Retro Piłka

Wyrobnik, który stał się legendą

Jan Gawlik @GawlikJan

Fot: caribdirect.com, caribdirect.com

Tagi

Jason Roberts Grenada Bristol Rovers West Bromwich Albion Wigan Athletic Blackburn Rovers Reading FC Karaiby

Przez niespełna dwie dekady kariery dał się poznać jako solidny wyrobnik. Gdyby wybrał reprezentację Anglii, zapewne jego kariera skończyła by się na zaledwie kilku meczach. Wielce możliwe jest, że nie dostałby nawet szansy w kadrze Synów Albionu. Szybko zdecydował się więc na występy w reprezentacji, okupującej drugą setkę rankingu FIFA. I była to bardzo dobra decyzja.

Jasona Andre Davisa Robertsa, bo takie jest jego pełne imię i nazwisko kojarzą przede wszystkim kibice Blackburn Rovers. Co prawda urodził się w Londynie, ale jako że nie widział perspektywy gry w reprezentacji Anglii, postanowił przywdziać koszulkę Grenady. Umożliwiło mu to pochodzenie jego ojca. Ale to nie wszystko, bo mógł wybrać też reprezentację Gujany Francuskiej, bowiem stamtąd pochodzi jego matka. Roberts pochodzi z bardzo sportowej rodziny. Jego wujkowie Cyrill i Dave Regis także byli piłkarzami. Warto przy tym zaznaczyć, że nieżyjący już Cyrill, legenda West Bromwich Albion i Coventry City był trzecim czarnoskórym reprezentantem Anglii w historii (po Vivie Andersonie i Lauriem Cunninghamie). Inny wujek Robertsa, John Regis jest utytułowanym brytyjskim sprinterem, srebrnym medalistą w sztafecie 4x100 metrów z Igrzysk Olimpijskich w Seulu i brązowym, także w sztafecie na dystansie cztery razy dłuższym. Jego dalsi kuzyni, Otis Roberts i Jason Roberts-Kane także są piłkarzami. Podobnie jak Jason, także wybrali reprezentację Grenady. Ten drugi gra dziś w kadrze do lat 20.

Wróćmy jednak do Jasona. Swoją przygodę z futbolem zaczynał w małym klubie Hayes&Yeading, do którego trafił po występach w akademiach Tottenhamu Hotspur, Chelsea, Watfordu i Wycombe Wanderers. Występował tam dwa lata. 16 goli w 50 meczach zwróciły uwagę skautów Wolverhampton Wanderers, którzy wykupili Robertsa za 375 tys. euro (przekładając na ówczesne pieniądze). W barwach "Wilków" nie zagrał jednak ani jednego meczu. Był wypożyczany kolejno do Torquay United i Bristol City. W lipcu 1998 roku odszedł z Wolverhampton. Został w Bristolu, ale nie w City. Za 375 tys. euro wykupiło go Rovers. "Piraci" podobnie jak "Rudziki" występowali wówczas w Second Division (obecnie League One). W zespole Rovers spędził dwa lata. Okres spędzony w ekipie "Piratów" pozwolił wypłynąć mu na szerokie wody. W pierwszym sezonie w Rovers strzelił 23 gole w 44 meczach we wszystkich rozgrywkach. Kolejna kampania była jeszcze lepsza. Roberts w 46 spotkaniach zdobył 25 bramek. Dało mu to miejsce w jedenastce sezonu Second Divison. Wiadomo było już, że Roberts nie zostanie w Bristolu.

W letnim oknie transferowym w 2000 roku Grenadyjczyka kupiło West Bromwich Albion. West Brom zapłaciło za zdolnego napastnika 3 mln euro. Przechodząc do klubu z West Bromwich Jason zapewne marzył o tym, by przynajmniej w minimalnym stopniu dorównać swojemu wujkowi Cyrillowi, legendzie tego klubu. Udało mu się to. Już w pierwszym sezonie pokazał, że podobnie jak krewny, jest równie utalentowanym zawodnikiem. Roberts z miejsca stał się gwiazdą WBA. W pierwszym sezonie na The Hawthorns opuścił tylko jedno ligowe spotkanie. W sumie pojawił się na boisku 50 razy, okraszając to 17 bramkami. O wiele gorszy był drugi sezon. Już wtedy Robertsa zaczęły nękać kontuzje, przez co stracił większą część kampanii. Mimo to siedem goli w 17 spotkaniach w jest całkiem niezłym wynikiem. A przynajmniej na tyle dobrym, by dołożyć się do powrotu WBA do Premier League.

Ten nie był jednak udany. "The Baggies" wydali 9 mln euro na Lee Hughesa z Coventry City, który miał pomóć Robertsowi w strzelaniu goli, 3,45 mln na młodego pomocnika z Tranmere Rovers Jasona Koumasa, mającego kreować grę i niespełna milion mniej na Seana Gregana z Preston North End, oddelegowanego do zabezpieczania tyłów. Nic to nie pomogło. West Brom z 26 punktami zajęli przedostatnie miejsce w tabeli. Najdroższy zakup WBA, Hughes w 23 meczach ani razu nie trafił do siatki! Nieco lepiej spisał się Roberts. Ale i jego dorobek nie powalił na kolana. W 32 spotkaniach, tylko trzy razy trafił do siatki. Grenadyjczyk swoimi golami dwukrotnie dał WBA punkty. Strzelił bowiem zwycięską bramkę w starciu z West Hamem i dał remis w spotkaniu z Birmingham City. Trzecie trafienie zaliczył w przegranym 2-5 pojedynku z Arsenalem. Te trzy gole strzelił w pierwszych dziesięciu meczach sezonu. Potem Roberts zaliczył fatalną serię 21 meczów bez bramki! West Brom spadło z elity, ale Grenadyjczyk w niej został. Został wypożyczony do Portsmouth, gdzie spędził w sumie trzy miesiące. Zdążył rozegrać 10 meczów w lidze i zaliczyć jedno trafienie. Roberts pokonał golkipera Evertonu, Nigela Martyna, lecz było to za mało, by "The Pompeys" wygrali z "The Toffees".

Roberts wrócił do West Bromwich, ale nie na długo. Po Grenadyjczyka zgłosiło się Wigan Athletic. "The Latics" zapłacili za 26-letniego snajpera 2,10 mln euro. 2,5 roku na DW Stadium Roberts spokojnie może uważać za jedne z najlepszych, o ile nie najlepsze w karierze. Już w pierwszym, niepełnym sezonie w Wigan pokazał, że potrafi strzelać gole. W 14 spotkaniach w First Division ośmiokrotnie trafił do siatki. Pozwoliło to ekipie z Wigan zająć siódme miejsce w lidze. Do miejsca, dającego grę w barażach o awans do Premiership zabrakło "The Latics" dwóch punktów. W kolejnej kampanii sztuka wejścia do elity udała się już bez konieczności przedzierania się przez play-offy. Podopieczni Paula Jewella zostali wicemistrzami Championship. Duży wkład miał w to Roberts, który opuścił tylko jeden ligowy mecz. To jednak mniej istotny fakt. Grenadyjczyk zdobył bowiem 21 bramek. Wraz z Nathanem "Dukiem" Ellingtonem stworzył dobrze działający duet snajperów, który został później wybrany do Jedenastki Sezonu Championship.

Swoją znakomitą formę Roberts potwierdził w Premier League. Ustanowił swój rekord, osiem goli w 34 meczach w najwyższej klasie rozgrywkowej. Dużą skutecznością wykazywał się również w Pucharze Ligi. "The Latics" byli sensacją rozgrywek. Doszli do finału, gdzie co prawda ulegli 0-4 Manchesterowi United, za to w półfinale odprawili Arsenal. Oczywiście z udziałem Robertsa. Grenadyjczyk w ostatniej minucie dogrywki strzelił gola na 2-1, który w obliczu zwycięstwa Wigan w pierwszym spotkaniu, otworzył im drogę do raju! Łącznie w tamtej kampanii EFL Cup Roberts trafił łącznie cztery razy w sześciu meczach. Nieco gorzej było w Pucharze Anglii. Tam Wigan odpadło już w 4.rundzie, nie dając rady Manchesterowi City.

Osiem bramek Robertsa pomogło zająć "The Latics" bardzo dobre, 10.miejsce na koniec sezonu. Swoją grą reprezentant Grenady zwrócił uwagę Blackburn Rovers. Trzykrotni Mistrzowie Anglii zapłacili za 28-latka nieco ponad 4 mln euro. Warto przy tym zaznaczyć, że Roberts był droższy od Benniego McCarthy'ego, reprezentanta Republiki Południowej Afryki, który był ważną postacią układanki Jose Mourinho w FC Porto i dołożył cegiełkę do zwycięstwa "Smoków" w Champions League w sezonie 2003/04. Duet McCarthy-Roberts współpracował ze sobą przez cztery lata. Grenadyjczyk strzelał zdecydowanie mniej niż Południowoafrykańczyk. Na Ewood Park Roberts spędził 5,5 roku. W tym czasie popadł w strzelecką przeciętność. Pierwszy sezon miał niezbyt udany. Wystąpił w 25 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach, strzelając jedynie pięć goli (cztery w lidze, jeden w FA Cup). Jedyny pozytyw pierwszego sezonu w ekipie z Blackburn był taki, że Roberts zagrał w europejskich pucharach. Rovers dotarli do rundy zasadniczej Pucharu UEFA, wcześniej bezproblemowo przechodząc fazę grupową. Grenadyjczyk wystąpił w trzech spotkaniach Pucharu Pocieszenia, m.in. z Wisłą Kraków, ale bramki nie zdobył. Nieco lepszy w wykonaniu Robertsa był drugi sezon na Ewood Park. Mark Hughes postanowił wzmocnić linię ataku, sprowadzając z Bayernu Monachium Roque Santa Cruza. Grenadyjsko-Paragwajsko-Południowoafrykańskie trio miało dać Rovers ponowny awans do Pucharu UEFA. Rovers bez problemu poradzili sobie z Vetrą Wilno w Pucharze Intertoto i fińskim MYPA w 2.rundzie PUEFA. Roberts w obu tych rozgrywkach zaznaczył obecność zdobyciem bramek w spotkaniach rewanżowych. Pomimo dobrej dyspozycji w eliminacjach, Rovers wyłożyli się w starciach decydujących o wejście do fazy grupowej. W pojedynku ligowych przeciętniaków lepsza okazała się AE Larissa. Grecy wygrali 3-2 w dwumeczu. Robertsa zabrakło w obu tych meczach. Być może jego obecność pomogła by Rovers w drugim z rzędu awansie do rundy grupowej Pucharu Pocieszenia...

Jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma. Pomimo odpadnięcia z europejskich pucharów, zespół z Ewood Park bardzo dobrze prezentował się w lidze. Duża w tym zasługa Grenadyjczyka. Co prawda strzelił raptem trzy gole w 27 meczach, ale zanotował aż siedem asyst. Słaba skuteczność Robertsa mogła być powodem do krytyki, jednak nikt nie zwrócił uwagi na to, że reprezentant Grenady starał się kreować grę Rovers i dawać szansę na strzelanie McCarthy'emu i Santa Cruzowi. Praca Robertsa została nagrodzona w sezonie 2008/09. Pomimo iż Rovers zajęli dopiero 15.miejsce w lidze, to Grenadyjczyk w końcu popisał się niezłą skutecznością. Co prawda siedem goli i pięć ostatnich podań w 30 spotkaniach (26 w lidze+ 4 w FA Cup) może nie powala na kolana, ale pozwoliło ekipie z Blackburn utrzymać się w Premier League. Był to również najlepszy sezon Robertsa na Ewood Park pod względem skuteczności. Kolejne dwa pod tym względem przypominały kopiuj-wklej. Zarówno w sezonie 2009/10, jak i 2010/11 Grenadyjczyk zdobywał po pięć bramek. Wszystkie w lidze. Różniła się tylko liczba meczów. W pierwszej kampanii wystąpił 29 razy w lidze, dokładając do tego dwa spotkania w EFL Cup. W drugiej ligowych występów było cztery mniej, znów jednak Roberts rozegrał dwa mecze, ale tym razem w Pucharze Anglii. Owszem, można powiedzieć, że był bardziej skuteczny, bo w kampanii roku 2010 i 2011 wystąpił cztery razy w lidze rezerw, gdzie zdobył trzy bramki, dokładając do tego asystę.

Faktem jest, że Grenadyjczyk pomimo przeciętnych liczb prezentował równą formę. Nie można było tego powiedzieć w ostatnim, niepełnym sezonie pobytu na Ewood Park. Roberts zdążył pojawić się 12 razy na boisku (10 w lidze, dwa w Pucharze Ligi), zaznaczając swoją obecność golem w meczu 3.rundy EFL Cup przeciwko Leyton Orient i asystą w inauguracyjnym spotkaniu sezonu 2011/12 ze swoją byłą drużyną, Wolverhampton. Zimą odszedł do Reading FC. Podlondyńska drużyna zapłaciła za niego niespełna 600 tys. euro. Roberts podpisał 1,5 roczny kontrakt z ekipą z Madejski Stadium. W sumie spędził tu dwa lata. Częściej niż na boisku spędzał jednak czas w gabinetach lekarskich. Choć zaczął z wysokiego "C". W niepełnym dla niego sezonie 2011/12 zagrał dla "The Royals" 17 meczów, popisując się znakomitą skutecznością. Grenadyjczyk strzelił sześć goli i zanotował pięć asyst, co pomogło ekipie z Madejski Stadium w powrocie do Premier League. Warto dodać, że w tamtej kampanii Roberts występował w jednym zespole wraz z grającym dzisiaj w Lechu Poznań, Tomaszem Cywką. Były młodzieżowy reprezentant Polski nie odgrywał jednak w zespole dużej roli.

Popisy Robertsa sprawiły, że Reading wygrało Championship. Jako beniaminek Premiership nie spisywało się już tak dobrze. "The Royals" szybko wrócili na zaplecze elity. Dla Grenadyjczyka był to zarazem ostatni sezon w karierze. Zdążył jeszcze rozegrać dla Reading 11 spotkań w lidze, zaliczając asystę w meczu z Fulham i jedno w Pucharze Ligi. W EFL Cup zdobył bramkę, w szalonym meczu z Arsenalem, który "Kanonierzy" wygrali 7-5, choć w pewnym momencie przegrywali 0-4. Roberts otworzył wynik w tamtym spotkaniu. I to by było na tyle, jeżeli chodzi o występy byłego snajpera Wigan. Wystąpił jeszcze w meczu rezerw. Później leczył już kontuzję biodra, która zmusiła go do zakończenia kariery w marcu 2014 roku.

Przeciętną skuteczność w Premier League, Roberts rekompensował sobie w niższych ligach oraz w reprezentacji. Nie ma dokładnych danych, jeżeli chodzi o debiut i liczbę występów Robertsa w kadrze "Spice Boys". Pierwszy mecz w kadrze rozegrał w 1998 roku. Jeszcze gorzej jest w przypadku ilości spotkań i bramek. Według niektórych źródeł rozegrał 12 meczów, strzelając osiem goli. Niekiedy jest też mowa o 16, 20 i 22 spotkaniach oraz o 14 i 12 bramkach. Ciężko stwierdzić, które dane są prawdziwe. Pewnym jest jedynie to, że Roberts przez wiele lat wraz z Sharlie Josephem, grającym przez wiele lat w MLS byli jedynymi profesjonalnymi piłkarzami w reprezentacji Grenady. Z kadrą "Spice Boys" Roberts nie osiągnął wiele na arenie międzynarodowej. Dość powiedzieć, że nie zagrał nawet w Pucharze Karaibów. Małymi sukcesami reprezentacyjnymi są gole w meczach eliminacji MŚ 2006 z USA i MŚ 2010 z Kostaryką i dublet w wygranym aż 10-0 starciu z Wyspami Dziewiczymi Stanów Zjednoczonych. W przeciwieństwie do opisywanych wcześniej na Sofie legend karaibskiego futbolu, Shauna Goatera i Dwighta Yorke'a, w przypadku Robertsa może dziwić mała liczba spotkań w kadrze. Argument prosty do wytłumaczenia. Na byłym snajperze Wigan Athletic i Blackburn Rovers ciąży kazus Wyntona Rufera (jego historię znajdziecie TU). Kiedy reprezentacja "Spice Boys" rozgrywała swoje mecze, Roberts miał na głowie odbywające się w tym samym czasie rozgrywki Championship czy Premier League. Podobna sytuacja miała miejsce także chociażby w Kanadzie. Przykład: wybitny napastnik z Kraju Klonowego Liścia, urodzony w Polsce Tomasz Radzinski rozegrał dla "Canucks" tylko 44 spotkania.

Po zakończeniu kariery Roberts zaczął udzielać się w mediach. Jeszcze w trakcie kariery piłkarskiej, w sierpniu 2011 roku został prowadzącym radiowy program, "6-0-6", emitowany w programie piątym Radia BBC. Trzy miesiące później został stałym ekspertem popularnego "Match Day 2". W 2014 roku komentował dla Radia BBC 5 mundial w Brazylii. Grenadyjczyk w 2007 roku powołał do życia fundację swojego imienia, zajmującą się krzewieniem sportu wśród dzieci i młodzieży w Wielkiej Brytanii i Grenadzie. Za te działania został nagrodzony w 2010 roku Orderem Imperium Brytyjskiego.

Jason Roberts dał się zapamiętać jako solidny wyrobnik, który w razie trudności skoczy w ogień za drużyną. Mógł zostać jednym z wielu, a stał się wyjątkowy. Będąc nastolatkiem dokonał świadomego wyboru kadry i dziś może być uznany za legendę grenadyjskiego futbolu.


Jan Gawlik

@GawlikJan

Na Sofie z roczną przerwą jestem od początku jej istnienia. Pisanie łączę z pracą dziennikarza Radia Centrum

Komentarze