Inne sporty

Legendarny duet Babierecki i Volt

Paweł Grzywacz @GrzywkaFutbol

Fot: własne, własne

Tagi

Babirecki

W tym tygodniu w dniach 17-20 sierpnia, w Strzegomie odbędą się Mistrzostwa Europy w WKKW. To idealna okazja by przypomnieć najwybitniejszego polskiego zawodnika w tej dyscyplinie – Mariana Babireckiego

Zanim jednak opiszę tą legendę tejże dyscypliny, napiszę wam czym WKKW jest.

Wszechstronny konkurs konia wierzchowego czyli w skrócie WKKW, to najbardziej wymagająca i najpiękniejsza dyscyplina światowego jeździectwa. Dyscyplina ta dzieli się na trzy próby które mają na celu, w trakcie których wysilić muszą się zarówno koń jak i jeździec, w ich trakcie za cel stawia się zdobycie jak najmniejszej ilości punktów karnych i jak najwyższej ilości bonifikat punktowych. Pierwszą z prób jest próba ujeżdżania – polega ona na wykonywaniu odpowiednich figur w tzw. dużym czworoboku, co ocenia trzech sędziów, ich oceny w skali 0-10 tyczą się nie tylko elegancji i precyzji wykonania, lecz również posłuszeństwa konia, oraz tempa z jakim porusza się koń. Drugą z prób jest próba terenowa – czyli tzw. cross polega na przejeździe po wyznaczonej trasie i pokonaniu znajdujących się na niej przeszkód, czas tej próby jest mierzony, a do tego jest ona oceniana przez sędziów, jeżeli koń upadnie przy pokonywaniu którejś z przeszkód, lub strąci z siebie zawodnika, bądź zawodnik sam spadnie, duet jest eliminowany. Ostatnią próbą jest próba skoków przez przeszkody, zwana również parkurem, czas nie jest tu najistotniejszy, bowiem najistotniejsza jest precyzja, za strącanie przeszkód otrzymuje się tu punkty karne bowiem. Po rozegraniu tych trzech prób punkty są sumowane i wyłaniany jest zwycięzca.

Teraz przejdźmy do bohatera dzisiejszego tekstu.

Marian Babirecki urodził się w województwie tarnopolskim w rodzinie chłopskiej w 1933 roku. W trakcie wojny jego rodzina musiała jednak opuścić to miejsce i przenieść się do Polski. Od wielu, wielu lat najwspanialszym pod względem tradycji jeździeckich w Polsce jest Gniezno. Traf chciał, że w tamtejszym Stadzie Ogierów Wielkopolskich pracowali członkowie rodziny Mariana, oraz legendarny trener jeździectwa Czesław Matławski, który szkolił Babireckiego.

Jednak z początku ciężko było przewidzieć, że nasz dzisiejszy bohater zostanie tak wybitnym sportowcem. Zdobył bowiem dwa tytuły naukowe – inżynier technolog drewna i inżynier zootechniki.

Swój pierwszy sukces wywalczył w 1959 roku, gdy został mistrzem Polski w skokach przez przeszkody, rok później wystartował na Igrzyskach Olimpijskich w Rzymie. Jechał tam jako może nie faworyt do złota, ale miał spore szanse na medal. Ostatecznie jednak nie udało mu się sięgnąć po medal. Zajął jednak dobre ósme miejsce, pokazując, że zalicza się do światowej czołówki w tej konkurencji. Nie będę przypominał wszystkich jego tytułów mistrza Polski, ale co innego. W 1965 roku w Moskwie sięgnął bowiem po jedyne w historii polskiego WKKW mistrzostwo Starego Kontynentu. Do dnia dzisiejszego jest to największy sukces polskiego jeździectwa, którego nie byłoby bez jeszcze jednej ważnej dla polskiego jeździectwa postaci. Bez Volta.

Kim był Volt? Otóż Volt był, jak łatwo się domyśleć koniem. Jeźdźcy przywiązują się do swych koni i tak samo było tu – Volt i Babirecki stworzyli duet idealny, świetnie się nawzajem rozumiejący, odnoszący razem wiele sukcesów i do dziś wspominany jako jedna z najlepszych par w historii światowego jeździectwa.

To właśnie na nim Babirecki startował w Rzymie, również to właśnie na Volcie sięgnął on po mistrzostwo Europy. Więcej na temat tego sukcesu jednak niż moje opisy powie jednak ta Polska Kronika Filmowa:

http://www.kronikarp.pl/szukaj,30638,strona-2

W 1967 roku stan zdrowia Volta nie pozwalał już na dalszą karierę sportową konia, z tego powodu również i jego jeździec zakończył wówczas karierę. Jego dalsze życie to praca konia treningowego, na którym młodzi jeźdźcy uczyli się jeździć. Nawykły do jednego jeźdźca koń jednak był narowisty i często zrzucał jeźdźców którzy próbowali go dosiąść. Padł w 1982 roku, dwa lata po śmierci swojego legendarnego ujeżdżacza.

Marian po skończeniu kariery wyjechał na Kubę. Gdzie pracował jako trener jeździectwa. Pracę trenerską skończył w 1975 r. Zaczął wtedy pracować jako technolog drewna. Ale jego największą pasją stało się nurkowanie, oraz podwodne polowania. Piątego czerwca 1980 r. utonął w trakcie jednego z takich polowań, jego szczątki sprowadzono do Polski. Grób tego wybitnego jeźdźca znajduje się w Mielcu. 


Paweł Grzywacz

@GrzywkaFutbol

Fan przede wszystkim Ekstraklasy. Z zagranicy Liverpool i Real. Poza tym interesuje się żużlem, skokami narciarskimi, siatkówką i sportami motorowymi.

Komentarze