Polacy za granicą

Waldemar Sobota - Zapomniany skrzydłowy znów ma dobry czas

Michał Toś @97Tos

Fot: TVP Sport, TVP Sport

Tagi

Polski skrzydłowy, który w 2013 roku postanowił opuścić polską ligę, znów jest w dobrej formie. Ci, którzy uważnie śledzą poczynania polskich piłkarzy grających za granicą, mają na uwadze byłego pomocnika Śląska Wrocław. 

Choć nie gra na żadnym egzotycznym terenie, nie przyciąga uwagi prasy ani mediów. Od dawna też nie słychać w jego temacie zainteresowania ze strony sztabu reprezentacji. Zważywszy na fakt, że skrzydła to obecnie nasza najsłabsza formacja w narodowej kadrze, gdzieś tam po cichu, na zapleczu Bundesligi, jest pewien gracz, który nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Belgia

Waldemar Sobota opuścił wrocławską ekipę w Sierpniu 2013 roku. Na cel obrana została Belgia - drużyna FC Brugge. Polak zrobił na nich ogromne wrażenie po dwumeczu ligi europy, w którym to Śląsk wyeliminował Belgów z europejskich pucharów. W pierwszym meczu, Mistrz Polski z 2012 roku zwyciężył 1:0. W rewanżu padł remis 3:3, a dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Sobota. Od tej chwili Belgowie poważnie zaczęli interesować się Polakiem. Jeszcze w tym samym miesiącu doszło do wspomnianego transferu. Kwota - milion euro. Juan Carlos Garrido, ówczesny trener zespołu, który sprowadził polaka, trzy tygodnie później stracił posadę. Zastąpił go Michel Preud’homme. W pierwszym meczu u nowego trenera, w hitowym starciu ligi z drużyną Anderlechtu, Sobota zanotował dwie asysty. Został bohaterem meczu, który jego drużyna wygrywa 4:0. Później kolejne liczby notował dopiero w grudniu. W meczu z RSC Charleroi zdobył gola, a tydzień później dwukrotnie trafił z KAA Gent. Ostatecznie w nowym roku dorzucił jeszcze jedną asystę 

Zespół wkroczył w decydującą fazę rozgrywek. Play-offy o mistrzostwo ligi. Sobota przez pierwsze pięć kolejek podniósł się z ławki na parę minut. Dostał jednak szansę od belgijskiego trenera i w pierwszym pełnym rozegranym meczu strzelił bramkę oraz zaliczył dwie asysty. W kolejnych dwóch spotkaniach zdobył po bramce i kończył sezon udanym akcentem.

W kolejnym sezonie, który zaczynał się w lipcu, Sobota otrzymywał coraz mniej szans. W sumie na 22 kolejki rozegrał tylko 11 spotkań, w których zdobył dwie asysty (obie w jednym meczu z Kortrijk). W tzw. międzyczasie Bruggia grała w Lidze Europy. Tam Polak dobrze pokazał się tylko w meczach eliminacyjnych. Belgowie awansowali, nie przegrywając w Grupie B żadnego spotkania. Sobota miał w tym jednak znikomy udział.

Transfer do Niemiec

Początek Lutego 2015 roku to transfer do 2. Bundesligi. Do klubu ściągnął go Ewald Lienen. Mięśniowe problemy Waldemara nieco pokrzyżowały mu udany start w nowej ekipie. Na pierwsze trafienie czekał do kwietnia. Po wyleczeniu kontuzji był podstawowym graczem, a drużynie szło nieźle. Ostatecznie jednak rozgrywki zakończyli na 15. miejscu i udało im się zapewnić utrzymanie. Kolejny sezon - 15/16 może nie obfitował w mnogość statystyk, ale dał Sobocie wiele. Przede wszystkim regularność i pewną pozycje w klubie. Na 31 spotkań ligowych, 28 razy wychodził w podstawowym składzie, a jego dorobek to 3 asysty i 3 bramki. St. Pauli do końca walczyło o awans do Bundesligi, jednak ostatecznie zajęli 4 miejsce. Kolejna kampania znów obfitowała w regularność i walkę o wyższe cele. Fatalny początek sezonu zamienił się w szczęśliwy happy end. Ostatecznie 7 miejsce w tabeli, a dorobek Soboty - gol oraz 6 asyst. W sezonie 16/17 zagrał w niemal wszystkich spotkaniach od pierwszej minuty i mocno umocnił swoją markę w drugiej lidze niemieckiej. Nigdy nie notował wielu liczb, ale kolejni trenerzy mocno zaufali Polakowi. Sezon 17/18 był mocno przeciętny dla niemieckiej ekipy. Waldemar grał do 25 kolejki, aż nadarzyła mu się pierwsza od dawna kontuzja. Pauzował sześć kolejek, po czym pomału został odbudowywany w lidze. Zanotował 28 występów, strzelił 4 gole oraz zdobył 1 asystę. Kolejny sezon, któremu się przyjrzymy, epizod 18/19. W nim niestety więcej kontuzji i dłuższe przerwy od gry. Cztery mecze, dwa odpoczynku i naderwanie włókna mięśniowego w siódmej kolejce. Sobota powraca do gry pod koniec roku 2018. Występy w kratkę i kolejna kontuzja. Przez dwa miesiące trwa leczenie. Powrót do gry w sierpniu.

Aktualna forma

Powrót po kontuzji i odbudowa. Grę w podstawowym składzie rozpoczyna od końcówki września bieżącego roku. Miesiąc później w Pucharze Niemiec strzela bramkę w przegranym meczu z Eintrachtem Frankfurt. Przedtem trzy kolejki ligowe, w których spisywał się naprawdę nieźle. Skutkowało to nawet zmianą pozycji na typową dziesiątkę, gdzie Sobota brał na siebie ciężar gry i często dzięki swojej szybkości i technice zdobywał wolną przestrzeń na placu. Elastyczność gry na tej pozycji polegała też na tzw "wolności taktycznej". Były reprezentant naszego kraju nie był przywiązany do pozycji i pojawiał się najczęściej tam, gdzie było największe zagęszczenie gry. Momentami był odpowiedzialny za grę defensywną. Odbierał, walczył w środku pola i napędzał kontry. W ostatnim meczu 14 Grudnia założył opaskę kapitana. W tym sezonie w 14 spotkaniach zaliczył dwie asysty i dwukrotnie trafiał do siatki. Polaka chwalą u naszych sąsiadów. W kadrze Jerzego Brzęczka brakuje graczy typowo ustawianych na 10-tce. Narzekamy także na skrzydła. Można zarzucać 32-latkowi z Ozimka, że nie ma liczb, ale popatrzymy na naszą kadrę, w której gra Sebastian Szymański i też możemy się czepiać, że młody legionista w 18 meczach zdobył tylko jedną bramkę i jedną asystę. Mimo to został ostatnio piłkarzem miesiąca w rosyjskim Dynamo. Obaj mają podobny styl gry i nie są atletycznie zbudowani. Spekulowano, że Waldemar Sobota może wrócić do Wrocławia. Na razie bardzo dobrze czuje się w Niemczech, gdzie nie wykluczone, że będzie kapitanem drużyny na stałe. W przyszłym roku minie 5 lat odkąd trafił do klubu.

Polak bardzo chętnie zainwestowałby w Śląsk i został udziałowcem. Z obecnym klubem ma jeszcze rok kontraktu, obowiązującego do czerwca 2020. Zobaczymy jak potoczy się w przyszłości jego kariera. Kibice WKS na pewno bardzo ucieszyliby się przy okazji powrotu piłkarza, który był bardzo serdecznie żegnany, gdy odchodził w 2013 roku. 


Michał Toś

@97Tos

Dziennikarz @SofaGol oraz zawodnik amatorski w I grupie stalowowolskiej. Pasjonat piłki nożnej oraz sportów walki.

Komentarze