No category

#7

Fot: Własne

Tagi

Stało się to, co stać się musiało. Wisła Kraków odniosła pierwszą porażkę w tym sezonie w ramach Lotto Ekstraklasy. Przed tą kolejką „Biała Gwiazda” zajmowała wysokie, drugie miejsce w ligowej tabeli, dzięki czemu wielu ludzi już teraz upatrywało w Wiśle zespołu, który będzie pewnym punktem w następnej edycji europejskich pucharów. Słusznie?

Powiedzmy sobie jasno i szczerze. Wisła Kraków to wciąż drużyna w przebudowie. W tym okienku transferowym do klubu z Krakowa dołączyło bardzo wielu zawodników, którym absolutnie nie można ujmować umiejętności, ale są to gracze, którzy wciąż potrzebują czasu, by móc się „dotrzeć” z resztą drużyny. O tym jak wielkie znaczenie mają nowe nabytki w zespole Kiko Ramireza może świadczyć fakt, ilu z nich gra w podstawowym składzie. W ostatnim, przegranym meczu z Zagłębiem Lubin w podstawowej „11” wybiegł m.in. wypożyczony z FC Porto, Ze Manuel. Od takiego gracza jak Portugalczyk trzeba wymagać zdecydowanie więcej. Miał w tym meczu wiele sytuacji i gdyby był bardziej pewny, że może strzelić bramkę, wynik mógłby być zupełnie inny.

Na plus trzeba za to uznać innego, nowego piłkarza krakowskiej Wisły. Vullnet Basha, bo o nim mowa, mimo że był to jego debiut w barwach klubu z Reymonta 22, to zagrał zdecydowanie najlepiej spośród wszystkich Wiślaków. Można mieć do niego pretensje o pierwszą bramkę, którą Wisła straciła, bo w moim przekonaniu stał zdecydowanie zbyt daleko od wykonującego strzał zawodnika „Miedziowych”, ale chwilę po tym zdarzeniu miał okazję do zrehabilitowania się. Niestety, jego strzał obił poprzeczkę Martina Polacka. W kolejnych minutach widać było, że Basha złapał pewność siebie i absolutnie nie było widać, że w barwach krakowskiej Wisły gra po raz pierwszy.

W meczu z Zagłębiem Lubin zdecydowanie widoczny był brak jednego z graczy, którzy potrafili jednym zagraniem zmieniać losy spotkania. Niestety, tego gracza w barwach Wisły Kraków już nie zobaczymy. Mowa oczywiście o Petarze Brleku, który oficjalnie pożegnał się z „Białą Gwiazdą” w której spędził półtora roku. Dla wielu sympatyków polskiej piłki to właśnie Brlek był najlepszym zawodnikiem Lotto Ekstraklasy. Osobiście z tą opinią zdecydowanie się zgadzam i ją popieram. Dawno Wisła nie miała takiego zawodnika jakim był Chorwat. Pomijając tego niesamowite umiejętności piłkarskie, Petar był piłkarzem, którego nie dało się nie lubić. Mimo tego, że urodził się w oddalonej o ponad 700 kilometrów od Krakowa, chorwackiej miejscowości Varazdin, w ciągu półtora roku nauczył się władać polskim językiem do tego stopnia, że z Petarem można było porozmawiać po polsku na różne tematy, często nie związane ze sportem. Niby nic takiego, ale ilu było zawodników w naszej lidze, którzy potrafili spędzić w Polsce kilka dobrych lat a jednocześnie nie potrafili oni rozmawiać w naszym języku, może z wyjątkiem takich słów jak „cześć” czy inne, bardzo popularne słowo, które jest bardzo często używane na naszych boiskach a zaczyna się na literę „K”.

Nieoficjalnie mówi się, że następcą Petara Brleka w Wiśle, będzie inny Chorwat, ale czy potrzebne jest szukanie następcy Petara wśród graczy z innych klubów? Moim zdaniem nie. Wisła zakontraktowała bardzo wielu graczy, niektórzy z nich idealnie wpasowują się w miejsce Chorwata. Jest Fran Velez, jest Kamil Wojtkowski, Vullnet Basha a przede wszystkim Tibor Halilović. Według mnie, ten ostatni powinien z miejsca wskoczyć do podstawowego składu. Jest to młody, perspektywiczny gracz z bardzo dużymi umiejętnościami piłkarskimi, który w moim przekonaniu może zrobić bardzo dużą karierę. Żeby tak się stało, musi dostawać wiele szans na grę od Kiko Ramireza. Mam nadzieję, że tak będzie, ponieważ piłkarz w jego wieku, (Tibor ma 22 lata) nie będzie chciał wielu meczów spędzić na ławce rezerwowych a szkoda byłoby stracić takiego zawodnika.

Teraz przed Wisłą wyzwanie, jakim jest mecz z Lechią Gdańsk. To nie jest ta Lechia, która do końca biła się o możliwość gry w europejskich pucharach, bo widać, że drużyna Piotra Nowaka jest w dołku, ale to wciąż ekipa, na którą trzeba uważać. Mimo, że ostatnie wyniki „Biało-Zielonych” nie mogą być zadowalające dla fanów gdańskiego klubu, w ich składzie nadal są tacy zawodnicy jak Marco Paixao czy Sławomir Peszko, którzy na pewno zrobią wszystko, by pomóc Lechii w osiągnięciu dobrego wyniku w meczu z „Białą Gwiazdą”. Szykuje się zatem emocjonujący pojedynek. Podrażniona ostatnią porażką Wisła, kontra jeszcze bardziej podrażniona Lechia Gdańsk. Według mnie będzie to wyrównany pojedynek a o dobrym wyniku zadecyduje końcowa faza spotkania, które do meczu z Zagłębiem Lubin, Wiślacy mieli dobre. 


Komentarze