Piłka nożna

Koronny klejnot afrykańskiego futbolu

Jonatan Niepogoda @Niepogodny

Fot: Cote, Cote

Tagi

ASEC Abidżan Gillou Afrykańska Piłka Akademia

Każdy z nas zna ‘’fabryki’’ do wytwarzania piłkarzy, takie jak La Masia, La Fábrica czy akademia Dinama Zagrzeb. Co jednak, gdybyśmy przenieśli się na całkiem inny kontynent, teoretycznie ten najbiedniejszy, z najmniejszymi możliwościami finansowymi, ekonomicznymi? Teoretycznie nie można tam spotkać zbyt wielu dobrych piłkarskich akademii, ale z drugiej strony, od każdej reguły są wyjątki. Nie inaczej jest i tym razem, a wyjątek ten zwie się Sol Beni.

Bracia Kolo i Yaya Toure, Emmanuel Eboue, Romaric, Didier Zokora, Siaka Tiene, Gervinho, Salomon Kalou i wielu innych reprezentantów WKS... Znajome nazwiska, nieprawdaż? Wydawać by się mogło, że oprócz kraju pochodzenia, występów w jednej reprezentacji- WKS, może łączyć ich niewiele. Jest jednak jedna rzecz, a dokładniej miejsce, które sprawia, iż te wszystkie nazwisko łączą się w jedną, spójną całość. Miejsce to nazywa się właśnie Sol Beni i jest akademią Association Sportive des Employés de Commerce Mimosas, w skrócie ASEC Mimosas.

Sam klub został założony niecałe 3 lata po zakończeniu II wojny światowej, a dokładniej 1 stycznia 1948 roku przez grupę ośmiu biznesmenów z Zachodniej Afryki, Libanu i Francji. Co ciekawe w Europie bardzo często omyłkowo używa się nazwy ASEC Abidżan, jednakże nawet przez klub ze stolicy Wybrzeża Kości Słoniowej nazwa ta jest akceptowana, gdyż takiej używa podczas międzynarodowych rozgrywek. Do 1993 roku klub zdobył 11 tytułów mistrzowskich, 9 Pucharów Wybrzeża Kości Słoniowej. Czemu podane sukcesy są do roku 1993? Dlatego, iż wtedy nastąpiła rewolucja na skalę (nie boję się użyć tego sformułowania) całej Afryki!

Właśnie w tymże roku, jako trener klubu, zatrudniony został 19-krotny reprezentant Francji- Jean-Marc Guillou. Chciałoby się od razu zapytać co w tym wyjątkowego? Śpieszę z odpowiedzią. Francuski trener zdecydował się na utworzenie szkółki/akademii piłkarskiej z prawdziwego zdarzenia, (początkowo funkcjonująca jako zespół rezerw) umieszczając ją w kompleksie treningowym ASEC.

Śmiało można powiedzieć, że nawet sam założyciel nie spodziewał się, iż jego szkółka po kilkunastu latach zacznie być nazywana ‘’klejnotem koronnym afrykańskiego futbolu’’. Sam Gillou, jako trener drużyny seniorów utrzymał się na stanowisku przez 6 lat (1993-1999), a odszedł tylko dlatego by objąć kadrę WKS. Warto podkreślić, że w czasie swojej 6-letniej kadencji, Francuski szkoleniowiec wygrał z Abidżańskim klubem aż 14(!) trofeów. Mistrzostwo kraju w latach 1993-95, 1997, 1998, Puchar krajowy w latach 1995, 1997, 1999, 4-krotnie Trofeum im. Félixa Houphouéta-Boigny’ego ( 1995, 1996, 1998, 1999), a także po razie Afrykańską Ligę Mistrzów w 1998 roku, a także Superpuchar Afryki w 1999 roku.

Z tym ostatnim trofeum wiążę się ciekawa historia, gdyż po pierwsze, był to pierwszy sukces przy zdobyciu którego czynny udział brali wychowankowie akademii, a po drugie, przed meczem, prezes (także zawodnicy) rywala zespołu prowadzonego przez Gillou- Espérance Tunis, zlekceważyli ASEC, gdyż w meczu wygranym przez zespół z Abidżanu, nie wystąpił żaden gracz powyżej 18 roku życia. Klub z Tunezji uznał to za obrazę, gdyż nie chciał grać przeciwko... dzieciom. Dzieciom, które spuściły Tunezysjkiemu hegemonowi po dogrywce łomot 3-1, a w spotkaniu zagrali chociażby znani z europejskich boisk Boubacar Barry, Kolo Toure, Didier Zokora, Siaka Tiene i Aruna Dindane.

Co ciekawe, jak na afrykańskie standardy, szkółka ma fenomenalne warunki. Zawodnicy mają stałą opiekę medyczną, dostają 3 posiłki dziennie, trenują 2 razy w ciągu dnia, a na co dzień mieszkają w klimatyzowanych pokojach. Gillou uznał za bardzo ważne, aby zawodnicy oprócz umiejętności czysto piłkarskich, rozwijali też te umysłowe, dzięki czemu młodzi futbolowi adepci mają okazję na naukę matematyki, j. francuskiego, angielskiego czy geografii.

W 2001 roku wydawało się, iż następuje kolejna rewolucja. Można powiedzieć, że tak było, bo rzeczywiście podpisanie kontraktu dotyczącego współpracy z Beveren zostało okrzyknięte jako wielki sukces, dzięki czemu do belgijskiego klubu trafili chociażby Barry, Eboue, Toure, Boka, Gervinho. Jednak to co piękne szybko się kończy. Tak też było i tym razem, a wszystko co ciekawe popsuła osoba... Gillou. Już właśnie w 2001 roku objął on funkcję menadżera Beveren, jednakże został zwolniony już następnego roku. Następnie nie mógł on porozumieć się w sprawie funkcjonowania akademii z ówczesnymi osobami zarządzającymi ASEC-iem. Miało to też związek z tym, iż Francuz podkuszony wizją kolejnych sukcesów otworzył swoje akademie chociażby na Madagaskarze, w Tajlandii, Mali, Wietnamie, Ghanie i wielu innych krajach. Przestał więc dbać o Sol Beni jak za dawnych czasów, poświęcając się każdemu projektowi ''po trochę'', co sprawiło, iż nie wyszły one tak spektakularnie.

Pomimo tego, że już w roku rozstania z Beveren, klub ze stolicy afrykańskiego kraju podpisał umowę z Charltonem Athletic, nie potrafił on już produkować takich talentów jak za czasów Gillou. Problemem rzecz jasna stały się też też metody treningowe i styl gry wprowadzony jeszcze za czasów założyciela akademii, które po prostu stały się... przestarzałe.

Futbol się zmienia, jednakże ASEC ogarnęła stagnacja, przez co kolejne świetne pokolenia zaczęły rozwijać się chociażby w szkółce innego z z byłych piłkarzy- Cyrila Domorauda, czyli byłego reprezentanta WKS, który zachęcony sukcesami Gillou, otworzył swoją akademię ‘’Cyrille Domoraud Academy’’, która ma na koncie wypuszczenie w świat choćby Wilfrieda Bony’ego.


Jonatan Niepogoda

@Niepogodny

Kibic Liverpoolu, przede wszystkim oglądający Premier League i Serie A, choć nie gardzący żadnym dobrym meczem, niezależnie od poziomu rozgrywkowego.

Komentarze