Premier League

Czy istnieje jeszcze Big Six?

Szymon Klauza @serekk77

Fot: Ben Sutherland CC 2.0

Tagi

Przez kilka ostatnich lat mogliśmy oglądać jasną sytuację w Premier League. A przynajmniej w samym czubie ligowej tabeli. Liverpool, Manchester City, Manchester United, Arsenal, Chelsea, Tottenham. Te drużyny zdecydowanie odjechały pozostałym na przestrzeni paru sezonów. W tym roku wygląda to wszystko jednak zupełnie inaczej. Najlepsi są w kryzysach, a patrząc na rozwój pozostałych ekip, można się zastanowić czy tak zwana Wielka Szóstka długo pociągnie w takim samym zestawieniu.

Najlepsi w poszukiwaniu kursu do czołówki

Obecny sezon sprawił nam już wiele niespodzianek. I nie. Nie chodzi o to, że Liverpool w końcu zmierza autostradą po mistrzostwo. Bardziej poszedłbym w kierunku drużyn, które jak do tej pory zawodziły na całej linii. Mowa oczywiście o Arsenalu i Tottenhamie. Te dwa zespoły zaliczyły po prostu fatalną pierwszą część rozgrywek. Skutek naturalnie był taki, że zarówno Unai Emery, jak i Mauricio Pochettino szybko pożegnali się ze stołkami menedżerskim. Szybko znaleziono im jednak zastępstwa i to nie w byle jakich postaciach. Arteta zawitał bowiem na Emirates Stadium, a Mourinho na Tottenham Hotspur Stadium. Plan był prosty. Sprawić, że sezon skazany z góry na porażkę, będzie choć w części uratowany. Na chwilę obecną wychodzi im to tak średnio. Koguty mają tylko (albo i aż) 4 punkty straty do czwartej Chelsea, a Kanonierzy tracą aż 10 oczek. Dystans jest już spory. Żeby awansować do Champions League, obie drużyny muszą zacząć regularnie zdobywać punkty, ale liczyć też na potknięcia rywali. Będzie ciężko. Nikt tego nie ukrywa, ale trzeba wziąć się w garść. Nam jest łatwo to mówić. Zawsze możemy najpierw krytykować a potem chwalić. Fakty są jednak takie, że ciężko będzie o walkę w czwórce, jeśli ma się tak kulejącą obronę. Czyżby pierwszy raz od kilku ładnych lat będziemy oglądać jedną, a może i dwie drużyny poza strefą gwarantującą udział w europejskich pucharach ?

”Średniaki” też potrafią

Zagrożenie dla rozpadu całej Big Six stanowią nie tylko drużyny takie jak Arsenal czy Tottenham. Warto zwrócić przede wszystkim uwagę na trzy ekipy. Leicester, Wolves i Sheffield. Dla niektórych ci ostatni będą mocno kontrowersyjnym wyborem, ale ja w nich wierzę. Tak samo w pozostałą dwójkę. Dla fanów Premier League nie ma chyba większej radości, jak widok ”ligowych średniaków” stających do walki, jak równy z równym z najlepszymi drużynami w lidze. Leicester budowane przez Rogersa, co prawda trochę ostatnio wyhamowało, ale myślę, że do Ligi Mistrzów awansują. Jeszcze większą niespodzianką byłby awans Wilków. Początek na to nie wskazywał, ale czas pokazał, że podopieczni Nuno Espirito Santo mają pazury, jak na zwierzę w ich herbie przystało. Nad nimi chciałbym się pochylić trochę dłużej, bo na to zasługują. Nie ma chyba w lidze trudniejszego od nich przeciwnika. Szczególnie na Molinuex Stadium. Dobrym przykładem są ostatnie dwa mecze na tym obiekcie z City i Liverpoolem. Ciekawe jest to, że jakby patrząc tylko na pierwsze połowy, to Wilki znajdowałyby się w strefie spadkowej. To tylko pokazuje, jak rozgrywają drugie połowy. I na końcu chyba największa niespodzianka. Mianowicie beniaminek z Sheffield. Typowa, angielska drużyna z krwi i kości. Złożona tylko z dwóch graczy z poza Wysp Brytyjskich. Tego lidze brakowało. Nikt chyba nie powie, że nie. Chris Wilder zbudował coś, co w obecnych realiach mogłoby by uchodzić za niemożliwe. Czyż nie pięknie oglądałoby się taką drużynę chociażby w Lidze Europy?

To jak z tym Big Six?

Jest to w ogóle możliwe, aby formuła albo skład sławnej szóstki się zmienił? Ciężko to sobie wyobrazić, ale wszystko przed nami. Fajnie byłoby zobaczyć coś nowego. Od mistrzostwa Leicester trochę już minęło. Od tego czasu nie było większych zmian w czołówce. Stara gwardia rozsiadła się na czele, ale konkurencja nie śpi. W czasie kiedy taki Arsenal zrobił krok jak nie dwa w tył, Wolves czy Leicester zrobiły dwa do przodu. Pytanie tylko, jak długo oba zespoły utrzymają się w takich samych zestawieniach. Wiemy przecież nie od dziś, że jeden dobry sezon i kluby z czołówki kuszą wielkimi pieniędzmi i grą w największych piłkarskich teatrach na świecie. A jakby zagrać im na nosie? Zostać tam, gdzie się jest i zbudować coś dotychczas niespotykanego. Stworzyć nową Wielką Szóstkę? Albo Wielką Ósemkę? Taki scenariusz jest niestety mało prawdopodobny, a pewnie żaden z piłkarzy nie chce przegapić pociągu do światowej piłki. Nam, wielkim fanom angielskiej piłki, pozostało, więc jedynie cieszyć się chwilą, bo nie wiadomo czy takiego Jimeneza albo Madisona będziemy oglądać na jesień w tych samych barwach.


Szymon Klauza

@serekk77

Najmłodszy w redakcji. Kibicuję Realowi Madryt i Liverpoolowi. Uwielbiam Premier League, La ligę oraz Bundesligę. Poza piłką wielki fan Remigiusza Mroza.

Komentarze