La Liga

Zamieszanie największym sukcesem. Fenonem Villarreal

Jan Gawlik @GawlikJan

Fot: unionfutbolera.com.es, unionfutbolera.com.es

Tagi

Villarreal CF Primera Division Segunda Division Manuel Pellegrini Marcelino Garcia Benito Floro Juan Roman Riquelme Diego Forlan Santi Cazorla Bruno Soriano Liga Mistrzów Liga Europy Żółta Łódź Podwodna

Czy nie zdobywając żadnych trofeów można zrobić furorę w Europie? Można. Tak było chociażby z Bayerem Leverkusen, który na początku XXI wieku szalał w Lidze Mistrzów. Tak było też i z Villarreal. "Żółta Łódź Podwodna" z małego klubu pod Walencją stała się bywalcem europejskich pucharów. I spisywała się w nich znakomicie.

Ekipa z El Madrigal przez wiele lat pałętała się po niższych ligach hiszpańskich. Poprawa przyszła wraz z nadejściem nowego tysiąclecia. "Żółta Łódź Podwodna" w końcu dotarła do elity. Pierwszy sezon w Primera Division był bardzo dobry. Ekipa prowadzona przez Joaquina Caparrosa zdobyła 57 punktów, co pozwoliło jej zająć siódme miejsce w La Liga. Do szóstej Celty Vigo, która zajęła pozycję dającą udział w Pucharze UEFA zabrakło jej zaledwie dwóch oczek! Kolejna kampania nie była już taka dobra. Caparrosa zastąpił Victor Munoz. Prowadzona przez niego drużyna grała nierówno, zajmując na koniec sezonu 15.miejsce, zdobywając zaledwie trzy punkty więcej niż 18. w tabeli Las Palmas. Rok później "Żółta Łódź Podwodna" znalazła się w takiej samej sytuacji, lecz tym razem jej przewaga nad strefą spadkową była większa. Pocieszeniem był jednak start w Pucharze Intertoto. Tu Villarreal doszedł do finału, gdzie jednak uległ Maladze, przegrywając w dwumeczu 1-2.

Działacze "Żołtej Łodzi Podwodnej" poszli po rozum do głowy i zwolnili Munoza. Jego miejsce zajął były trener Realu Madryt Benito Floro. Z nim na ławce klub spod Valencii w końcu sięgnął po Puchar Intertoto, zwyciężając w pojedynku z Heerenveen 2-1. Włodarze dokonali też ciekawych zakupów ściągając za 10 mln euro Juana Romana Riquelme z Barcelony, za kwotę o milion mniejszą Jose Mariego z Milanu, za 2,8 mln Sebastiana Battaglię z Boca Juniors, wypożyczając a potem wykupując z Rossonerrich Fabricio Colocciniego. "Żółta Łódź Podwodna" pozyskała do załogi darmową siłę roboczą, a tak naprawdę dobrych grajków, doświadczonego snajpera Sonny'ego Andersona z Olympique Lyon i wychowanka Barcelony, grającego przedtem w Espanyolu Rogera Garcię. Wszyscy ci gracze idealnie wkomponowali się w drużynę, której siłę stanowili młody bramkarz Pepe Reina, Quique Alvarez, Rodolfo Arruabarrena, Javi Venta, Josico, Marcos Senna, Javier Calleja, Jorge Lopez, czy Antonio Guayre.

Prowadzone przez Floro Villarreal po zwycięstwie w Pucharze Intertoto chciało namieszać w Pucharze UEFA. Udało się. Od pierwszej rundy Villarreal prezentowało odważny futbol. W 1.rundzie wyeliminowali Trabzonspor, zwyciężając 3-2 w dwumeczu. Na El Madrigal padł bezbramkowy remis. Rywalizacja w Trabzonie była bardzo zacięta. Villarreal wyszedł na prowadzenie dzięki bramkom Sonny'ego Andersona i Jose Mariego. Nie minęło siedem minut, a gospodarze doprowadzili do remisu. Na listę strzelców wpisali się Gokdeniz Karadeniz i Fatih Tekke. "Żółta Łódź Podwodna" nawet mimo remisu miała zapewniony awans do kolejnej rundy. Postawiła jednak kropkę nad "I". Zrobił to Jose Mari, który w 90.minucie zdobył bramkę na wagę zwycięstwa. W kolejnych rundach podopieczni Benito Floro nie mieli litości nad rywalami. Wyeliminowali kolejno Torpedo Moskwa i triumfatora rozgrywek sprzed czterech lat, Galatasaray Stambuł. W 1/8 finału poprzeczka podniosła się. Na skromny klub spod Walencji czekała bowiem AS Roma. W pierwszym meczu Villarreal pokonało "Giallorossich" po golach Mariego i Andersona. W rewanżu rzymianie odrobili straty. Wizja awansu do ćwierćfinału zawisła na włosku, lecz wtedy do akcji wkroczył Anderson. Brazylijczyk po asyście Mariego strzelił kontaktowego gola i pomimo porażki, "Żółta Łódź Podwodna" awansowała do ćwierćfinału.

Poprzecka znów została podniesiona. Villarreal trafiło bowiem na ubiegłorocznego finalistę Pucharu UEFA, Celtic Glasgow. Podopieczni Paquito, który zastąpił Floro w trakcie sezonu, nie przestraszyli się rywala. W meczu na Celtic Park szybko objęli prowadzenie po golu Josico. Wynik 1-0 utrzymywał się do 65.minuty. Wówczas dał o sobie znać Henrik Larsson. Legenda "The Bhoys" strzałem głową pokonała Pepe Reinę. Na El Madrigal to jednak Hiszpanie byli górą. W 6.minucie wynik otworzył Anderson, a godzinę później Celtów dobił Roger Garcia. Podopieczni Paquito w półfinale stoczyli derby z Valencią. Obie drużyny zagrały bardzo zachowawczo. Na El Madrigal padł bezbramkowy remis. Wszystko miało rozstrzygnąć się na Estadio Mestalla. Tu wzięło górę doświadczenie w europejskich pucharach. W 17.minucie bramkę z rzutu karnego zdobył Miguel Angel Mista. "Nietoperze" dowieźli jednobramkową przewagę do końca.

Porażka z "Los Ches" zabolała Villarreal mniej niż powinna, bowiem lokalny rywal sięgnął po Puchar Pocieszenia, wygrywając w finale z Olympique Marsylia. Przygoda z europejskimi pucharami w wykonaniu Villarreal była piękna. Rejs "Żółtej Łodzi Podwodnej" po Starym Kontynencie nie zakończył się. Drużynę przejął Chilijczyk, Manuel Pellegrini. Pod jego wodzą drużyna zaliczyła kolejny awans sportowy. Do załogi dołączyło trzech Argentyńczyków, sprowadzony za 6,5 mln euro z CD Cruz Azul Luciano Figueroa, Juan Pablo Sorin z Cruzeiro Belo Horizonte i młody środkowy obrońca Gonzalo Rodriguez. Ekipę z El Madrigal wzmocnili również niechciany w Manchesterze United Diego Forlan, za którego "Żółta Łódź Podwodna" zapłaciła 3,2 mln euro, Armando Sa, wykupiony za milion euro z Benfiki Lizbona i doświadczony obrońca, legenda Realu Valladolid i boliwijskiego futbolu, Juan Manuel Pena (jego karierę opisaliśmy TU). Prowadzona przez Chilijczyka ekipa po raz drugi miała szansę powalczyć w Pucharze UEFA. Oczywiście dzięki drugiej z rzędu wygranej w Pucharze Intertoto, gdzie Villarreal rozprawił się z Atletico Madryt. Najpierw zwyciężyła w dwumeczu szwedzkie Hammarby IF, pokonując ich 5-1. W fazie grupowej "Żółta Łódź Podwodna" nie doznała ani jednej porażki. Remisy 1-1 z Lazio w Rzymie i z Partizanem w Belgradzie należy traktować jako wypadek przy pracy.

Villarreal pewnie awansowało do 1/16 finału, gdzie rozprawiło się z Dynamem Kijów. W stolicy Ukrainy padł bezbramkowy remis, ale na El Madrigal to "Żółta Łódź Podwodna" była górą. Gole Figueroy i młodego Santiego Cazorli dały podopiecznym Manuela Pellegriniego awans do 1/8 finału. Tu historia się powtórzyła. Villarreal znów zremisowało 0-0 w pierwszym meczu, tym razem ze Steauą Bukareszt. W rewanżu padł rezultat 2-0. Tym razem zmienili się strzelcy. Bramki zdobywali bowiem Jose Mari i Juan Roman Riquelme. Villarreal zaczynał siać postrach w Pucharze UEFA. Ze skromnej drużyny, która w zeszłym sezonie zadebiutowała w tych rozgrywkach wyrósł kandydat do triumfu. Trafiając w ćwierćfinale na AZ Alkmaar droga do półfinału otworzyła się jeszcze szerzej. W teorii. W praktyce dwumecz potoczył się zupełnie nie po myśli "Żółtej Łodzi Podwodnej". Na El Madrigal górą byli Holendrzy, którzy wygrali 2-1. Wynik w 11.minucie otworzył Denny Landzaat. Chwilę później wyrównał jednak Riquelme. Argentyńczyk mógł wyprowadzić Villarreal na prowadzenie, ale Henk Timmer obronił wykonywaną przez niego jedenastkę. Niewykorzystane okazje zemściły się na kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry. Bramkę na wagę zwycięstwa AZ zdobył Robin Nelisse. Na rewanż Villarreal wyszło bez chęci do odrobienia strat. W 8.minucie rezultat otworzył Kenneth Perez. Na trafienie Duńczyka odpowiedział w drugiej połowie Figueroa. Było to jednak za mało, by odwrócić losy dwumeczu.

Na pocieszenie podopieczni Manuela Pellegriniego osiągnęli historyczny rezultat w lidze. Dzięki znakomitej końcówce sezonu, której dowodem był remis 3-3 w przedostatniej kolejce sezonu na Camp Nou z Barceloną, zajęli trzecie miejsce, uprawniające do gry w eliminacjach Ligi Mistrzów. "Żółta Łódź Podwodna" musiała przedzierać się tylko przez jedną rundę. Przeszła ją bez problemów, zwyciężając w dwumeczu z Evertonem 4-2. W fazie grupowej trafili na Manchester United, Lille i Benficę. Grupa do przejścia. Pewniak do awansu był jeden, "Czerwone Diabły". O 1/8 finału można było jednak zawalczyć. Villarreal zrobiło to skutecznie. Podopieczni Manuela Pellegriniego wygrali grupę, nie ponosząc ani jednej porażki! Dwukrotnie zremisowali bezbramkowo z United oraz podzielili się punktami z "Orłami" i Lille. Po razie. W rewanżowych spotkaniach "Żółta Łódź Podwodna" pokonała ich 1-0. Z tak defensywną grą nikt nie wierzył, że Villarreal ugra coś w fazie pucharowej. A jednak. W 1/8 finału odprawili Glasgow Rangers, awansując dzięki lepszemu bilansowi bramek na wyjeździe. Udało im się wywieźć cenny remis z Ibrox Park (gdyby nie samobój Penii sytuacja byłaby o wiele trudniejsza). W rewanżu na El Madrigal dopięli swego, choć do przerwy przegrywali po golu Petera Loverkrandsa. Sprawy w swoje ręce wziął jednak kapitan. Rodolfo Arruabarrena pokonał Ronalda Waterrusa i dał "Żółtej Łodzi Podwodnej" awans do ćwierćfinału. Tam nikt nie dawał Villarrealowi żadnych szans.

Na podopiecznych Manuela Pellegriniego czekał bowiem Inter Mediolan. Nerazurri byli zdecydowanym faworytem dwumeczu. Villarreal nie byłoby jednak sobą, gdyby nie utarło nosa niedowiarkom. Już w 1.minucie wynik meczu otworzył były piłkarz Milanu, Jose Mari. Inter wyrównał sześć minut później za sprawą Adriano, a po przerwie gola na wagę zwycięstwa strzelił uważany za wielką nadzieję Interu Obafemi Martins. "Żółtej Łodzi Podwodnej" na ratunek znów pośpieszył przepis o bramce zdobytej na wyjeździe. I Arruabarrena. Argentyńczyk tym razem popisał się skutecznym uderzeniem głową, dając tym samym historyczny awans do półfinału klubowi spod Walencji. I tak krytykowane za niską skuteczność Villarreal znalazło się na ostatniej prostej do finału. By jednak tam zagrać, należało przejść Arsenal. "Kanonierzy" rozprawili się z Realem Madryt i Juventusem, a teraz stali przed szansą powalczenia o Puchar Mistrzów. Podopieczni Arsene'a Wengera wykonali zadanie. Dzięki wygranej 1-0 na Highbury awansowali do finału. "Żółta Łódź Podwodna" została zatopiona w ten sam sposób, co dwa lata wcześniej w pojedynku z Valencią. Choć w rewanżu na El Madrigal rzucili się do ataku, to bramka stała jak zaczarowana. Szczególną aktywnością wykazywali się Forlan i Guillermo Franco. Żadnemu z nich nie udało się jednak pokonać Jensa Lehmanna.

"Żółta Łódź Podwodna" znów obeszła się smakiem. Zajmując siódme miejsce w lidze nie dostała się nawet do Pucharu UEFA. Załogę zaczęły opuszczać jej legendy. Do HSV został sprzedany Sorin, do Boca Juniors wypożyczono Riquelme, a do Ajaxu odszedł Roger Garcia. W ich miejsce pozyskano obiecującego młodego chilijskiego pomocnika Matiasa Fernandeza za 8,7 mln euro z Colo Colo Santiago, za 11 mln kupiono Caniego z Realu Saragossa, wypożyczono za pół miliona z Vfb Stuttgart Jona Dahla Tomassona, a w ramach wolnego transferu załogę zasilili Robert Pires i Nihat Kahveci. Villareal powrócił do europejskich pucharów po rocznej przerwie. Zajmując piąte miejsce, awansował do Pucharu UEFA. "Żółta Łódź Podwodna" pewnie przeszła decydującą rundę oraz fazę grupową, nie ponosząc ani jednej porażki. Podopiecznych Manuela Pellegriniego zaczęto upatrywać w roli kandydata do triumfu w Pucharze Pocieszenia. Te marzenia wybili im z głowy późniejsi zwycięzcy, Zenit Sankt Petersburg. Zenit wygrał u siebie 1-0 po golu Pavla Pogryebnyaka. Villarreal odrobił straty, zwyciężając na El Madrigal 2-1, ale tym razem racja, a raczej bramki były po stronie Rosjan, którzy awansowali do 1/8 finału.

Po potknięciu w Pucharze UEFA Villarreal wszystkie swoje siły skupił na lidze. Jak się okazało, słusznie. Podopieczni Manuela Pellegriniego wywalczyli wicemistrzostwo Hiszpanii. Do triumfującego Realu Madryt stracili osiem punktów, ale co warte podkreślenia, mieli aż 10 oczek przewagi nad Barceloną! "Żółta Łódź Podwodna" mogła dzięki temu zagrać w fazie grupowej Ligi Mistrzów bez konieczności przedzierania się przez kwalifikacje. I wykorzystała ten dar. Ponownie dokonała sztuki wyjścia z grupy, lecz tym razem za plecami Manchesteru United. Na usprawiedliwienie trzeba jednak dodać, ze Villarreal zagrało dużo bardziej efektownie niż trzy lata wcześniej, czego dowodem jest spotkanie z Aalborgiem na El Madrigal, wygrane przez "Żółtą Łódź Podwodną" 6-3. W 1/8 finału ekipie spod Walencji znów się poszczęściło. Wylosowała bowiem Panathinaikos Ateny. Drużyna ze stolicy Grecji z Jakubem Wawrzyniakiem w składzie była drużyną do przejścia. Tymczasem na El Madrigal padł remis 1-1 i gdyby nie Giuseppe Rossi, który wyrównał po golu Giorgiosa Karagounisa, sytuacja w rewanżu byłaby nieciekawa. W tym jednak górą byli zawodnicy Manuela Pellegriniego, którzy wygrali 2-1.

W ćwierćfinale na "Żółtą Łódź Podwodną" czekały armaty. Które tak jak trzy lata temu znów okazały się zabójcze. Choć na El Madrigal padł remis 1-1, to na Emirates Stadium Arsenal nie pozostawił złudzeń komu należy się 1/2 finału. "Kanonierzy" zwyciężyli 3-0 po golach Theo Walcotta, Emmanuela Adebayora i Robina Van Persiego. Tamten mecz był symbolicznym końcem Villarrealu Manuela Pellegriniego. Drużynę czekała wymiana pokoleniowa. Już wcześniej na emeryturę odeszli tacy zawodnicy jak Javi Venta, Josico, Pena, czy Quique Alvarez. Sprzedani zostali Forlan i Riquelme. W ich miejsce pojawili się jednak nowi zawodnicy, tacy jak Diego Godin, Joan Capdevilla, czy Santi Cazorla, którzy przejęli dowództwo na "Żółtej Łodzi Podwodnej". Villarreal wrócił do Ligi Mistrzów w sezonie 2011/12. W międzyczasie rywalizował w Lidze Europy. W sezonie 2009/10 wyszarpał awans do 1/16 finału, odnosząc w fazie grupowej trzy zwycięstwa i ponosząc tyle samo porażek. W fazie pucharowej bezlitosny okazał się Wolfsburg, który pokonał "Żółtą Łódź Podwodną" 6-3 w dwumeczu. O wiele lepszy dla Villarreal był start w kolejnym sezonie Pucharu Pocieszenia. Prowadzona przez Juana Carlosa Garrido ekipa zaliczyła dwa potknięcia w fazie grupowej, ulegając 0-2 Dinamo Zagrzeb i 0-1 PAOK Saloniki. Fazę pucharową przeszła bez przeszkód. Najpierw rozprawiła się z Napoli, zwyciężając 2-1, a potem nie miała litości dla Bayeru Leverkusen, pokonując "Aptekarzy" 5-3. W ćwierćfinale Villarreal po prostu przejechał się po Twente Enschede, odprawiając w ćwierćfinale sensacyjnych Mistrzów Holandii, wygrywając 8-2 w dwumeczu.

Rozpędzona "Żółta Łódź Podwodna" jak zwykle, zatrzymała się na półfinale. Historia z sezonu 2003/04 i 2007/08 znów się powtórzyła. Na drodze stanął jej późniejszy triumfator, FC Porto. "Smoki" sprawę awansu rozstrzygnęły już w pierwszym spotkaniu, pokonując zespół spod Walencji 5-1. Zwycięstwo 3-2 w rewanżu miało charakter symboliczny. Szansa na triumf w Pucharze Pocieszenia znowu przeszła koło nosa.

Dzięki zajęciu lokaty tuż za podium w Primera Division, Villarreal wywalczył sobie prawo startu w eliminacjach LM. Przeszedł je, ale z problemami. Co prawda wygrał w dwumeczu decydującej rundy z Odense 3-1, ale w pierwszym meczu uległ rywalom 0-1. Na całe szczęście dla "Żółtej Łodzi Podwodnej" straty udało się odrobić na El Madrigal. Jak się okazało było to początek końca Villarreal. Podopieczni Juana Carlosa Garrido trafili do arcytrudnej grupy z Bayernem Monachium, Manchesterem City i Napoli. Ekipa spod Walencji przegrała wszystkie spotkania, zdobywając przy tym zaledwie dwie bramki (w przegranym 1-2 starciu z City i 1-3 z Bayernem). Najgorsze miało dopiero nadejść. "Żółtej Łodzi Podwodnej" nie wiodło się w La Liga. Zamiast o puchary, Villarreal walczył o utrzymanie. 13.maja to data Objawień Fatimskich. Piłkarzom Villarreal Matka Boska nie pomogła jednak ani trochę. Na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry gola na wagę zwycięstwa "Rojiblancos" strzelił Radamel Falcao. Taki stan rzeczy oznaczał, że Villarreal, drużyna od lat będąca w ligowej czołówce po 12 latach musiała wrócić do Segunda Division.

Odbudowa "Żółtej Łodzi Podwodnej" trwała dwa lata. Na zapleczu elity zostali najwierniejsi członkowie załogi, Marcos Senna, Cani i Bruno Soriano. W odbudowie pomogli im Javi Venta, który wrócił do klubu po pobycie w Levante, a także młodzi piłkarze, stanowiący do dziś o sile zespołu, Mario Gaspar, Manu Trigueros, Moi Gomez i Gerard Moreno. Drużyna prowadzona najpierw przez Julio Velazqueza, a potem przez Marcelino zajęła 2.miejsce w Segunda Division, co wcale nie jest takie oczywiste w przypadku spadkowiczów. Po powrocie do elity, "Żółta Łódź Podwodna" wróciła również na należne sobie miejsce, czyli do czołówki. Prowadzona przez Marcelino drużyna zajęła szóste miejsce, czym zapewniła sobie awans do Ligi Europy. Od czasu powrotu do La Liga Villarreal regularnie kwalifikuje się przynajmniej do Pucharu Pocieszenia. W sezonie 2015/16 podopieczni Marcelino prawie dostali się finału tych rozgrywek. Po odpadnięciu w 1/8 finału w poprzedniej kampanii, a jakże, z późniejszym triumfatorem rozgrywek, Sevillą, po serii jedenastu meczów bez porażki zmierzyli się z Liverpoolem Jurgena Kloppa. Finał znów był na wyciągnięcie ręki. Po zwycięstwie na El Madrigal po golu Adriana Lopeza w ostatnich minutach gry, wystarczyło zastosować obronną taktykę na Anfield, taką jaką stosował Manuel Pellegrini w sezonie 2005/06, kiedy drużyna mało strzelała i traciła. Wszystko przebiegło jednak tak, jak dotychczas. "Żółta Łódź Podwodna" zaczęła przeciekać od środka. W 7.minucie samobója strzelił kapitan okrętu Roberto Soriano. W drugiej połowie zatopili ją Daniel Sturridge i Adam Lallana. Marzenia o finale znów prysły...

Na pocieszenie podopieczni Marcelino wywalczyli czwarte miejsce w lidze i mieli szanse wrócić do Champions League. Nie udało się. W rundzie poprzedzającej fazę grupową lepsze okazało się AS Monaco. Nie wiadomo, czy rywalizacja z Villarreal przyniosła im szczęście, bowiem dotarli oni do półfinału rozgrywek. "Żółtej Łodzi Podwodnej" pozostała walka w Lidze Europejskiej. Już bez Marcelino na ławce. Prowadzona przez Frana Escribę drużyna dwukrotnie odpadała w 1/16 finału, w sezonie 2016/17 lepsza okazała się Roma, a rok później górą był Olympique Lyon. Poprawa przyszła w ubiegłorocznej kampanii. Podopieczni Javiera Calleji, pamiętającego czasy początku budowy silnego Villarreal awansowali bezpośrednio do fazy grupowej LE. "Żółta Łódź Podwodna" zaliczyła serię dziesięciu meczów bez porażki i pięciu bez straty gola. Czy to w końcu był ten sezon? Nie. W ćwierćfinale na drodze stanęła trenowana przez Marcelino Valencia. Były szkoleniowiec "Żółtej Łodzi Podwodnej" dał im lekcję futbolu zwyciężając 5-1 w dwumeczu.

Dobry wynik w europejskich pucharach omal nie skończyła się katastrofą na polu krajowym. Villarreal zdołał uniknąć spadku do Segunda Division. W trakcie sezonu Javiera Calleję zastąpił Luis Garcia, którego po miesiącu wymieniono na Calleję. "Żółta Łódź Podwodna" przez dziesięć kolejek ubiegłego sezonu cumowała na dnie, z którego wydostała się w połowie marca. Ostatecznie dopłynęła na 14.miejscu, ale kibice i władze nie mieli powodów do optymizmu. Co było przyczyną tak słabego sezonu w wykonaniu drużyny spod Valencii? Sprzedaż zawodników? Z pewnością. Odejście kierującego pracami środka pola Rodriego i kreującego grę Samu Castillejo było bolesne dla kibiców Villarreal. W zeszłym sezonie załogę "Żółtej Łodzi Podwodnej" opuścił Pablo Fornals. Za tworzenie okazji kolegom odpowiada Santi Cazorla, który wrócił po ciężkiej kontuzji. Niewysoki pomocnik niewątpliwie ma wielkie serce do gry, ale ma już 35 lat na karku. To samo jest z Bruno Soriano. Legenda Villareal i rówieśnik Cazorli ma kontuzję nogi i nie wiadomo kiedy wróci do gry. Nadzieją są dobre występy będących w sile wieku wracających z zagranicznych wojaży Alberto Moreno i Paco Alcacera. Ten drugi ma pomóc Gerardowi Moreno w zdobywaniu bramek. W Borussii Dortmund udowodnił, że potrafi strzelać bardzo dużo. Czy po powrocie w swoje rodzinne strony podtrzyma dobrą skuteczność? Czas pokaże.

Przykład Villarreal pokazuje, że prowincjonalny klub, będący w cieniu większego może się rozwinąć i dorównać mu, a nawet prześcignąć. "Żółta Łódź Podwodna" przez wiele lat opierała się na piłkarzach, którzy spędzili wiele lat na jej pokładzie. Tacy szkoleniowcy, jak Benito Floro, Manuel Pellegrini, czy Marcelino Garcia potrafili stworzyć zgraną załogę, na której pokład zaciągali się piłkarze niechciani przez wielkich. Najpierw Riquelme, Marcos Senna, Sorin i Forlan, a później także Giuseppe Rossi i Gonzalo Rodriguez, wspomagani przez miejscowe legendy, takie jak Santi Cazorla, Bruno Soriano, Mario Gaspar, czy Manu Trigueros. Jedyne, czego zawsze tu brakowało, to trofea. Rejs "Żółtej Łodzi Podwodnej" nigdy nie zakończył się obfitym połowem. Sukces, który wydawał się bliski, nagle oddalał się.

Villarreal śmiało można nazwać hiszpańskim Bayerem Leverkusen. W obu drużynach przez lata grali bardzo dobrzy gracze, którzy nie mieli respektu dla możnych futbolu. "Żółtą Łódź Podwodną" tworzyli wierni jej piłkarze. I tak jest do dziś. Jaka będzie jej przyszłość? Nie rysuje się ona w ciekawych barwach. Pamiętający czasy największej świetności Villarreal Mariano Barbosa, Bruno Soriano i Santi Cazorla są już po trzydziestce. To samo jest z kupionym z Napoli Raulem Albiolem i grającym coraz mniej Carlosem Baccą. Środkowy obrońca, 23-letni Pau Torres zapewne niedługo zostanie sprzedany. A następców nie widać. Gdy stara załoga opuści pokład, czasy świetności Villarreal odejdą w zapomnienie.


Jan Gawlik

@GawlikJan

Na Sofie z roczną przerwą jestem od początku jej istnienia. Pisanie łączę z pracą dziennikarza Radia Centrum

Komentarze