Polacy za granicą

Damian Kądzior najbardziej niedocenianym polskim piłkarzem?

Tomek Hatta @Fyordung

Fot: Getty, Getty

Tagi

Chyba większość z nas lubi piłkarzy, którzy dzięki ciężkiej pracy, krok po kroku wspinają się na wyższe szczeble w swojej karierze. Idealnym tego przykładem jest Damian Kądzior, który tej jesieni zapracował na występ w Lidze Mistrzów. Niestety przez wielu jest on nadal mało docenianym skrzydłowym. 

Wróćmy do wydarzeń z 2016 roku. Wtedy w letnim okienku, Wigrom Suwałki udało się zatrzymać u siebie na stałe 24-letniego zawodnika, który był do nich wypożyczony na rundę wiosenną oraz, w którego ani trochę nie wierzyła Jagiellonia Białystok. W świecie kibicowskim mało kto uważnie śledził jego poczynania, a najbardziej kojarzyć go mogły osoby regularnie oglądające I ligę, gdyż Kądzior miewał przebłyski już w 2015 roku, gdy występował na wypożyczeniu w Dolcanie Ząbki.

Jak wiele osób bardzo dobrze już wie, sezon 16/17 w wykonaniu Kądziora, był wprost oszałamiający. Dorobek 14 bramek i 15 asyst na poziomie pierwszoligowym, do tego w zespole z środka tabeli, z pewnością wywarł wrażenie także na Michale Probierzu, który w późniejszych wypowiedziach sugerował, że pozostanie w Suwałkach, pozwoliło Kądziorowi na regularną grę i rozwój umiejętności.

“ Damian wtedy nie miał szans na granie, bo walczyliśmy o czołowe miejsca w lidze. Gdybyśmy go wtedy nie oddali na wypożyczenie do innego klubu – a ja się pod tym podpisałem – i by nie grał, to pytanie, czy byłby teraz w tym miejscu, w którym jest. W 1 lidze mógł się rozwijać. Na pewno mu nie zaszkodziłem. Nie jest to żadna moja porażka, ale nie jest to też mój sukces. “

Jasne było, że po tak wybitnym sezonie, błyskotliwy skrzydłowy dostanie zasłużoną szansę na poziomie Ekstraklasy. Kądzior był o krok od transferu do Cracovii, jednak sytuacja z dnia na dzień się zmieniła, gdy w klubie zatrudniony został Michał Probierz. Tym samym walkę o podpis zawodnika na kontrakcie, ostatecznie wygrał Górnik Zabrze. Po tej sytuacji pojawił się drobny zgrzyt, gdyż trener Probierz przyznał, iż nie potrzebował w klubie zawodnika, który byłby od początku nieszczęśliwy i boi się z nim pracować. Sam zawodnik postanowił szybko sprostować tę sytuację.

“ Ani ja, ani nikt z mojego otoczenia nie mówił, że ja się czegoś boję. Gdy okazało się, że Probierz został trenerem Cracovii, mój tata zadzwonił do niego z pytaniem, czy sprawa mojego transferu nadal jest aktualna, czy widzi mnie w drużynie i tak dalej. To chyba normalne w takiej sytuacji, prawda? Ale trener Probierz widział to inaczej. Cóż, tak widocznie musiało być. Temat Cracovii przestał być aktualny, wrócił temat Górnika. Nie jestem człowiekiem ani mściwym, ani konfliktowym. I wbrew temu wszystkiemu nie mam żadnej zadry do trenera Probierza “

W barwach jednego z najbardziej utytułowanych polskich klubów, Kądzior szybko stał się wiodącą postacią i miał spory udział w wywalczonym czwartym miejscu, gwarantującym grę w europejskich pucharach. W eliminacjach Ligi Europy, Górnik musiał już sobie jednak radzić bez swojego czołowego skrzydłowego, gdyż na początku okienka transferowego, stosowną ofertę zakupu złożył Nenad Bjelica, będący już trenerem Dinama Zagrzeb. Chorwat wybił tym samym z głowy ten transfer Lechowi Poznań, który już w maju był po słowie z zawodnikiem.

Opinie o wyjeździe Kądziora były różne. Z jednej strony byli tacy, którzy pozytywnie traktowali kierunek dla 26-letniego już zawodnika, mając na uwadze, że trudno w tym wieku byłoby wyjechać do dobrego klubu na zachód. Inni za to byli w niemałym szoku, a także sugerowali, że poziom Dinama może go po prostu przerosnąć. Oczywiście nie obyło się też bez żartów z Lecha Poznań, bo jak już wspomniałem, prawie pewne wydawało się przejście Kądziora właśnie do “Kolejorza”.

Chorwacja nie taka straszna

W naszym kraju u wielu osób istnieje przekonanie, że liga chorwacja jest zbliżona do naszego poziomu, a nawet i słabsza. Po części mogę się z tym zgodzić, jednakże wypadałoby wtedy odstawić na bok Dinamo Zagrzeb, Rijekę, czy chociażby Hajduk Split, który to miewa różne wahania formy, włącznie z odpadaniem z europejskich pucharów z maltańskim zespołem. Znacznie lepiej jednak w Chorwacji wygląda przepływ między klubami najbardziej utalentowanych zawodników. Czołowe kluby starają się ściągać do siebie tych, którzy zdaniem skautów mają największy potencjał i to oni potem z czasem zarabiają dosyć dobre pieniądze. Nadal czołówka w Chorwacji może liczyć na zdecydowanie lepsze fundusze z transferów, a i pozycja samej ligi w Europie pozwala na ściąganie lepszych zawodników, niż ma to miejsce w najlepszych zespołach w Polsce.

Kądzior po przeprowadzce do Zagrzebia łatwo się zaaklimatyzował i mając zaufanie ze strony trenera Bjelicy, szybko odpłacił się bardzo dobrą grą. W całej rundzie jesiennej kampanii 18/19, polski skrzydłowy strzelił cztery gole i dziewięciokrotnie asystował. W tzw. międzyczasie udało mu się też zadebiutować w fazie grupowej Ligi Europy, gdzie niestety jednak nie dostawał tak dużo szans, jak w rozgrywkach ligowych. W całym sezonie, Kądzior wystąpił w 41 spotkaniach i wraz z Dinamem wywalczył mistrzostwo Chorwacji, a także dotarł do finału pucharu krajowego, gdzie jednak lepsza okazała się HNK Rijeka.

Początek bieżącego sezonu, był dla Kądziora dosyć ciężki. Na przełomie lipca i sierpnia, często siedział na ławce rezerwowych, a momentami także na trybunach. W Polsce zaczęły się dywagacje, czy to aby nie jednosezonowy wyskok w Chorwacji i czy ta sytuacja nie zwiastuje jego końca w zespole, który lubi promować młodszych zawodników. Cóż, jak się z czasem okazało, Kądzior po raz kolejny pokazał, że należy w niego wierzyć i gdy już we wrześniu wrócił do pierwszego zespołu, to ponownie zaczął grywać na swoim wysokim poziomie. Po czternastu kolejkach ligowych, jego dorobek to pięć bramek i tyle samo asyst, co też pokazuje, że nie zraził się ani na moment, gdy został odstawiony od składu i wiedział, że w końcu jego szansa nadejdzie. Czym był spowodowany ten letni przestój w jego karierze? Jak sam stwierdził, na początku sezonu jego sprawność fizyczna była nieco słabsza, przez co nieco odstawał od zawodników, z którymi rywalizował o skład. Drugą kwestią była też próba wystawienia go przez trenera Bjelicę w środkowej części boiska, gdzie jednak sam zawodnik nie czuł się najlepiej. Wtedy Kądzior mocno wziął się do pracy, by nadrobić swoje zaległości, co szybko zaowocowało powrotem do wyjściowego składu.

Na tym jednak nie zakończyły się negatywne opinie na temat jego kariery w Chorwacji. Doceniając oczywiście całkowity wkład w grę Dinama w lidze, pojawiały się głosy o tym, że to jest jego maksimum możliwości i gdy przychodzi do rozgrywek Ligi Mistrzów, to o swoim występie może tylko pomarzyć. Sugerowano, że ten poziom akurat go po prostu przerasta. Skoro zatem Kądzior zawsze udowadniał, że stać go na wiele, to także i w tym przypadku, cierpliwie czekał i doczekał się wyjścia w podstawowym składzie na mecz ostatniej kolejki przeciwko Manchesterowi City. Było to spotkanie bardzo ważne, gdyż od niego zależało, czy Dinamo pozostanie w europejskich pucharach na wiosnę. Można rzec, że na tle takiego rywala, polski skrzydłowy nie zawiódł. W 10. minucie spotkania pokazał swój kunszt techniczny i zanotował piękną asystę przy bramce Daniego Olmo. Dinamo ostatecznie przegrało ten mecz 1:4, ale czy ktokolwiek się spodziewał, że doczekamy się w fazie grupowej asysty polskiego skrzydłowego? Zakładam, że zdecydowanie nikt. To pokazuje, jak wielkiego postępu dokonał Damian Kądzior w  przeciągu ponad trzech lat.

Niedoceniany w reprezentacji

Można sobie zadać pytanie  Czego brakuje obecnie Kądziorowi do pełni szczęścia? Odpowiedź jest prosta - otrzymania poważnej szansy w reprezentacji, na którą w pełni zasłużył. Odkąd selekcjoner Jerzy Brzęczek zaczął go powoływać, udało mu się w niej rozegrać zaledwie cztery spotkania, w tym trzykrotnie wprowadzany był na ostatnie kilkanaście minut. Ten ostatni występ (10.06.19 - wygrana 4:0 z Izraelem) Kądzior zapamiętał najbardziej, gdyż mimo pojawienia się na murawie w końcówce spotkania, udało mu się strzelić pierwszego gola w kadrze, czym dał jasny sygnał, że może wnieść do gry dużo dobrego.

W kolejnych sześciu spotkaniach, niestety selekcjoner Brzęczek wolał na skrzydle stawiać na kogoś innego, niż na Kądziora, co w moim odczuciu jest dużym błędem i niszczeniem chłopaka, dobrze radzącego sobie w klubie. Sam zawodnik wspominał o tym niedawno, w wywiadzie dla Weszło.

“ Jestem w dobrej formie i cierpliwie czekam, żeby otrzymać szansę.To są wybory selekcjonera. Może chce bazować na młodszych zawodników ode mnie. W ostatnim meczu w kadrze strzeliłem gola. Co więcej mogę zrobić? Na wszystko w życiu długo czekałem. Na debiut w Ekstraklasie, na mocną pozycję w Dinamie. W piłce ważna jest pokora i pracowitość. “

Kądzior nie raz powtarzał, że sam fakt powołania do reprezentacji i złapania chociażby jednej minuty, to dla niego już coś wspaniałego. Z czasem jednak i u takiego zawodnika może pojawiać się pewna forma frustracji, zdecydowanie słuszna, gdyż widząc panującą biedę na pozycji skrzydłowych, obowiązkiem powinno być powierzenie mu większego zaufania, a na pewno nie zagrałby gorzej, niż niektórzy za kadencji obecnego selekcjonera. 


Tomek Hatta

@Fyordung

Red. naczelny @SofaGOL | Polscy piłkarze za granicą | Prywatnie - #Lechia #Chojniczanka #Slask - #LFC #ACMilan #FCPorto | Dużo czasu marnuję na granie w FM

Komentarze