Ekstraklasa

Lechia wyrwała zwycięstwo z Piastem

Tomek Hatta @Fyordung

Fot: Sport Dziennik, Sport Dziennik

Tagi

W walentynkowy wieczór, Lechia inaugurowała rundę wiosenną na własnym stadionie, podejmując obecnego mistrza Polski - Piasta Gliwice. Po dosyć trudnym do oglądania spotkaniu, gdańszczanie za sprawą Flavio Paixao wygrali skromnie 1:0. 

Ostatni tydzień był zarówno dla Lechii, jak i jej kibiców bardzo intensywny. Wszystko z racji transferów, które rozpoczęły się już w przerwie ligowego meczu ze Śląskiem, gdy media klubowe ogłosiły wcześniejsze pozyskanie snajpera Łukasza Zwolińskiego. Od tego momentu, Lechia ogłosiła cztery kolejne transfery, w tym gwiazdę I Ligi - Omrana Haydary’ego z Olimpii Grudziądz, w którym można widzieć na dłuższą metę spore wzmocnienie.

Taka sytuacja oczywiście pokazała, że Lechia może w rundzie wiosennej prezentować ponownie dobry futbol, jednak wiele będzie zależało od zgrania całego zespołu. To też sugerował w rozmowie przedmeczowej trener Piotr Stokowiec, który wprost mówił, że to Piast był faworytem spotkania, z racji małych roszad w ich zespole w przerwie zimowej. Było to dosyć inteligentne zdejmowanie presji ze swoich zawodników, gdyż spora przebudowa może na początku odbijać się czkawką.

Zespół z Gliwic do tego meczu przygotowywał się na większym spokoju, spowodowanym szczególnie udaną inauguracją. Podopieczni trenera Fornalika kolejkę wcześniej uporali się na własnym stadionie z Zagłębiem Lubin, wygrywając 2:0.

Na konferencji trener Fornalik dyplomatycznie odnosił się do sprawy zauważalnych zmian w kadrze Lechii, twierdząc, że mimo niewiadomej w postaci wyjściowej jedenastki, gdańska drużyna zawsze prezentuje podobny styl i na tym bazował, przygotowując się do tego spotkania. Piast także chciał w końcu przełamać wyjazdową niemoc. W ostatnich siedmiu spotkaniach na obczyźnie udało im się odnieść tylko jedno zwycięstwo, i na to wielką uwagę zwracał Patryk Tuszyński, wierząc przy tym, że wiosną się to zmieni.

Składy meczowe

W kadrze Lechii na ten mecz znalazło się miejsce dla trzech pozyskanych ostatnio zawodników, jednak ostatecznie żaden z nich nie dostał szansy od pierwszych minut. Trener Stokowiec postanowił jednak bardzo zaskoczyć kibiców i tym oto sposobem, swojego debiutu doczekał się 15-letni Kacper Urbański, który do tej pory miał tylko kilka minut na swoim koncie.

Źródło: Twitter Lechia Gdańsk

W drużynie Piasta doszło do jednej wymuszonej zmiany na lewej obronie. Pauzującego Mikkela Kirkeskova zastąpić musiał jeden z mniej ogranych zawodników - Jakub Holubek.

Źródło: Piast Gliwice Twitter

Przebieg spotkania

Wspominany dobrze funkcjonujący i zagrany ze sobą kolektyw Piasta, dobrze się sprawował od pierwszych minut spotkania. Początkowo Lechia tylko rozglądała się za rozgrywaną przez ich rywala futbolówką, czyhając na błąd. Dosyć dobre wejście w mecz miała para Gajos-Tobers, która niejednokrotnie potrafiła przerwać dobrze zapowiadające się akcje gości.

Mało dobrego można napisać o przebiegu pierwszej fazy spotkania, a najlepszą sytuację w 23. minucie zmarnował Jorge Felix, gdy uderzył z woleja minimalnie nad spojeniem bramki Kuciaka. Duża w tej akcji była rola Tuszyńskiego, który urwał się stoperom i idealnie dośrodkował. Lechia odpowiedziała Piastowi dobrą akcją w 27. minucie, gdy świetnie w polu karnym odnalazł się Tobers, jednak strzałem głową nie zdołał sprawić problem Plachowi.

W 32. minucie wynik spotkania prawie uległ zmianie, gdy Lechia otrzymała rzut karny po faulu na Conrado. Niestety dla gdańszczan, pewny w takich sytuacjach Flavio Paixao uderzył mocno w poprzeczkę. Na trybunach zapanowało wielkie, słuszne rozczarowanie, gdyż Lechia w tamtym momencie zaczynała przeważać na boisku. Przed przerwą Piast był blisko wyjścia na prowadzenie, jednak aż trzy groźne sytuacje zmarnował Jorge Felix, a ostatnie uderzenie cudem sprzed linii bramkowej wybił Rafał Kobryń.

W pierwszych minutach drugiej odsłony nie działo się zbyt wiele, a najlepszą „akcją” była żółta kartka pokazana rezerwowemu bramkarzowi Lechii Alomeroviciowi, za zbyt dosadne protesty po jednej z decyzji sędziego Kwiatkowskiego. W 59. minucie kibice gospodarzy doczekali się debiutu Łukasza Zwolińskiego, który zastąpił na placu gry Kacpra Urbańskiego. Nie był to zły występ młodocianego pomocnika, jeśli chodzi o grę do przodu. 

Dramatyczna druga połowa trwała do 63. minuty, gdy to Lechia stworzyła bramkową akcję, którą po podaniu Mihalika wykończył Flavio Paixao, tym samym rehabilitując się za rzut karny. Było to jego 50. trafienie dla Lechii w Ekstraklasie. Po tym golu obraz meczu jednak nie uległ zmianie i poza chwilowymi próbami zagrożenia bramki Kuciaka przez Piast, nie oglądaliśmy nadal wielu konkretów z obu stron. To oczywiście bardzo pasowało Lechii, która była w pełni gotowości, by skontrować i zadać drugi cios. Goście jednak prawie dopięli swego w 76. minucie, gdy ponownie przed szansą na gola stanął Jorge Felix. Tym razem jego strzał skutecznie zdołał obronić Dusan Kuciak. Cóż można powiedzieć. Felixa szukała w tym meczu piłka jak chyba nigdy dotąd, jednak on sam nie potrafił z nią wiele dobrego zrobić.

Mimo narzucenia wyższego tempa przez Piast w końcówce spotkania, ich mizerność ofensywna tego wieczoru nie pozwoliła na wyrównanie. Każdy ich strzał bez problemu bronił Kuciak, a gdy nie było go w odpowiednim miejscu, na posterunku stali stoperzy, którzy ustawiali się przez całe spotkanie bardzo umiejętnie we własnym polu karnym. 

Z pewnością nie było to spotkanie, które zapadnie w pamięci, ale dla Lechii najważniejsze jest zwycięstwo, które przybliża do postanowionego celu, jakim jest awans do górnej ósemki. Podopieczni trenera Stokowca po raz drugi w tym sezonie zdołali pokonać aktualnego mistrza Polski, a do tego zanotowali drugi mecz bez porażki, co po niezbyt dobrym zakończeniu rundy jesiennej i zimowych zmianach, należy traktować wyłącznie pozytywnie.


Tomek Hatta

@Fyordung

Red. naczelny @SofaGOL | Polscy piłkarze za granicą | Prywatnie - #Lechia #Chojniczanka #Slask - #LFC #ACMilan #FCPorto | Dużo czasu marnuję na granie w FM

Komentarze