Ekstraklasa

Jesienny liść na Łazienkowskiej

Kuba Klym @

Fot: FaceMePLS CC 2.0

Tagi

ekstraklasa legia warszawa
Grzebanie w głębinach klubu Legia Warszawa jest jak grzebanie na dnie Rowu Mariańskiego. Nigdy nie wiesz, co akurat wpadnie Ci w rękę. Tak w jednym jak drugim przypadku możliwe, że natkniemy się na jakiś nowy gatunek. Rośliny, ryby czy Kibica… Jeszcze kilka dni temu wydawało nam się, że pobicie piłkarza przy stadionie to abstrakcja jak z obrazów Kazimierza Malewicza. Dziś staje się to chleb powszedni, który dorzucamy do porannej jajecznicy.

Jak podał na Twitterze Krzysztof Stanowski, w nocy z niedzieli na poniedziałek grupa kibiców, na parkingu przy stadionie Mistrza Polski, spuściła łomot zawodnikom, których gra ostatnio pozostawia wiele do życzenia. I się zaczęło. Ten dostał w morę, tamten z liścia, jeszcze inny dostał „na czepę”, kolejny stał z boku, następny rykoszetem (tego akurat nikt nie chciał bić, ale znalazł się na linii ognia, wojna pochlania ofiary). I dla mnie jest to ok. Piszemy o skandalicznym zachowaniu bandy, która bądź co bądź kocha warszawski klub nad życie. Najprawdopodobniej jest to miłość bitej żony, do agresywnego męża, ale zawsze jakaś. W całym tym wywodzie chodzi o to, że dziennikarze, którzy nie mieli pojęcia co tak naprawdę się stało na parkingu wygłaszają jakieś niewyobrażalne historie. Przegląd Sportowy pisze, że „Staruch” zaprosił piłkarzy na zewnątrz, po kilku godzinach zmienia na „przywódca kibiców Legii”. To w końcu kto? Staruch, czy przywódca kibiców. Mamy tutaj duża sprawę, w której dziennikarz w rażący sposób chwali się niekompetencją. Oskarża jakiegoś człowieka, chociaż sam nie wie jak było, mniema. Następnie w wielu tekstach czytam, że piłkarze dostali z liścia i w tył głowy, tak żeby czuli się upokorzeni. Skąd wniosek, że mieli czuć się upokorzeni? Może chodziło o prymitywną rozrywkę. Może, kibice innego klubu spóźnili się na „ustawkę”, a energię trzeba było gdzieś spożytkować. Staram się wymyślić jeszcze kilka absurdalnych powodów, ale nie mają one największego sensu.

Cała ta sytuacja nakłoniła mnie do refleksji. Jak dawno temu staliśmy się trzecim piłkarskim światem (nie chodzi tylko o wyniki sportowe)? Doszedłem do jednego smutnego wniosku. Nasza ukochana Ekstraklasa jest jak gówno zawinięte w złoty papier. Niby na zewnątrz wygląda pięknie i świecąco, ale tylko rozwińmy kawałeczek papierka i cuchnie jak w rynsztoku. Te wszystkie obrzydliwe PR – owe zagrywki, to kolorowanie trawy na zielono, wreszcie te bujdy jakie są nam, wciskane na każdej konferencji prasowej. Te kilka rzeczy buduje w nas pewnego rodzaju niepewność podszytą agresją. Zastanawiamy się, kiedy gra będzie tak dobra jak marketing? Obawiam się , że nigdy. Obawiam się również, że to właśnie dotyka obecnie Legię. Przerost formy nad treścią, po prostu. I żeby nie było, kibicuję Legii i chce dla klubu jak najlepiej, ale być może to sfrustrowało tak kibiców. Ciągłe wmawianie, że jest super, że jest mnóstwo kasy, że mamy piłkarzy, którzy przerastają polską ligę. Nic tylko przyklasnąć, jednak to Górnik zasługuje na brawa, nie Legia.

Oczywiście jeżeli faktycznie doszło, a wszystko na to wskazuje, do pobicia piłkarzy, to jest to skandaliczne. Na dodatek nieludzkie i niegodne. Wręcz paskudne i przykro mi to stwierdzić, gorsze od obecnej gry Legii. Nie ma sposobu, żeby pochwalić takie zachowanie. Denerwuje mnie jak czytam oświadczenie klubu, w którym widnieje dyplomatyczne „dokładnie zbadamy tę sprawę”. Naturalnym jest, że jak dzieci są zagrożone, to ojciec rozwali każdą przeszkodę, która im zagraża. Dziwie się, że Prezes Miodulski jako ojciec Legii nie stanął na trybunie i nie powiedział, że w największym klubie w Polsce nie ma miejsca na bandyctwo, że nie ma zgody na takie zachowanie. Taka normalna, męska kolej rzeczy. Dopiero dzisiaj Prezes Miodulski udzielił wywiadu, w którym powiedział mniej więcej to co wcześniej napisałem. Jak dla mnie za późno, ale być może w takich sytuacjach nie można zachowywać się pochopnie. W każdym razie nie ma zgody na takie zachowania kibiców.

Kilka wniosków, które na szybko przychodzą mi do głowy. Nie przyniesie to chluby Legii. Znowu na świecie przeczytamy, że Polska to trzeci piłkarski świat. Nasi kibice będą traktowani w europie jak potencjalne zagrożenie. Piłkarzy to nie zmotywuje, a wręcz odwrotnie. Piłkarze są teraz „obsrani na miętowo”. Polecą zakazy stadionowe, dla wiernych kibiców. Legia będzie pośmiewiskiem na naszym podwórku. Miodulski będzie atakowany przez media. Jeszcze długo będziemy pamiętać o tej sprawie. W ostatnim zdaniu chciałbym coś poradzić wszystkim, którzy nadmiernie żyją tym tematem. Weźcie głęboki oddech i dajcie pracować. Niech klub się z tym upora. Jak dobrze, że wraca jedyna polska drużyna, która potrafi grac w piłkę. Teraz skupmy się na naszej reprezentacji.


Kuba Klym

@

Wkładam głowę tam, gdzie inni boją się włożyć kij, a wszystko w imię dziennikarskiej pasji. Felietony, kąśliwe komentarze i riposta ostra jak siekierka. To ja, nie bójcie się wejść do mojej gry.

Komentarze