Serie A

Alma Europy

Paweł Kosiński @kosinsky_pl

Fot: Leandro Ceruti CC 2.0

Tagi

Bianconeri Juventus TOP4 CL

Znacie to uczucie, gdy w przepisie wyraźnie stoi, że potrzebujecie ryżu arborio do przygotowania risotto? Albo świeżych krewetek do hiszpańskiej paelli? Najprawdopodobniej tych produktów nie dostaniecie w osiedlowych delikatesach ani nawet najbliższym markecie z owadem w logo. Trzeba poszukać głębiej - jeżeli nie macie w sąsiedztwie ciekawej hali targowej swoje kroki skierujecie w stronę marketu stylizowanego na ekskluzywny. Poszukując wasabi do sushi w takiej “Almie” czy “Piotrze i Pawle” z pewnością je dostaniecie. I właśnie tego typu ekskluzywnym marketem zaczyna stawać się dla europejskich klubów Juventus FC.

Porównanie może dosyć przewrotne, jednakże jako o “Almie dla Europy” zaczynają mówić o swoim ukochanym klubie sami kibice turyńskiego giganta. No właśnie, czy w takim razie giganta?

Pierwsza trójka na europejskich boiskach to od lat bezsprzecznie Real Madryt, FC Barcelona i Bayern. Niepodważalnie. Jednakże jeżeli mielibyśmy mówić o TOP4 w Europie, wydaje się, że to właśnie Juventus ponownie zawitał do tego zacnego grona. I świetnie. Tylko dlaczego zespół z TOP4 staje się ulubionym stoiskiem podczas każdego, na przestrzeni ostatnich kilku lat, okna transferowego?

Brak ryzyka

Pierwszym powodem to oczywiście sukcesy. Nic w tym dziwnego, że dobrze grający piłkarze, wykręcający ciekawe liczby i zachwycający swoją grą europejskich kibiców są łakomym kąskiem dla wzmocnień ekip. Ryzyko jest tu małe - piłkarze są sprawdzeni na wszelkich frontach, ograni, nieschodzący poniżej pewnego pułapu. A i z Juventusem łatwo się pertraktuje. Dlaczego? Tu przechodzimy do powodu drugiego, czyli polityki Starej Damy o nazwie:

Z niewolnika nie ma pracownika

Coraz częściej denerwująca kibiców Bianconerich sytuacja. Beppe Marotta pytany o plany sprzedażowe Juventusu jak mantrę powtarza: “Nie chcemy nikogo sprzedawać, ale jeżeli zawodnik chce odejść, nie będziemy nikogo trzymali na siłę”. Okej, wszystko zrozumiałe. Jednakże o ile transfery Pogby do Manchesteru United (105,00 mln €) czy Moraty do Realu Madryt (30,00 mln €) mają swój sens, o tyle na przestrzeni ostatnich kilku lat działy się również rzeczy niezrozumiałe.

Arturo Vidal wyceniany był na dużo więcej, aniżeli 37,00 mln €, za które przeszedł do, wg. jego słów, “wymarzonego” Bayernu Monachium. Taka sama sytuacja miała miejsce z Carlosem Tevezem, który poprosił klub o puszczenie go na zakończenie kariery do jego ukochanego Boca Juniors. Również za kwotę niższą, aniżeli ta rynkowa. Jak doskonale wiemy, Carlitos jest już od jakiegoś czasu w Chinach zarabiając, w przeliczeniu, przeszło 300 zł za… minutę. Niemieszczący się w pierwszym składzie, wyceniany na 12,00 mln € Fernando Llorente odszedł do Sevilli za… nic. Ot, a conto dobrych relacji z klubem z Andaluzji. Rok później Sevilla zarobiła 6,00 mln € oddając go do Swansea.

Co zrobił nie dalej jak kilka dni temu Dani Alves? Chcący odejść (najprawdopodobniej do Manchesteru City) Brazylijczyk rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron. Po prostu. Dlaczego by nie, skoro pracodawca pozwala na takie rozwiązania zamiast żądać kwot odstępnego…

Trampolina

Choć klub z Turynu zdecydowanie wzmocnił już swoją pozycję wśród najlepszych ekip piłkarskich na świecie to w dalszym ciągu wydaje się być postrzegany jako trampolina dla klubów-gigantów. O ile nie ma chyba we Włoskiej Serie A zawodnika, na którego Juventus nie mógłby sobie pozwolić (przykłady Higuaina, Pjanica czy Szczęsnego?), o tyle w Europie to właśnie Bianconeri są rozkupowani. Na przestrzeni tylko ostatnich 3 lat, w których systematycznie Stara Dama nie miała sobie równych we Włoszech, do innych poza-włoskich klubów odeszły takie nazwiska, jak: Sebastian Giovinco, Kingsley Coman, Arturo Vidal, Carlos Tevez, Andrea Pirlo, Fernando Llorente, Paul Pogba, Alvaro Morata, Roberto Pereyra, Simone Zaza, Patrice Evra czy Dani Alves. I owszem, o ile część z nich Starą Damę opuściła w poszukiwaniu częstszej gry (Giovinco, Llorente, Pereyra, Zaza, Evra) to nie można powiedzieć, że zawodnicy Ci nie byli kluczowymi w planach Maxa Allegriego. Wręcz przeciwnie.

Zakusy

Piłkarze Starej Damy są rozchwytywani. O plotkach transferowych dotyczących obecnych zawodników powiedzieć, że jest ich dużo, to nic nie powiedzieć. Sagi transferowe związane z nazwiskami chociażby Alexa Sandro, Paulo Dybali czy Leonardo Bonucciego zdążyły już zmęczyć niejednego kibica Bianconerich. I kibic ten cały czas siedzi jak na minie. Nie wiadomo bowiem, co się wydarzy. No bo przecież z niewolnika nie ma pracownika. A pieniądze na dzisiejszym, piłkarskim rynku tylko czekają, aż ktoś je wyda.


Paweł Kosiński

@kosinsky_pl

Designer i mediaworker w dobrym tego słowa znaczeniu. Naiwniak wierzący w romantyczny futbol.

Komentarze