Bundesliga

Dlaczego Bayern ma słaby sezon a walczy o mistrzostwo?

Szymon Klauza @serekk77

Fot: Mattes, Commons:Freedom of Panorama

Tagi

Od wielu lat Bawarczycy nieustannie zajmują pierwsze miejsce na koniec sezonu. Nie ważne co by ich spotykało na przestrzeni całego roku. Już wielokrotnie wydawało się, że w końcu Bayern uda się zdetronizować. W tamtej kampanii blisko była Borussia Dortmund, a w tej jak będzie? Uda się w końcu? Chętnych jest kilku, ale dlaczego i tak to Monachijczyków uważa się za głównych kandydatów?

1 Bo…

Bayern ma Lewandowskiego. Sprawa oczywista. Najlepszy napastnik na świecie. Zdobywca złotej piłki. No może nie do końca. Ale nie o tym dzisiaj. Chodzi o formę w trakcie rundy jesiennej jaką prezentował nasz rodak. 19 spotkań i 21 bramek. Niesamowity wynik. Gdyby nie jego gole, nie wiadomo, gdzie obecnie Bawarczycy by się znajdowali. Fakty są jednak takie, że na ich szczęście, Robert znajduje się w Monachium i nie ma zamiaru się zatrzymywać. Po operacji nie ma już śladu, a dwie bramki i asysta, w pierwszych dwóch spotkaniach, najlepiej to potwierdzają. Tu też nie chodzi tylko o same trafienia. Wiemy dobrze jakim statusem może pochwalić się Polak w szatni. Niepodważalny autorytet. I tu jest klucz, bo Lewandowski wykonuje niesamowitą pracę, nie tylko na boisku, ale i poza nim. Dla kibiców z Alianz Areny, złą informacją może być słabsza forma w drugich połówkach rozgrywek, naszego napastnika w ostatnich sezonach. Tam już tak kolorowo nie było. Wielu uważało, że w kluczowych momentach ( głównie w lidze mistrzów ) po prostu znikał. Nie dawał tego, czego od niego oczekiwano. Myślę jednak, że druga połowa rozgrywek będzie dla Roberta lepsza. Sam pewnie życzy sobie żeby była choćby tak udana jak pierwsza, a my musimy w niego wierzyć i go dopingować.

2. Bo…

W Bayernie w końcu zapanowała dobra atmosfera. Początek sezonu, transfery na ostatnią chwilę, słabe wyniki, publiczna krytyka piłkarzy przez Niko Kovaca. Tak w skrócie wyglądała sytuacja w Monachium do czasu zmiany szkoleniowca. Było źle. Piłkarze nie chcieli iść w ogień za swoim szkoleniowcem i boisko to pokazywało. Brak zrozumienia, słaba defensywa i brak zaangażowanie. Jeśli chodzi o linię obrony, to idealnie pokazuje to pewna statystka. W poprzednich rozgrywkach, Bawarczycy stracili łącznie 32 bramki. Po rundzie jesiennej, mają ich już 22. Szału nie ma. Nawet świetna forma Neuera zbytnio nie pomogła. Albo inaczej. Przyczyniła się do tego, że sam zawodnik nie musiał wyciągać piłki z siatki 30 razy, a skończyło się na 22. Mimo wszystko, od zatrudnienia Flicka w końcu coś ruszyło i to pozytywnego. Piłkarze w mediach chwalą sobie współpracę z nowym trenerem i atmosferę w drużynie. Jest poprawa. W końcu Bayern wygląda jak na siebie przystało. Zdecydowany, nastawiony ofensywnie, głodny gry, bramek i zwycięstw. Mecz z Schalke był tego idealnym odzwierciedleniem. Taką drużynę chciało się oglądać. Na dobrą sprawę przygoda Flicka na Alianz Arenie nie musi skończyć się w czerwcu. Jeśli Bawarczycy uzyskają dobre wyniki w lidze i na europejskim podwórku, to nie będzie konieczności zatrudniania kogoś innego.

3. Bo…

Bayern wraca silniejszy. Za każdym razem. Wystarczy chwilowy gorszy okres, a złość w całym obozie Bawarczyków rośnie z meczu na mecz. Dla reszty stawki nie jest to dobra wiadomość, bo w praktyce oznacza to, że walka o mistrzostwo jest praktycznie przesądzona. Nie ma w lidze żadnej drużyny, która finansowo mogłaby mierzyć się jak równy z równym z Bayernem. Szkoda, bo na pewno rywalizacja dwóch podobnych ekip byłaby ciekawa. Wracając jednak do tej sportowej złości. Na Alianz Arenie mimo wielu wad, mają jedną wielką zaletę. Chcą być najlepsi i nikomu nie oddawać korony. Trzeba im to oddać. Na swoim podwórku, wychodzi im to kapitalnie. Siedem mistrzostw z rzędu mówi samo za siebie. Gorzej jest w Champions League. Tam już od dawna Bayern ma problemy i nie może daleko zajść. Czym to jest spowodowane? Pewnie nie wystarczająco mocno kadrą, która na ligę jest idealna, ale już na wyższy szczebel nie dojeżdża.

4. Bo…

Konkurenci mogą nie wytrzymać. Lipsk i Borussia Dortmund. Dwie drużyny, które pewnie stoczą batalię o mistrzostwo z Bayernem. W Dortmundzie ciśnienie na zdobycie pierwszego miejsca jest ogromne. Transfery dokonywane w ostatnich okienkach są tego idealnym potwierdzeniem. Teraz ma być w końcu ten sezon. Słabszy Bayern i teoretycznie mocniejsza Borussia. Ale same chęci nie wystarczą. Przede wszystkim trzeba poprawić grę w drugich połowach oraz w obronie. Tam leży problem. I to duży. Przyszłemu mistrzowi nie przystoi prezentować trzech bramek średniemu Augsburgowi. W Lipsku, liderowi po rundzie jesiennej też nie będzie łatwo. Na tym terenie są pierwszy raz. Nigdy nie walczyli o mistrzostwo i to na dodatek z pole position. W tej drużynie kłopot może leżeć w głowie, a dokładnie w kwestii rozluźnienia. Nie można w tej części sezonu odpuszczać nawet na chwilę. A sprowadzanie fryzjera z Londynu przez piłkarzy jest absurdalnym pomysłem. Tak być nie może a Nagelsmann bardzo dobrze o tym wie. Ciekawe czy obie drużyny dojadą. Przede wszystkim mentalnością, bo piłkarsko naprawdę nie mają czego zazdrościć Bayerowi. Bawarczycy mają doświadczenie, Lipsk i Borussia głównie młodość, fantazję i marzenie. Co okaże się ważniejsze? Kto znajdzie złoty środek? Na odpowiedzi będziemy musieli trochę poczekać, ale jedno jest pewne. Czeka nas wspaniała, pełna emocji runda wiosenna.


Szymon Klauza

@serekk77

Najmłodszy w redakcji. Kibicuję Realowi Madryt i Liverpoolowi. Uwielbiam Premier League, La ligę oraz Bundesligę. Poza piłką wielki fan Remigiusza Mroza.

Komentarze