Włoski stan umysłu

Włoski stan umysłu 2017/2018

Fot: Własne

Tagi

Buongiorno! W tle leci spokojnie soundtrack z serialu Gomorra, a w myślach rozgrywana jest już pierwsza kolejka ukochanej ligi włoskiej. Zaledwie pięć dni dzieli nas od inauguracji 86. sezonu Serie A, która startuje najwcześniej w swojej historii.


Tak sobie myślę od kilku dni, czym może zaskoczyć mnie ten rok w calcio i doszedłem do wniosku, że absolutny beniaminek Benevento może być czarnym koniem i niespodziewanym złodziejem punktów w pojedynkach z najlepszymi. Wydaje mi się, że po tym jak klub pokazał się z bardzo dobrej strony podczas prezentacji koszulek zostało im jeszcze trochę sił na dobrą grę. Ciekawy może być pojedynek z Crotone oraz SPAL na największą niespodziankę sezonu. Chociaż nie, podopieczni Davide Nicoli po swoim finiszu w ostatnich rozgrywkach już nas raczej niczym nie zaskoczą. Już w pierwszej kolejce te trzy zespoły nie będą miały łatwego zadania, bo ich przeciwnikami są Milan, Lazio oraz Sampdoria. O, chwila! Czyżbym wspomniał zespół z Mediolanu? To naprawdę nie jest zamierzone, że zawsze wspominam o rossonerich, to oni sami mi przychodzą na myśl. Tak to już jest, gdy człowiek ma bzika na punkcie calcio. Zostaje psychiatryk i tyle. Niech tylko zamkną mnie w takim szpitalu w którym można regularnie oglądać ukochane rozgrywki. Gdy rozmawiam z fanami Serie A, to widać, że oni mogą naprawdę wiele oddać, by tylko móc zobaczyć swoich idoli w akcji. Nie mówię, że kibice z innych lig nie jedliby przez tydzień jeśli tylko ich klub miałby dzięki temu zdobyć trzy punkty, ale miłość do calcio jest inna. Wydaje mi się, że to jedyna liga, która zachowała w sobie tak popularny romantyzm. To właśnie w Italii piłkarze są traktowani jak półbogowie, a od Olimpu tylko dwa kroki do Hadesu. No może trochę więcej jak w przypadku Gonzalo Higuaina, który Turyn zamienił na Neapol.

Zastanawiam się, czy w tym sezonie będą kontynuowane wycieczki krajoznawcze. Po derbach Mediolanu na spacerek chciał wyjść Suso, ale ostatecznie mu przeszło i nici z rozruchu pomeczowego. Może nie miał nastroju po ostatniej akcji spotkania? Za to wspaniały humor podczas całej wyprawy towarzyszył szkoleniowcowi Crotone, który obiecał, że jeśli jego drużyna się utrzyma na najwyższym szczeblu on przejedzie na rowerze trasę z Crotone do Turynu. A co tam, że miał do przejechania zaledwie 1200 kilometrów! Davide Nicola z pewnością zastanawiał się, co lepsze: spadek i święty spokój czy pozostanie w elicie i takie małe Giro d'Italia. Marzy mi się taka przysięga ze strony Vincenzo Montelli, który obiecuje mistrzostwo i wycieczkę, hm załóżmy, z Mediolanu w Bieszczady.

No dobra, koniec z podróżnikami, czas na prawdziwy futbol. Liczę, że Milan wejdzie do Ligi Mistrzów i jasne, chcę mistrzostwa, ale życzę, żeby Neapol mógł wreszcie świętować. Podopieczni zwariowanego Maurizio Sarriego grają tak pięknie, że za same walory estetyczne powinni w każdym meczu dostawać dodatkowe punkty. Jejku, widzicie Marka Hamsika podnoszącego w maju puchar za mistrzostwo? Jemu należy się to chyba jak nikomu innemu. Za to, że pozostał w klubie, mimo że przed kilkoma laty miał świetne oferty z wielkich ekip. I nie wolno zapomnieć, że nasza delegacja ma tam swoją rolę do odegrania. Piotr Zieliński powinien być w jedenastce sezonu. Kurde, trochę to szalone, że rozgrywki jeszcze nie ruszyły, a ja już mówię o maju! Wybaczcie, tu jednak mowa o wirtuozie w którym Włosi są zakochani i tylko czekają na jego zagranie. A co tam, jakie zagranie! Oni czekają aż on zawiąże buty i wyjdzie na murawę!

Ciekaw jestem w tym roku Juventusu, który według mnie wreszcie zejdzie z królewskiego tronu. Nastąpi zmiana na szczycie włoskiego futbolu, wreszcie! I nie, nie będzie to Roma ani Inter. Mimo że Luciano Spalletti wywinduje mediolańczyków do rozgrywek Ligi Mistrzów, to zabraknie im czegoś. Jeszcze nie wiem czego, ale Inter wydaje się nie być gotowy na sukcesy. Co do Rzymian, na nich liczyłem najbardziej w tamtym roku, ale teraz nie ma u mnie myśli, która mogłaby wskazywać ich w roli faworyta. Jeśli im się uda w jakiś sposób zostać mistrzem, to byłoby to mistrzostwo troszkę smutne. Bez Tottiego w roli piłkarza. Bez swojego najważniejszego człowieka na boisku. Wracając do Juve, koniec władzy absolutnej. Wyczuwam, że coś w tym klubie zaczyna się zmieniać i mogą przespać okres przemian.

Na dziś koniec tych krótkich przemyśleń, więcej (zdecydowanie więcej!) można się spodziewać już po pierwszej kolejce. Aj, jak nie mogę się doczekać! A teraz pozostaje tylko jedno, zaciskać kciuki, by kontuzji było jak najmniej, sędziowie mieli sokole oko, a trybuny pełne tifosich! To będzie wyjątkowy sezon we Włoszech. Mam nadzieję, że każdy z nas już po pierwszej kolejce będzie zachwycony i będzie pragnął tylko więcej i więcej. No bo czemu miałoby być inaczej? Przecież to Serie A, a w niej nigdy nie brakuje emocji. Tak na koniec, na kilka dni przed startem, z wielkim optymizmem i ogromnymi nadziejami, klasycznie: będzie się działo!


Komentarze