Ekstraklasa

Podsumowanie rundy jesiennej - Lech Poznań.

Łukasz Wąchała @luk_wac

Fot: Roger Goraczniak, CC BY 3.0

Tagi

Jesienną rundę w wykonaniu zawodników Kolejorza można by było uznać za nie najgorszą… jeśli mówilibyśmy o ligowym średniaku. Zespół zajmuje piąte miejsce z siedmioma oczkami straty do lidera. Jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę, że mowa tu o jednym z kandydatów do mistrzowskiego tytułu – wówczas wyniki podopiecznych Dariusza Żurawia nie napawają optymizmem.

Transfery – udane, czy też nie?

Klub w letnim okienku pozyskał kilku zawodników, mając jednocześnie na uwadze, że to wychowankowie będą docelowo jak najliczniej tworzyć skład Lecha. Na razie ze sprowadzonych piłkarzy bardzo dobrze spisuje się Lubomir Satka. Jest on niewątpliwie najlepszym transferem Kolejorza.

Co ciekawe pozytywnym zaskoczeniem okazał się Tomasz Dejewski, który poprzednio grał w pobliskiej Warcie. Zawodnik, którego większość uważała za wzmocnienie dla drużyny rezerw w ostatnim czasie wskoczył do podstawowej jedenastki kosztem innego letniego nabytku – Djordje Crnomarkovica. Serbski obrońca przez wielu porównywany jest z Nikolą Vujadinoviciem. Jak można się domyślić, nie świadczy to dobrze o jego grze.

Nie przekonuje również Karlo Muhar, który w wielu meczach przypomina Łukasza Trałkę, potrafiącego jedynie zagrać do tyłu i nie wnosić zbyt wiele do zespołu, poza paroma udanymi odbiorami. Jak powinien grać defensywny pomocnik w Poznaniu pokazał swego czasu… wspomniany Trałka, jednak z czasów, gdy trenerem Kolejorza był Nenad Bjelica. Łukasz potrafił wtedy rozpocząć niejedną akcję dobrym podaniem, a nawet znaleźć się w okolicach pola karnego. Zdobywał bramki, był ważnym elementem w rozgrywaniu akcji przez drużynę, jednocześnie zachowując kontrolę nad środkiem pola. Niestety czasy chorwackiego szkoleniowca minęły bezpowrotnie.

Wiele dyskusji wywołuje osoba bramkarza. Mickey van der Hart rozpoczął sezon udowadniając, że potrafi świetnie grać nogami. Potem przyszło kilka słabszych spotkań, gdzie Holender znalazł się w ogniu krytyki. Czasami zasłużonej, czasami absurdalnej (słynne pretensje o spożywanie kebaba nocną porą). Swego rodzaju przełamanie nadeszło w listopadzie, gdzie Mickey rozpoczął serię meczów z zachowanym czystym kontem. Obejmowała ona cztery spotkania ekstraklasy i jedno Pucharu Polski, gdzie holenderski golkiper niejednokrotnie ratował kolegów z zespołu.

W młodych siła.

Lech jest znany jako klub, który od lat daje szanse swoim wychowankom. Taka a nie inna polityka kadrowa niewątpliwie zasługuje na pochwałę. Rozwijanie młodych Polaków w Ekstraklasie daje im szanse na transfer do lepszej ligi i możliwość robienia kariery, co może zaowocować grą w Reprezentacji.

W obecnym sezonie zadebiutował zresztą przepis o młodzieżowcu i to właśnie Kolejorz jest klubem, który w największym stopniu stawia na zawodników z roczników 1998 i młodszych. W tym sezonie w barwach Dumy Wielkopolski zagrało bowiem dziewięciu młodzieżowców, których łączny czas na boisku wynosi 95 godzin. Zawodnicy tacy jak Robert Gumny, Kamil Jóźwiak, czy Tymoteusz Puchacz są podstawowymi piłkarzami Lecha. Niestety wskutek kontuzji pierwszy z nich zmuszony został do odroczenia swojego wyjazdu z polskiej ligi. Trzeba jednak przyznać, że w ogólnym rozrachunku wielu młodych Polaków pokazuje się z dobrej strony w Lechu, co daje nadzieje na to, że przynajmniej część z nich opuści klub za duże pieniądze i zrobi udane kariery.

Wszystko dobrze, ale… gdzie są wyniki.

Można Lecha chwalić za stawianie na wychowanków. Można stawiać plusy przy niektórych letnich transferach. Mimo to, piąta pozycja na której obecnie znajduje się Kolejorz zdecydowanie nie jest powodem do zadowolenia. Z jednej strony to stosunkowo niewiele, bo siedem punktów straty do liderującej Legii. Z drugiej – zaledwie trzy (sic!) punkty więcej od jedenastego Zagłębia. Na tym etapie sezonu tabela jest bardzo spłaszczona, a Lech Poznań jest jednym z wielu średniaków. Nie potrafi ustabilizować formy, Najbardziej szkoda meczów, które Poznańska Lokomotywa miała obowiązek wygrać, ale zamiast to uczynić podopieczni Dariusza Żurawia pogubili punkty – mowa tu chociażby o remisach z Arką czy Koroną.

Jeżeli na wiosnę Lech nie zacznie wygrywać w takich meczach, to będzie kontynuować swój byt w środku stawki, a przecież nie tego oczekują kibice. Miejsce premiowane grą w europejskich pucharach to obowiązek. Obowiązek, który na chwilę obecną jest nieosiągalny.


Łukasz Wąchała

@luk_wac

Studiuję ekonomię. W wolnym czasie uwielbiam czytać książki (głównie fantasy) i oczywiście oglądać mecze. Jestem koneserem rodzimej Ekstraklasy. Od dzieciństwa kibicuję FC Barcelonie.

Komentarze