La Liga

Andri Gudjohnsen - przyszłość Królewskiej ofensywny

Ziemowit Dziopa @dziopixz

Fot: Youtube, youtube

Tagi

Wysoki na 185 cm Islandczyk, futbol ma zapisany w DNA. Zarażony miłością do piłki nożnej, występuje w zespole Realu Madryt do lat 19. Tam już pokazuje swoje zaawansowane umiejętności, tam też pokazuje, że jest piłkarzem godnym uwagi. Chłopakowi wystarczy dać piłkę, rywali, ewentualnie trochę kolegów z drużyny i już pokazuje swój futbolowy kunszt. 

Ostatnio bardzo lubię pisać o piłkarzach, których rodzice mieli już do czynienia z piłką nożną. Andri Gudjohnsen jest jednym z nich. Jego ojciec, Eidur Gudjohnsen grywał w takich klubach jak FC Barcelona, Chelsea FC czy AS Monaco. Imponujące CV. Andri urodził się w Londynie, kiedy jego ojciec zachwycał fanów „The Blues” swoim talentem. Tak to się na dobrą sprawę zaczęło.

Pierwszym krokiem w piłkarskiej karierze Islandczyka była Barcelona. Dokładniej Espanyol. Tam popełniał pierwsze błędy, strzelał pierwsze gole i generalnie poznawał z czym to się je. W 2018 roku grę w swoich szeregach zaproponował Real Madryt. Andri przystał na propozycję „Królewskich”. To właśnie w Madrycie o 17-latku zrobiło się troszkę głośniej. Tam też otrzymał szansę na pokazanie się szerszej publiczności i jak zapewne się domyślacie – Andri tej szansy nie zaprzepaścił. W ostatnim sezonie był już kluczowym piłkarzem Realu Madryt do lat 18. Chłopak w 29 meczach strzelił aż 31 goli! Powalające liczby zważywszy na to, że chłopak dopiero zaczynał swoją przygodę z futbolem. Oczywiście, takie liczby wypracował w Division de Honor Juvenil, czyli najlepszej lidze hiszpańskiej dla piłkarzy do lat 19. Niemniej niewątpliwym osiągnięciem jest wyróżnianie się w taki sposób na tle rówieśników.

Gudjohnsen w moich skromnych oczach jest podobny do innego młodego, utalentowanego piłkarza, mianowicie do Erlinga Haalanda. Po pierwsze – obaj występują na tej samej pozycji. Po drugie są bardzo dobrzy fizycznie, mają siłę, wytrzymałość i są wysocy – to zdecydowana przewaga nad większością napastników, która z reguły odstaje atrybutami fizycznymi od piłkarzy występujących na innych pozycjach. Generalnie duet Gudjohnsen-Haaland byłby marzeniem, przecież robiłby miazgę z każdej defensywy. Inna sprawa jest taka, że takiego duetu nie powstanie, bo gra dwoma napastnikami jest już passe, ale marzeń, Football Managera i FIFY nikt nam nie odbierze. Podsumowując – Gudjohnsen jest napakowany jak kabanos, co jest niewątpliwie jego kolejnym atutem.

Wcześniej wspomniałem o jego bramkostrzelności. 31 goli w 29 meczach. Potwór. Szaleniec. Zapytacie się – jak on to robi? I to by było całkiem dobre pytanie. Niewielu piłkarzy w takim wieku może pochwalić się takimi statystykami. Andri jest po prostu wszechstronnie utalentowany. Odnajduje się zarówno w polu karnym jak i poza nim. Chłopak może strzelić gola z dziesięciu, dziewięciu, sześciu metrów, ale gdy będzie trzeba to i z dwudziestu kilku. To jest w nim wyjątkowe, że czuje tam taką swobodę i pewność siebie. Wie, że strzelenie z tego miejsca, w taki sposób i o takim czasie będzie najlepszym rozwiązaniem. I to jest genialne. Poza tym chłopak ma świetne wyczucie, przewiduje to co się stanie na boisku, dzięki czemu znajduje się we właściwym miejscu, kiedy akurat jest potrzebny. Czeka na piłkę, gdy ta zmierza pod jego nogi. Znajdzie sobie też trochę wolnej przestrzeni, potrafi być czasem „niewidzialny” dla przeciwnika. A gdy już tą piłkę od kogoś dostanie to jest całkiem spora szansa, że odnajdzie ona drogę do bramki. Andri też lubi się bawić futbolem. Zachwyca mnie jego swoboda w grze, to w jaki sposób oszukuje rywali, żeby ułatwić sobie drogę do bramki, aż wreszcie te loby! Gudjohnsen fenomenalnie lobuje bramkarzy, jak jest w sytuacji 1v1 to można być pewnym tego, że Islandczyk będzie próbował pokonać rywala właśnie lobem. Dużo osób narzeka, że „hurr durr zabawa, ryzyko, nieodpowiedzialny piłkarz”. Tylko, że piłka nożna to w zasadzie jest jedną wielką zabawą, w którą włożono trochę dużo pieniążków, która znalazła wielu koneserów, która jest najbardziej oprawioną zabawą na świecie.

Jestem wielkim kibicem piłkarzy młodego pokolenia. Widać to zresztą po tym, że piszę głównie na ich temat. Gudjohnsen to Islandczyk, więc ma u mnie jeszcze większego plusa. Wiem, że to brzmi raczej średnio profesjonalnie, ale po prostu lubię Islandię w piłce nożnej. Co ja na to poradzę? I cieszę się, że ma Islandia ma młodych, uzdolnionych grajków. Bo naprawdę to wyeliminowanie Anglii podczas EURO 2016 to całkiem niezły fundament pod utworzenie niezłej historii islandzkiego futbolu. Potrzeba jedynie kontynuatorów, budowniczych tej historii. Młodych, z zapałem, ze swobodą w tym co robią. I cieszę się, że tacy potencjalni kontynuatorzy są. Akurat do Gudjohnsena jestem przekonany, że zrobi karierę i że będzie o nim głośno. To widowiskowy zawodnik. Takich naprawdę bardzo lubię. Oni nie tylko myślą, żeby zrobić to co jest do zrobienia, tylko też myślą nad tym, żeby zrobić to w jak najbardziej niekonwencjonalny, a zarazem estetyczny sposób. To atut. To jest piękne. Na takich kontynuatorów nie tylko historii islandzkiej piłki, ale i światowej, czekamy. I takich też potrzebujemy. Bo wiele się słyszy, że kiedyś to był futbol, że kiedyś to była piłka, a teraz już piłki nie ma. Dla mnie z piłka jest trochę jak sztuką – zmieniają się nurty, ludzie ją tworzący, ale wciąż pozostaje piłką. Dla mnie Gudjohnsen jak najbardziej jest właściwym człowiekiem, żeby tą piłkę nam upiększać dalej. I jest właściwym człowiekiem, żeby przypomnieć, że piłka to też zabawa. Amen.  


Ziemowit Dziopa

@dziopixz

Piszę o żużlu http://rafalmartuszewski.com. Kocham The Reds. Największy fan Davide Bellego na żużlowym Twitterze.

Komentarze