Ekstraklasa

Trzecie z rzędu ligowe zwycięstwo Lechii

Tomek Hatta @Fyordung

Fot: Sport Dziennik, Sport Dziennik

Tagi

Lechia Gdańsk utrzymuje swoją dobrą formę i w sobotni wieczór bez problemów rozprawiła się na własnym stadionie z Wisłą Płock. Po raz kolejny świetną skutecznością popisał się Flavio Paixao, autor dwóch trafień. Lechia tym samym coraz bardziej zbliża się do ligowego podium. 

Pogłębiająca się w kryzysie Wisła Płock przybyła tego wieczoru do Gdańska, by przełamać nie tylko swoją serię bez zwycięstwa w lidze, a także po raz pierwszy w historii wygrać na gdańskim terenie. W ostatnich czterech meczach bieżącego sezonu, płocczanie zanotowali dwa remisy oraz dwie porażki, a mając na uwadze porażkę z Lechią na początku rozgrywek, mało co przemawiało za ich ewentualnym zwycięstwem w tym spotkaniu. Trwający kryzys Wisły rozpoczął się wraz z utratą Jakuba Rzeźniczaka, który nadal dochodzi do siebie, po nieprzyjemnych dolegliwościach, jakich się nabawił ponad miesiąc temu.

Gdańszczanie w ostatnim czasie zdołali już zażegnać swój kryzys i odnieśli dwa zwycięstwa w lidze oraz jedno w wielkim stylu w pucharze Polski, gdzie szczególnie pokazali, jaką mają olbrzymią jakość w ofensywie, mogącą odwrócić w wielkim stylu losy spotkania. Powrót do lepszej formy, pozwolił na doścignięcie Wisły Płock w tabeli i za razem wyprzedzenie ich, dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu. Oba zespoły zatem przy ewentualnej wygranej mogły zbliżyć się do czołowej czwórki w lidze.

Składy

Zważywszy na ostatnią słabą grę w obronie, trener Radosław Sobolewski postanowił zrezygnować z Michała Marcjanika i przesunąć na pozycję stopera Damiana Michalskiego. Na szpicy, pod nieobecność Ricardinho, swoją kolejną szansę otrzymał Grzegorz Kuświk.

Źródło: Twitter Wisła Płock

Trener Piotr Stokowiec miał nieco większy ból głowy przed tym meczem, mając na uwadze wspomniany mecz w Pucharze Polski, rozgrywany w środę oraz pauzę za żółte kartki Lukasa Haraslina. Poprzez brak zaufania dla Jaroslava Mihalika, na skrzydło desygnowany został Rafał Wolski, przez co zrobiło się miejsce na wystawienie dwóch napastników - Flavio Paixao i Artura Sobiecha, zaznaczając przy tym, że Portugalczyk miał pełnić funkcję tego cofniętego snajpera.

Źródło: Twitter Lechia Gdańsk

Przebieg spotkania

W pierwszych minutach dosyć pechowej kontuzji doznał Piotr Tomasik i już w 10. minucie zmienić go musiał Michał Marcjanik, co z pewnością pokrzyżowało początkowe plany trenera Sobolewskiego. Tym samym ponownie na lewą obronę powędrować musiał Michalski. Pierwszy kwadrans, rozgrywany w nieco deszczowej aurze nie przyniósł zgromadzonym kibicom wielu wrażeń. Oba zespoły postanowiły badać teren, tylko momentami przyspieszając grę i kilkukrotnie wzajemnie się faulując w środkowej strefie boiska.

Z biegiem pierwszej połowy, kontrolę nad meczem starała się przejmować Lechia, a szczególnie dobrze w ich wykonaniu momentami funkcjonował wysoki pressing. Zespół gości próbował jedynie wychodzić z szybkimi kontratakami, z reguły kompletnie nieudanymi. Przełom w tym meczu nastąpił w 34. minucie, gdy po składnej akcji, Peszko obsłużył świetnie wbiegającego w pole karne Filę, którego strzał co prawda obronił Dahne, ale Flavio był tam, gdzie być powinien i dobił piłkę na pustą bramkę. Lechia tym samym zasłużenie objęła prowadzenie. Tuz przed przerwą, drużyna trenera Stokowca powinna prowadzić już 2:0, jednak po pięknej akcji, fatalne pudło z pięciu metrów zaliczył Artur Sobiech. Trudno wytłumaczyć, jakim cudem piłka nie wpadła do siatki. 

W ostatnich minutach pierwszej części, wynik nie uległ już zmianie, mimo dalszej przewagi gospodarzy.

Początek drugiej połowy, był bardzo podobny do tego, co obserwowaliśmy na starcie pierwszej. Gra toczyła się głównie w środku pola i żadna ze stron nie potrafiła zagrozić bramce rywala. W 56. minucie udany, kolejny już zryw zanotowała Lechia i w polu karnym, rozpędzonego Wolskiego niepotrzebnie sfaulował Dahne. Jedenastkę pewnie wykorzystał Flavio Paixao, który w ostatnim czasie jest w wybornej formie. Było to jego szóste trafienie w czterech ostatnich spotkaniach.

Po tym drugim trafieniu, Lechia zaczęła grać na wielkim luzie i momentami bardzo długo rozgrywała piłkę, obok totalnie bezradnej drużyny gości. W tej bezradności nie było nic dziwnego, gdyż przebić się przez gdański mur, było im tego wieczoru naprawdę ciężko. Duet Nalepa - Maloca, świetnie ze sobą współpracował i nie pozwalał rozwijać skrzydeł ofensywie rywala. W 70. minucie powinno być już 3:0, jednak strzał głową Sobiecha, świetnie obronił Dahne. Ewidentnie nie był to jego dobry dzień. 

Jedyne, jakiekolwiek zagrożenie, Wisła starała się stwarzać po rzutach rożnych. Tego wieczoru jednak Furman nie potrafił dobrze obsłużyć swoich partnerów z drużyny. Podopieczni trenera Stokowca, w końcowych fazach spotkania nadal spokojnie kontrolowali spotkanie i nie zamierzali za wszelką cenę dążyć do zdobycia trzeciego gola. Ważne było dla nich zachowanie czystego konta i ewentualne skontrowanie Wisły. Tym samym mecz zakończył się wynikiem 2:0, w pełni zasłużonym. Wisła ani na moment nie pokazała, że mogła w tym meczu powalczyć o chociażby punkt. 

Dla Lechii było to tym samym trzecie ligowe zwycięstwo z rzędu, pozwalające coraz bardziej zbliżać się do ligowego podium. Kompletnie nie było widać w tym spotkaniu braku Lukasa Haraslina, a do tego Tomasz Makowski udowodnił, że może godnie zastępować Jarosława Kubickiego. Świetny rozwój młodzieżowego reprezentanta Polski. 

Wisła za to zanotowała już piąty mecz bez zwycięstwa. Tego wieczoru kompletnie nieefektywni byli skrzydłowi płocczan, którzy także nie potrafili znaleźć wspólnego języka z Grzegorzem Kuświkiem. Sam Kuświk za to nie potrafił wnieść nic pożytecznego do gry ofensywnej i zdecydowanie przeszedł obok meczu. Bez dobrego napastnika, podopieczni trenera Sobolewskiego szybko nie wrócą do dobrej formy, prezentowanej ponad miesiąc temu. 


Tomek Hatta

@Fyordung

Red. naczelny @SofaGOL | Polscy piłkarze za granicą | Prywatnie - #Lechia #Chojniczanka #Slask - #LFC #ACMilan #FCPorto | Dużo czasu marnuję na granie w FM

Komentarze