Premier League

Spełnione marzenia „Wędrowców”

Szymon Trochowski @Trochooo

Fot: The Telegraph, The Telegraph

Tagi

Jeszcze kilka lat temu dyskutowano na temat klubów przejętych przez bogatych inwestorów, którzy chcą się zapisać na piłkarskiej mapie. Częstym „argumentem” był rzekomy brak historii przed wspomnianym zakupem. Szerokim echem odbił się zakup Chelsea FC przez Romana Abramowicza. Mało kto dziś pamięta, że słynny sukces Blackburn Rovers nie spełniłby się bez pieniędzy Jacka Walkera.  

Historia

Klub założony został 5 listopada 1875 roku przez Johna Lewisa i Arthura Constantine’a w miejscowości Blackburn, która słynęła z przemysłu bawełnianego. Cztery lata później debiutował w najstarszych rozgrywkach na świecie, czyli Pucharze Anglii. Wyższość rywala doświadczył dopiero w 3 rundzie, gdzie przegrał z legendarnymi Nottingham Forest aż 6:0. Popularni „Wędrowcy” notowali jednak tak szybkie postępy, że już w 1884 r. udało im się wygrać to trofeum. Co ciekawe, dokonali tego trzy razy z rzędu, powtarzając tym samym wyczyn Wanderers F.C. Na triumf w ligowych rozgrywkach musieli poczekać trochę dłużej, bo aż do sezonu 1911/12. Na uwagę zasługuje fakt, iż ekipa prowadzona przez Roberta Middletona nie przegrała żadnego spotkania na własnym boisku, dorzucając do tego zwycięstwo w Charity Shield. On sam był najdłużej piastującym trenerem w historii klubu, a jego licznik zatrzymał się na 22 latach i 3 miesiącach. Drużyna pod jego wodzą potrafiła zdobyć kolejne mistrzostwo w sezonie 1913/14, lecz na następny taki sukces trzeba było czekać zdecydowanie dłużej.

Światełko w tunelu

Przez lata ekipa z Blackburn nie mogła odnaleźć swojego rytmu. Chwilowe szczęście nastąpiło po zdobyciu szóstego Pucharu Anglii w 1928 roku, jednak ligowa rzeczywistość nie była tak kolorowa. Spadki i awanse, jakie notowali, nie przynosiły chwały klubowi, który zmagał się z totalną przeciętnością. Istotnym argumentem w tej sprawie powinien być fakt, że przez kilka sezonów tułali się nawet po trzecim poziomie rozgrywkowym. Nadzieja przyszła wraz z nadejściem bogatego inwestora, Jacka Walkera. Wieloletni kibic „wędrowców” przejął klub na początku stycznia 1991 roku, kiedy ten występował na zapleczu. Swoją hojność pokazywał już wcześniej, gdy przekazał materiały budowlane na budowę Riverside Stand na Ewood Park. Chciał stworzyć klub, który mógłby stać się konkurencyjny dla najlepszych zespołów w Europie. Nie bez powodu w pierwszych trzech latach miał wydać 25 milionów funtów na nowych graczy. Na dodatek w październiku 1991 roku trenerem zespołu został Kenny Dalglish, pomimo że występowali w Second Division. Jeszcze w tym samym sezonie udało im się awansować do najwyższej klasy rozgrywkowej, a nią po raz pierwszy została nowa z nazwy i znana do dziś – Premier League.

Przyjemne czasy

Kolejne otwarcie wiązało się z licznymi zmianami kadrowymi. Hitowym transferem okazał się młodziutki Alan Shearer, który zawitał na Ewood Park za rekordowe na Wyspach Brytyjskich 4.05 miliona funtów. Polityka ściągania młodych, zdolnych zawodników nie była przypadkowa. W tym samym czasie do zespołu trafili Stuart Ripley oraz Tim Sherwood. Ambitne plany nie pozwalały myśleć o zadowalaniu się niskimi lokatami, lecz beniaminkowi to nie groziło. „Wędrowcy” zakończyli premierowy sezon Premier League na czwartym miejscu, strzelając przy tym najwięcej bramek w całej lidze. Kluczowy wkład w tę statystkę miał, nie kto inny jak Shearer, który trafiał do siatki 16 razy. Przez większość część zajmowali miejsce w czubie tabeli, będąc nawet na pierwszym miejscu na koniec października. W 1993 roku do zespołu trafili m.in. Henning Berg, Graeme Le Saux czy najdroższy bramkarz kupiony przez angielski klub – Tim Flowers. Dwóch pierwszych stanowiło o sile boków obrony. Jednak obaj spełniali inne boiskowe role. Norweg koncentrował się w szczególności na obronie, natomiast w ofensywie więcej dawał zapędzający się Le Saux. Swoją przydatność potwierdzali w następnych latach. Blackburn w kolejnej kampanii nie zwalniali tempa. Udowadniali, że miejsce w pierwszej czwórce nie było dziełem przypadku. Znów szalał Shearer, strzelając 31 bramek. Nie wystarczyło to jednak do zdobycia tytułu króla strzelców, jak i nie pozwoliło „strącić” z tronu Manchester United, który ponownie został mistrzem Anglii. Otrzymał natomiast nagrodę piłkarza sezonu przyznawaną przez związek dziennikarzy (FWA Footballer of the Year).

Upragniony sukces

Zanim doszło do oczekiwanej przez fanów „Rovers” zmiany na samym szczycie rozgrywek ligowych, na Ewood Park padł kolejny brytyjski rekord transferowy. Do Blackburn za 6.75 miliona funtów trafił Chris Sutton, który razem z Shearerem tworzył jeden z najlepszych duetów napastników w historii Premier League. Razem strzelili aż czterdzieści dziewięć z osiemdziesięciu bramek, jakie udało się zanotować drużynie „Wędrowców”. Sam Shearer został w końcu królem strzelców z 34 bramkami, ponadto zanotował najwięcej asyst w swoim zespole, a licznik ten zatrzymał się na liczbie 13. Blackburn znowu musieli rywalizować z Manchesterem United, co ciekawe przegrali oba spotkania z tymże rywalem. O tytule decydowała ostatnia kolejka, w której „White & Blues” na Anfield mierzyli się z Liverpoolem, United natomiast również na wyjeździe rywalizowali z West Hamem. W przypadku braku zwycięstwa „Rovers” musieli liczyć na korzystny wynik w meczu swoich największych rywali. Szczęście uśmiechnęło się do nich, ponieważ pomimo porażki w starciu z The Reds, Manchester United nie zdołał pokonać ekipę popularnych „Młotów”.

Teraźniejszość

Po spełnionych marzeniach już nigdy tak dobrze nie było. W 2001 roku udało im się zdobyć jeszcze EFL Trophy, lecz nigdy nie nawiązali do sukcesów ligowych z lat 90. Przez sezon 2017/18 znaleźli się nawet na trzecim poziomie rozgrywkowym, ale na szczęście zdołali awansować do Championship, gdzie występują obecnie. Nikt im nie zabierze pięknych lat zwieńczonych tytułem mistrzowskim za sezon 1994/95. 


Szymon Trochowski

@Trochooo

Pasjonat brytyjskiego, archaicznego futbolu, basketu zza oceanu oraz reszty ciekawych sportów CHELSEA & PORTLAND TRAIL BLAZERS & MILIK

Komentarze