Bundesliga

Giovanni Reyna - przyszłość soccera i Borussii Dotmund

Jan Gawlik @GawlikJan

Fot: therunnersports.com, therunnersports.com

Tagi

Giovanni Reyna Claudio Reyna Borussia Dortmund Erling Haaland Alf Inge Haaland USA talent młodzież przyszłość Christian Pulisic
W ostatnich dniach dużo mówi się o Erlingu Haalandzie i jego dwóch golach w meczu z Paris Saint-Germain. Przy drugim trafieniu, gdzie piłka omal nie rozerwała siatki asystował mu piłkarz, który za parę lat może stworzyć wraz z Norwegiem zabójczy ofensywny duet.

Giovanni Alejandro Reyna, bo o nim mowa jest dwa lata młodszy od Haalanda. W przeciwieństwie do niego ma niewielkie doświadczenie w seniorskim futbolu, ale coraz bardziej zaczyna się rozpychać łokciami w pierwszej drużynie BVB. 17-latek ma soccer zapisany w genach. Matka Giovanniego, Danielle Egan zagrała sześć meczów w reprezentacji USA. Dużo bardziej znany jest jednak jego ojciec. Claudio Reyna, 114-krotny reprezentant USA, który również ma za sobą grę w Niemczech. Za naszą zachodnią granicą występował w latach 1994-1999 w Bayerze Leverkusen i Vfl Wolfsburg. Warto zaznaczyć, że w ekipie "Wilków" grał wraz z Waldemarem Krygerem i Piotrem Tyszkiewiczem. Najbardziej znany jest jednak z występów w Glasgow Rangers (tam zetknął się z obecnym Dyrektorem sportowym Pogoni Szczecin, Dariuszem Adamczukiem) i Manchesterze City.

Warto przy tym zaznaczyć, że ojciec Erlinga, Alf-Inge również był dobrym zawodnikiem, znanym z gry w Premier League. W Anglii występował w Nottingham Forrest, Leeds United i Manchesterze City. Elementów, jakie łączą Giovanniego i Erlinga jest więcej. Ich ojcowie byli środkowymi pomocnikami, o charakterystyce bardziej defensywnej. Giovanni jest zaś ofensywnym pomocnikiem, mogącym grać również jako skrzydłowy, zaś Erling jest napastnikiem z krwi i kości. Ale to nie wszystko, obaj przyszli na świat w ojczyźnie futbolu. Erling przyszedł na świat w Leeds, a Giovanni w Sunderlandzie, bowiem tam grali wówczas ich ojcowie.

Na tym podobieństwa się kończą. Bo o ile Haaland funkcjonuje w seniorskim futbolu od niemal pięciu lat, tak dla Giovanniego jest to pierwszy sezon w poważnej piłce. I od razu został rzucony na głęboką wodę. Młody Reyna jest wychowankiem akademii New York City FC. Warto zaznaczyć, że przez sześć lat funkcję Dyrektora sportowego pełnił tam jego ojciec. Tak jak w przypadku Erlinga Haalanda, rola ojca miała olbrzymi wpływ także na rozwój kariery Giovanniego. W lipcu 2019 roku dołączył do drużyny U19 BVB. Wejście do niej miał piorunujące. Z miejsca wywalczył miejsce w pierwszym składzie. Już w debiucie zdobył bramkę i zaliczył dwie asysty, zaś Borussia rozgromiła Wuppertaler SV 9-2. W sumie zagrał 12 meczów w A-Junioren Bundesliga West, strzelając cztery gole i notując siedem asyst. Za każdym razem wychodził w podstawowym składzie i tylko trzykrotnie opuścił boisko przed końcem spotkania. Oprócz tego dołożył cztery bramki i asystę w Lidze Młodzieżowej UEFA. W sumie opuścił tylko trzy spotkania drużyny U19. Wszystkie z wyższej konieczności. Dwukrotnie z powodu gry w reprezentacji, zaś raz został wzięty do kadry meczowej na spotkanie 14.kolejki Bundesligi z Fortuną Dusseldorf. Żółto-czarni rozgromili Fortunę 5-0, ale Amerykanin całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych.

Ta sytuacja uległa zmianie w tym roku. 12.stycznia 2020 roku Reyna oficjalnie stał się zawodnikiem pierwszej drużyny. Zadebiutował w niej tydzień później. Trener Lucien Favre wpuścił go w 72.minucie wygranego 5-3 spotkania z Augsburgiem. 17-latek zastąpił Thorgana Hazarda i już 240 sekund później zaznaczył swoją obecność żółtą kartką. Później dostawał szansę gry w starciach z 1.FC Koln i Unionem Berlin, ale w obu tych spotkaniach przebywał na boisku łącznie 14 minut. Podobnie było w meczu 1/8 finału Pucharu Niemiec. Zarówno Haaland, jak i Reyna rozpoczęli to spotkanie na ławce. I to był błąd Favre'a. Werder wygrał bowiem 3-2. Choć BVB poległo, dla Reyny było to bardzo ważne spotkanie. Strzelił bowiem swojego debiutanckiego gola w pierwszym zespole Żółto-czarnych, 12 minut po wejściu na murawę. Amerykanin wykorzystał podanie Juliana Brandta i pokonał Jiriego Pavlenkę.

Dobra postawa w DFB Pokal nie przekonała jednak szwajcarskiego trenera do postawienia na Reynę od pierwszej minuty w ligowym starciu z Bayerem Leverkusen. Szansą dla 17-latka okazała się kontuzja Brandta. Reyna skorzystał na niej i zagrał całą drugą połowę. Nie zdołał pomóc drużynie, która najchętniej skończyłaby mecz w 80.minucie. BVB straciła dwa gole w 81 i 82.minucie i przegrała 3-4. Potem dostał jeszcze okazję do gry w starciu z Eintrachtem Frankfurt. Favre wpuścił go na boisko na ostatni kwadrans, kiedy wszystko było już pozamiatane. Dortmundczycy wygrali tamto spotkanie 4-0, a Reyna zagrał kolejny mecz w seniorskiej piłce.

Czy przełomem w karierze Reyny okaże się mecz z PSG? Amerykanin pojawił się na boisku w 68.minucie. Siedem minut później był zamieszany w stratę gola przez BVB, bowiem nie potrafił porozumieć się z Danem-Axelem Zagadou i wpadli na siebie podczas powstrzymywania Neymara. 120 sekund później 17-latek odkupił winy, świetnie dostrzegając Haalanda, który kropnął jak z armaty, zapewniając wygraną Żółto-czarnym. Popisujac się podaniem do Norwega, Reyna ma już więcej asyst w tym sezonie Ligi Mistrzów Thorgan Hazard, którego zastąpił. Belg dodatkowo nie ma ani jednego gola, choć rozegrał w tej edycji sześć meczów.

Urodzony w Sunderlandzie pomocnik z powodzeniem reprezentuje również USA. Na razie gra w zespołach młodzieżowych. Wystąpił w sześciu meczach reprezentacji U-15, w których zdobył pięć goli, zaś w czterech z nich zakładał kapitańską opaskę. Zagrał dwa razy w kadrze U-16, strzelając jednego gola. Najwięcej wystąpił w zespole do lat 17. Tu ma na koncie 14 meczów, w których zdobył siedem bramek. Wraz z kadrą Jankesów wystąpił na ubiegłorocznych Mistrzostwach Świata U-17, które odbywały się w Brazylii. Podopieczni Raphaela Wicky'ego, byłego szwajcarskiego piłkarza i reprezentanta kraju skompromitowali się na całej linii. Młodzi Amerykanie zajęli ostatnie miejsce w grupie z jednym punktem na koncie i jedną zdobytą bramką. USA bezbramkowo zremisowały z Japonią oraz poległo 1-4 z Senegalem i 0-4 z Holandią. Reyna wystąpił we wszystkich spotkaniach, w tym w dwóch jako kapitan, od pierwszej do ostatniej minuty. Jedyne czym zaznaczył swoją obecność to żółtą kartką w starciu z "Lwami Terangi".

Od czasu mundialu nie jest powoływany do kadry. Czy wróci jeszcze do kadry U-17? Wątpliwe. Był już powołany do reprezentacji olimpijskiej USA, ale nie doczekał się w niej debiutu. Prawdopodobne jest, że Reyna będzie liderem reprezentacji U-20 podczas Mistrzostw Świata w Indonezji, które odbędą się za rok. Czy dokładnie tak będzie? Czas pokaże.

Pewne jest jednak, że Giovanni Reyna jest wielkim talentem, może nawet większym niż jego ojciec. Claudio, nazywany "Kapitanem Ameryką" był królem środka pola, słynącym z doskonałej orientacji przestrzennej, rozumiejącym boiskowe sytuacje. Potrafił doskonale rozgrywać i zagrać długą piłkę. Był jednak zawodnikiem bardziej nastawionym na grę w defensywie. W przeciwieństwie do Giovanniego, który gra jako ofensywny pomocnik, skrzydłowy, a nawet zdarzało mu się występować w ataku. Bardziej pod tym względem przypomina swojego rodaka, który grał w Dortmundzie w latach 2015-2019, Christiana Pulisica. 21-latek dziś gra pierwsze skrzypce w Chelsea. Reyna podobnie jak Pulisic przebojem wdarł się do pierwszej drużyny BVB. Czy jednak osiągnie tyle, co starszy kolega? Na to również trzeba będzie poczekać.

W drużynie BVB karty rozdają dzisiaj młodzi, Erling Haaland Jadon Sancho, Dan-Axel Zagadou, Achraf Hakimi i Jadon Sancho. Wspomagani są przez bardziej doświadczonych, Thorgana Hazarda, Raphaela Guerreiro, Axela Witsela i klubowe legendy, Mario Goetzego, Marco Reusa i Łukasza Piszczka. Prawdopodobnie po tym sezonie Dortmund opuści Sancho, dla którego w Zagłębiu Ruhry robi się zbyt ciasno. Szefowie Żółto-czarnych mogą być jednak spokojni. Nawet w przypadku straty Anglika, nie będą musieli kupować nowego piłkarza. Haalandowi będzie asystował Reyna. Obaj mogą osiągnąć o wiele więcej niż ich ojcowie. Haaland już to robi. Czy tak będzie i z Giovannim? Jeśli będzie miał więcej szczęścia od "Kapitana Ameryki" i kontuzje będą go omijały, tak też się stanie.


Jan Gawlik

@GawlikJan

Na Sofie z roczną przerwą jestem od początku jej istnienia. Pisanie łączę z pracą dziennikarza Radia Centrum

Komentarze