La Liga

Czas na zmianę?

Szymon Klauza @serekk77

Fot: Carlos Delgado

Tagi

Diego Simeone w Atletico pracuje od 2011 roku. W ciągu tych 8 lat, wykonał kawał dobrej roboty, ale ostatnie tygodnie nie są tak udane dla Argentyńczyka jakby sobie mógł wymarzyć. Zespół często traci punkty i obecnie ma już 8 oczek straty do Barcelony i znajduje się poza strefą pucharową. Co jest jednak przyczyną słabszej dyspozycji Atleti? Skutek letniej rewolucji, czy może to po prostu początek końca dla 49-latka?

Wymiana kręgosłupa

Tak intensywnego lata na Wanda Metropolitano dawno nie oglądaliśmy. W końcu nie codziennie przychodzi Ci zastąpić takie autorytety jak Diego Godin, Filipe Luis, Rodri czy Antoine Griezemann. Zadanie niemal z góry skazane na porażkę, a jednak właśnie przed takim stanęli Simeone i właściciele klubu. W Madrycie z pewnością nie liczyli, że nowi piłkarze wejdą z marszu do pierwszej jedenastki i zaczną grać na takim poziomie jak byli zawodnicy. To było po prostu niemożliwe i wszyscy dobrze o tym wiedzieli. Plan na letnie okienko transferowe zakładał zupełnie coś innego. Chciano w jak najmniejszym stopniu odczuć ból po stracie fundamentalnych postaci z poprzednich kampanii. Sprowadzono łącznie 9 piłkarzy. Całe show skradł oczywiście młody Portugalczyk- Joao Felix. Jego sprowadzenie wiązało się z dużymi kosztami, bo kwota jaką zapłacono, wyniosła aż 126 milionów euro! Takich pieniędzy nie płaci się przecież za byle kogo, więc już samo to, dużo mówiło, jak wielkie nadzieje są pokładane w 20-latku. Oprócz byłego zawodnika Benfiki do szatni zawitało jeszcze kilka interesujących nazwisk i koniec końców, kadra na sezon 19/20 została skompletowana. Liczono się z tym, że może to być sezon pełen różnego rodzaju przejść. Nikt nie liczył na mistrzostwo, ale prezes oczekiwał dobrego roku, z jak najdłuższą walką na wszystkich frontach.

Dobry start i pierwsze kłopoty

Mimo początkowych obaw, Atletico wystartowało całkiem dobrze, bo w pierwszych trzech meczach zainkasowali komplet punktów. Podobać się mogły nie tylko wyniki, ale również styl w jakim podopieczni Diego Simeone zdobywali oczka. Argentyńczyk pokazał, że potrafi wykorzystać mocne strony swojej drużyny. Wysoko ustawieni boczni obrońcy wykonywali kapitalną robotę. Trippier i Lodi już w pierwszych trzech spotkaniach zanotowali po asyście i widać było, że szybko zaaklimatyzowali się na Wanda Metropolitano. Pierwsza porażka nastąpiła w czwartej kolejce z Realem Sociedad. I na dobrą sprawę, od tego momentu było coraz gorzej. Osiem remisów(!), trzy wygrane i jedna porażka. Taki bilans zanotowało Atleti od powrotu z pierwszej przerwy reprezentacyjnej( mówimy tu oczywiście tylko o spotkaniach na krajowym podwórku). Coś w maszynie 49-latka się popsuło. Zawodzić zaczęły wszystkie formacje. Jedynie Jan Oblak prezentuje przyzwoity poziom, ale mimo to notuje słabe liczby. Słoweniec wpuszczał bramki w siedmiu kolejnych spotkaniach notując tym samym najgorszą serię w karierze. Jeśli komuś się wydawało po pierwszych trzech kolejkach, że brak Godina i spółki nie wpłynie na wyniki, to szybko został sprowadzony na ziemię i to dość brutalnie.

Nieskuteczność

Głównym problemem Atletico w tym sezonie jest wręcz rażąca nieskuteczność. W La Liga podopieczni Diego Simeone zdobyli zaledwie 16 bramek. Co ciekawe, jest to najgorszy wynik w historii klubu podczas 83 sezonów występowania na najwyższym poziomie w Hiszpanii. To chyba idealnie podsumowuje sytuacje jaka zapanowała w blokach ofensywnych. Forma napastników pozostawia wiele do życzenia. Alvaro Morata i Diego Costa zdobyli łącznie 7 bramek. Ta liczba zdecydowanie nie powala na kolana. Problem jest duży, bo żelazna obrona nie zagwarantuje trzech punktów, a co najwyżej jeden. Na pomoc mają przybyć posiłki. W kontekście Atleti wymienia się takie postacie jak: Olivier Giroud, Edinson Cavani a nawet i Krzysztofa Piątka. Polak pewnie nie jest pierwszym wyborem na liście życzeń, ale już sprowadzenie Francuza czy Urugwajczyka wydaje się opcją realną. Mistrz świata nie figuruje w planach Franka Lamparda, natomiast napastnikowi PSG kończy się w lecie kontrakt co może pomóc w wynegocjowaniu tańszej kwoty. Prawda jest taka, że na Wanda Metropolita musi przyjść ktoś, kto nie będzie potrzebował kilku miesięcy aklimatyzacji i od razu wejdzie do ligi z przysłowiowej „grubej rury”. W przeciwnym wypadku, Atletico będzie miało spore problemy.

Czy to już czas powiedzieć „koniec”?

Pewnie mało kto wyobraża sobie Atletico bez Diego Simeone na ławce trenerskiej. Argentyńczyk zbudował sobie w Madrycie niesamowity autorytet. Jego zespół nigdy nie prezentował ładnej dla oka piłki, ale zawsze bronił się wynikami. W tym sezonie brakuje jednak tego i tego. Pojawiły się już słuchy, że w przypadku zwolnienia, Arsenal byłby zainteresowany usługami 49-latka. Pytanie jednak brzmi, czy to jest możliwe, żeby tak wybitny trener został zwolniony? Na tą chwilę wydaje się to mało prawdopodobne, bo jakby nie patrząc, mamy dopiero początek grudnia, ale jeśli obecna sytuacja nie ulegnie poprawie, możemy być świadkiem kolejnej dużej zmiany na Wanda Metropolitano. Mimo wszystko nie dzielmy od razu skóry na niedźwiedziu i dajmy czas Simeone żeby poukładał zespół, a znając jego charakter i determinację, zrobi wszystko, aby wnieść swoją drużynę na poziom, do którego nas przyzwyczaili w ostatnich latach.


Szymon Klauza

@serekk77

Najmłodszy w redakcji. Kibicuję Realowi Madryt i Liverpoolowi. Uwielbiam Premier League, La ligę oraz Bundesligę. Poza piłką wielki fan Remigiusza Mroza.

Komentarze