Nie odniosła jednak spodziewanego efektu. Po raz kolejny trafienia w tym meczu poszukał Wszołek. W 79.minucie wprowadzony chwilę wcześniej Mateusz Praszelik dograł do Kante. Ten jednak zmarnował szansę na ustrzelenie dubletu. Mecz właściwie mógł skończyć się już po 80.minutach. Legia miała sytuację pod kontrolą, zaś Górnik kompletnie zrezygnował z atakowania bramki Cierzniaka.

Stało się tak, jak większość przed meczem przewidywała. Legia zdominowała mecz i 2-0 to najmniejszy wymiar kary. Podopieczni Aleksandara Vukovcia pomścili rezerwy, które przegrały 0-2 z Piastem Gliwice i mogą spokojnie szykować się do wiosennego ćwierćfinału. Górnicy, pomimo beznadziejnej gry w tym spotkaniu, nie przynieśli wstydu. 1/8 finału to bowiem najlepszy wynik od lat łęczyńskiego klubu w Pucharze Polski.


Górnik Łęczna 0-2 Legia Warszawa

Gole: 40' Gvilia, 48' Kante

Górnik: Kostrzewski - Orłowski, Midzierski, Baranowski, Leandro - Stromecki, Tymosiak (52' Banaszak), Korczakowski (73' Wójcik), Dzięgielewski (74' Lewandowski) - Wojciechowski, Stasiak

Legia: Cierzniak - Stolarski, Jędrzejczyk, Wieteska, Karbownik - Gvilia (75' Praszelik), Martins, Antolić, Luquinhas, Wszołek - Kante

Widzów: 5416


Jan Gawlik

@GawlikJan

Na Sofie z roczną przerwą jestem od początku jej istnienia. Pisanie łączę z pracą dziennikarza Radia Centrum

Komentarze