Polacy za granicą

Nadszedł czas na zmianę klubu

Tomek Hatta @Fyordung

Fot: ekstraklasa.tv, ekstrakalsa.tv

Tagi

Zbliża się zimowe okienko transferowe. Z racji tego, czas przyjrzeć się polskim zawodnikom z ligi zagranicznych, którzy tej jesieni mieli duże problemy z grą i u których nie ma perspektyw na nagłą poprawę sytuacji. Kto powinien zastanowić się nad zmianą klubu i kogo to na pewno spotka?

Robiąc cotygodniowe analizy Polaków występujących w ligach zagranicznych, najbardziej oczywiście w oczy rzucają się te nazwiska, przy których z reguły pojawiają się dopiski "cały mecz na ławce rezerwowych", bądź "poza kadrą meczową". Dodać do tego można takich zawodników, u których jakiekolwiek minuty spędzone na boisku pojawiają się bardzo sporadycznie. Z racji tego stworzyłem listę tych, u których moim zdaniem sytuacja klubowa jest mizerna, bądź wprost dramatyczna. 

Jakub Piotrowski (KRC Genk, 8 występów - 331 minut)

Po raz kolejny liga belgijska nie jest przychylna polskiemu zawodnikowi. Wydawało się, że utalentowany Piotrowski, poprzez grę w Genku, spokojnie będzie mógł wybić się z czasem wyżej, jednak mimo talentu, trenerzy Smerfów niezbyt chcieli obdarzyć go pełnym zaufaniem. W belgijskich mediach trudno nawet znaleźć jakiekolwiek informacje o sytuacji Piotrowskiego, zatem można się spodziewać zmiany otoczenia w zimowym okienku. Czy na zasadzie transferu definitywnego? To chyba byłaby najlepsza opcja. Szkoda by było zmarnowania talentu, który z pewnością ma.

Rafał Kurzawa (SC Amiens, 0 występów)

W jego przypadku sytuacja wydaje się klarowna. Już latem mało brakowało, a wróciłby do Górnika, gdyby nie dziwne postępowanie zarządu francuskiego klubu. Teraz pewne jest, że Kurzawa odejdzie z Amiens i bardzo prawdopodobnym kierunkiem będzie oczywiście klub z Zabrza. To także byłby najbardziej rozsądny ruch, gdyż tam dostałby największe zaufanie i czas na odbudowę.

Filip Bednarek (SC Heerenveen, 0 występów)

Pięć występów w Eredivisie w 2016 roku, to nadal cały dorobek Bednarka w dotychczasowej karierze. 27-letni już bramkarz drugi sezon czeka na swoją szansę na jakikolwiek występ w pierwszym zespole Heerenveen i nadchodzi czas na to, by dać sobie z tym klubem spokój. W wywiadach Bednarek sugerował, że nie jest szczęśliwy ze swojej sytuacji, więc nadchodzące okienko może być dla niego wybawieniem. Powrót na zaplecze Eredivisie? A może po 12 latach powrót do Polski? Tu mógłby spokojnie bronić na poziomie Ekstraklasy.

Bartosz Salamon (SPAL, 0 występów)

Nie ma łatwego życia Salamon we Włoszech. Raz gra, raz nie gra. Gdy już dostaje szansę, to z reguły nie zawodzi. Niestety w SPAL jego sytuacja latem zrobiła się bardzo skomplikowana, z racji konfliktu z trenerem Leonardo Semplicim. Gdy nie udało się w końcówce okienka odejść do FC Basel, wiadome było, że jesienią za rządów włoskiego trenera, raczej murawy nie powącha. Wiosną ujrzymy Salamona już w nowym otoczeniu, ciekawe tylko, czy faktycznie w końcu uda mu się zmienić kraj, czy nadal pozostanie we Włoszech.

Szymon Żurkowski (AC Fiorentina, 2 występy - 10 minut)

Wydawało się, że charakterny Żurkowski otrzyma o wiele więcej szans w zespole ze środka tabeli Serie A. Niestety transfer ten przeprowadził były już trener Fiorentiny, a jego następca Vincenzo Montella (kilka dni temu zwolniony), nie widział Żurkowskiego w swoich planach. Być może nowy trener obdarzy Żurkowskiego większym zaufaniem, ale na ten moment najlepszą opcją dla niego byłoby wypożyczenie do słabszego klubu, gdzie miałby zapewnioną pierwszą jedenastkę.

Łukasz Teodorczyk (Udinese Calcio, 6 występów - 117 minut)

Półtoraroczny pobyt Teodorczyka w klubie z północy Włoch można uznawać wyłącznie za stracony. W minionym sezonie dostawał on jeszcze w miarę dużo szans na pokazanie się, jednak w tym, były zawodnik m.in Anderlechtu po prostu przegrywa rywalizację na swojej pozycji i jedyną rozsądną opcją będzie znalezienie sobie nowego klubu. Z racji wieku i mając w CV dobry czas w Belgii oraz Dynamie Kijów, można sądzić, że Teodorczyk nadal ma szansę na złapanie ciekawego kontraktu, niekoniecznie ponownie we Włoszech.

Maciej Wilusz (FK Rostów, 2 występy - 165 minut)

Jeszcze jakiś czas temu, niektórzy sugerowali, że Wilusz mógłby być idealnym uzupełnieniem w reprezentacji. Następnie jednak, doświadczonemu stoperowi przytrafiła się bardzo poważna kontuzja, wykluczająca go na kilka miesięcy z gry. Gdy już w pełni się wyleczył, nie potrafił sobie na nowo wywalczyć miejsca w podstawowym składzie Rostowa i w klubie dali mu jasno do zrozumienia, że nie wiążą z nim przyszłości. Wilusz jest w miarę dobrej sytuacji, gdyż jego kontrakt wygasa wraz z końcem sezonu, więc nowy klub nie będzie musiał za niego płacić wysokiej kwoty.

Jakub Bednarczyk (FC St. Pauli, 2 występy - 110 minut)

Młody skrzydłowy, próbowany także na boku obrony, przez polskiego kibica kojarzony jest najbardziej z reprezentacji młodzieżowych. Latem na swojej liście życzeń miało go kilka klubów z Ekstraklasy, jednak do żadnych konkretów nie doszło. Jesienią Bednarczyk w klubie z 2. Bundesligi nie miał większych szans na przebicie się i jedyne co mu pozostawało, to gra w czwartoligowych rezerwach, gdzie czasem miewał przebłyski. W jego przypadku, na ten moment najlepszą opcją byłoby chyba wypożyczenie, nawet do naszej ligi, gdyż czwarta liga niemiecka nie jest najlepszą opcją na dalszy rozwój.

Maciej Gostomski (FK Haugesund, 0 występów), liga gra systemem wiosna-jesień

Wyjazd 31-letniego bramkarza w marcu tego roku do Norwegii, był dosyć zaskakujący. Trafił on bowiem do zespołu z czołówki Eliteserien, który zakwalifikował się do europejskich pucharów. Gostomskiemu nie udało się załatać luki po sprzedanym podstawowym bramkarzu i uznał wyższość Norwega Helge Sandvika. W całym sezonie nie dostał ani jednej szansy w lidze i z racji wygasającego kontraktu, pozostaje czekać na dalszy rozwój sytuacji. Przewidywać można szybko powrót na polskie podwórko.

Damian Szymański (Akhmat Grozny, 4 występy - 178 minut)

Rok temu powoływany do reprezentacji, w której zaliczył przecież aż cztery występy. Wydawało się, że jego wyjazd do Rosji okaże się bardzo dobrym ruchem, gdyż wiosną nie miał większych problemów z grą. Niestety w obecnym sezonie, Szymański został już zweryfikowany, czego idealnym dowodem jest jego mizerna liczba minut spędzonych na boisku. Do tego dodać trzeba, że ostatni występ zaliczył pod koniec września, co dosadnie obrazuje jego obecną sytuację. Środek pola w Akhmacie jest na tyle dobrze obsadzony, że Szymański w przypadku pozostania w klubie, może tylko nieznacznie poprawić swój dorobek wiosną.

Marcin Bułka (PSG, 1 występ - 90 minut)

Duży bramkarski talent. Z tym nie mam wątpliwości. Bardzo fajnie wyglądał także news o transferze do PSG. Mija jednak pół roku i niestety rola trzeciego bramkarza, nie może być dla Bułki zadowalająca. Zimą na pewno sam zawodnik będzie chciał odejść na wypożyczenie, byle tylko zacząć regularnie grać. Z racji klubu, w jakim przebywa, zapewne chętnych kilku się znajdzie.

Patryk Procek (AEL Limassol, 0 występów)

Jeszcze w zeszłym sezonie, Procek potrafił na dłuższy czas wskoczyć do bramki i spisywał się bardzo solidnie, mając udział w zakwalifikowaniu się do eliminacji Ligi Europy. W obecnych rozgrywkach niestety został na dobre wygryziony przez doświadczonego reprezentanta Republiki Zielonego Przylądka, Vozinhę. Ambicje Procka na pewno nie pozwolą na długie przesiadywanie na ławce, a krążąca o nim pozytywna opinia na Cyprze może działać tylko na korzyść, gdy zechce opuścić klub z Limassol.

Artur Boruc (AFC Bournemouth, 0 występów)

Nie wiadomo, jak na dalszą karierę zapatruje się Artur Boruc. Fakt jest taki, że mimo krążącej o nim w klubie bardzo dobrej opinii, w tym sezonie ani razu nie podniósł się z ławki rezerwowych. Kontrakt Boruca wygasa po zakończeniu sezonu i na ten moment nie pojawiały się żadne informacje o ewentualnym zakończeniu kariery. Może zatem słynny “Król Artur” postanowi jeszcze zagrać w innym klubie? Czas pokaże.

Kamil Miazek (Leeds United, 0 występów)

Z Rotterdamu, przez Chojnice, prosto do Leeds. Ciekawa droga przebyta przez Miazka, który do tej pory w dorosłym futbolu nie miał zbytnio okazji zaprezentowania swoich umiejętności. Jasne było, że transfer do Leeds jest tylko formą podnoszenia umiejętności i bycia numerem trzy, a obecnie momentami numerem dwa. Kontrakt MIazka także wygasa po zakończeniu sezonu i zapewne jego przygoda z angielskim klubem dobiegnie końca. 

Krzysztof Kamiński (Jubilo Iwata, 26 występów - 2340 minut), liga gra systemem wiosna-jesień

Mogłoby się wydawać, że Kamiński miał silną pozycję w klubie, jednak jesienią wszystko się skomplikowało i od końcówki września na dobre stracił miejsce w składzie. Z racji wygasającego kontraktu, losy Kamińskiego w japońskim klubie są przesądzone i bardzo ciekawe jaki teraz obierze kierunek. Cały pobyt w Jubilo może jednak uznać za w miarę udany. 

Sporą niewiadomą pozostaje także sytuacja Bartosza Kapustki oraz Marcina Kamińskiego. Kapustka w ostatnim czasie wrócił do treningów z drużyną po poważnej kontuzji i najbliższy czas pokaże, czy trener Brendan Rodgers będzie chciał korzystać z jego usług. Wydaje się jednak, że najlepszym wyjściem będzie odejście z Leicester. Kamiński za to, pod koniec listopada rozpoczął treningi biegowe i powoli jego rehabilitacja dobiega końca. Czy wiosną będzie mógł liczyć na szansę gry, zważając na to, iż Stuttgart walczy o awans? Wydaje się to wątpliwe. 


Tomek Hatta

@Fyordung

Red. naczelny @SofaGOL | Polscy piłkarze za granicą | Prywatnie - #Lechia #Chojniczanka #Slask - #LFC #ACMilan #FCPorto | Dużo czasu marnuję na granie w FM

Komentarze