Reprezentacje

Czeski film? Raczej przypadek

Jan Gawlik @GawlikJan

Fot: wyborcza.pl, wyborcza.pl

Tagi

Jak to się dzieje, że reprezentacja, która regularnie występuje w Mistrzostwach Europy (z sukcesami) tylko raz awansowała do mundialu. Nasi południowi sąsiedzi trzeci raz z rzędu nie pojadą na Mistrzostwa świata. Brak awansu na mundial jest tym boleśniejszy, że wicemistrzowie Starego Kontynentu za każdym razem przegrywają grupę z drużynami teoretycznie od nich słabszymi.

Kwalifikacje do rosyjskiego turnieju Czesi najprawdopodobniej skończą na trzecim miejscu, 10 punktów za Irlandią Północną i 15 za Niemcami. Podopieczni Karela Jarolima wyprzedzą jedynie przeżywającą kryzys Norwegię, dzielnie walczący na początku eliminacji Azerbejdżan i zajmujące tradycyjnie ostatnie miejsce z zerowym dorobkiem punktowym San Marino. Trzecie kwalifikacje z rzędu, trzecie miejsce i za każdym razem tylko cztery zwycięstwa. Grając tak, nie można nawet awansować do baraży o awans do MŚ. Nasi południowi sąsiedzi tylko raz awansowali do MŚ. Reprezentacja prowadzona przez Karela Brucknera po znakomitym EURO 2004, pojechała na mundial do Niemiec. Awansowała tam po barażach. Wygrany dwumecz z Norwegią (2-0) zapewnił Czechom historyczny awans na mundial. Pomimo debiutu na największej piłkarskiej imprezie na świecie (bez dorobku Czechosłowacji), ekipa Brucknera była stawiana w roli czarnego konia turnieju. Początek był znakomity. Wygrany 3-0 mecz z USA dobrze zwiastował przed meczami z Ghaną i rozbitą przez aferę Calciopoli reprezentacją Włoch. Oba te mecze skończyły się porażkami 0-2 i zajęciem 3.miejsca w Grupie E. Trudno uwierzyć, że dopiero 10 lat po przegranym finale EURO 1996 z Niemcami, taka reprezentacja zadebiutowała na światowym czempionacie. Owszem, była blisko awansu na mundial w Korei i Japonii, lecz w barażach poległa z Belgią (0-2 w dwumeczu). O eliminacjach do MŚ we Francji nie warto wspominać, bowiem są bliźniaczo podobne do trzech ostatnich (trzecie miejsce za Hiszpanią i Jugosławią). Reprezentacja prowadzona przez Dusana Urina, składająca się z piłkarzy, którzy dzielnie walczyli z Niemcami w finale Mistrzostw Europy okazała się gorsza od Jugosławii. Dla zawodników, nie mających szansy zagrać w następnym turnieju, np. Jiriego Nemeca czy Pavla Kuki z pewnością było to szokiem. Mimo to nasi południowi sąsiedzi ze zmiennym szczęściem grali w europejskim czempionacie. Czesi mieli również kadrowe zabezpieczenie. Angielska młodzież (Karel Poborsky, Pavel Nedved, Vladimir Smicer) świetnie zgrała się z piłkarzami młodego pokolenia, Milanem Barosem, Tomasem Rosickym, Petrem Cechem, Jaroslavem Plasilem i Zdenkiem Grygerą. Wspomagani piłkarzami, którzy dość późno zadebiutowali w reprezentacji, Janem Kollerem, czy Tomasem Galaskiem tworzyli team spirit. Reprezentacja ta mogła zagościć na salonach Europy i świata. Wykorzystali to w 2004 i 2006 roku. Czesi stracili niewiele ze swojej jakości. Dowodem na to mogą być eliminacje, gdzie o dwa punkty wyprzedzili Niemców i wygrali swoją grupę. Kibice i eksperci sądzili, iż nasi południowi sąsiedzi mogą powtórzyć wynik sprzed czterech lat i dojść do półfinału ME. Petr Cech i spółka stracili awans we frajerskim stylu, tracąc zwycięstwo z Turcją w odstępie dwóch minut. Karel Bruckner podał się do dymisji. Od tego czasu Czesi szukają powrotu do dawnej świetności. Pomimo iż nadal dysponowali piłkarzami pamiętających czasy świetności reprezentacji Brucknera i byli faworytami grupy, gdzie mierzyli się z Polską, Słowacją, Słowenią, Irlandią Północną i San Marino, zajęli w niej tylko trzecie miejsce. Porażka jest tym bardziej bolesna, bowiem klęska z uboższym sąsiadem boli podwójnie. Czwarty z rzędu awans na Mistrzostwa Europy niewiele zrekompensował mundialową posuchę. Podopieczni Michala Bilka ze starzejącymi się ikonami czeskiego futbolu wspomaganymi przez piłkarzy jednorazowego użytku, takich jak Jan Rezek, Vaclav Pilar, David Limbersky, czy Daniel Kolar nie mogła osiągnąć sukcesu. Po klęsce 1-4 z Rosją, po dwóch zwycięstwach z rzędu, Czesi awansowali do ćwierćfinału EURO 2012. Odpadli po walce. Zwycięską bramkę dla Portugalii, Cristiano Ronaldo zdobył dopiero w 79.minucie. Awans do 1/4 finału polsko-ukraińskiego EURO jest zarazem ostatnim tchnieniem jakości futbolu zza Olzy. Eliminacje do brazylijskiego mundialu zakończyły się, a jakże, trzecim miejscem z piętnastopunktowym dorobkiem, o jeden punkt za Danią, która jako jedyna europejska reprezentacja nie zagrała w barażach o MŚ. Kolejny, piąty już awans z rzędu na Mistrzostwa Europy jest marnym pocieszeniem, biorąc pod uwagę, iż do turnieju kwalifikowało się 24 drużyny. Stracony remis w meczu z Hiszpanią, wyszarpany punkt z Chorwacją i porażka z Turcją. Obraz upadku czeskiej piłki jest brutalny. Po nieudanym turnieju do dymisji podał się Pavel Vrba, a ikony czeskiej piłki, Petr Cech, Tomas Rosicky i Jaroslav Plasil skończyli reprezentacyjne kariery.

Obecna kadra, prowadzona przez Karela Jarolima dość szybko zaprzepaściła szansę na pierwszy po 12 latach awans na Mistrzostwa świata. Reprezentacja posiadająca paru doświadczonych, ale cierpiąca na brak prawdziwych gwiazd nie ma szans na awans nawet na Mistrzostwa Europy. Tomas Kalas, Marek Suchy, Pavel Kaderabek czy Vladimir Darida to solidni piłkarze, jednak to nie ten sam rozmiar kapelusza, co Ujfalusi, Repka, czy Miroslav Kadlec ze zwycięskiego składu Kaiserslautern z sezonu 1997/98. W czeskiej kadrze mamy całą masę przeciętnych piłkarzy, występujących w rodzimej lidze. Cała nadzieja w uczestnikach tegorocznego EURO U-21, Jakubie Jankto, Antoninie Baraku i Patriku Schiku. Ci gracze występujący w Serie A (Jankto i Barak w Udinese Calcio, Schick w Romie) mogą przywrócić jakość czeskiemu futbolowi, osuwającemu się w przeciętność.

Czesi muszą wyciągnąć wnioski z kolejnych nieudanych eliminacji do mundialu i zastanowić się co dalej. Brak awansów na MŚ, przy seryjnym kwalifikowaniu się na ME nadaje się bowiem na scenariusz dobrego czeskiego filmu. Reprezentacja naszych południowych sąsiadów jeszcze nigdy nie była tak bezbarwna, jak obecnie. Może to się zmienić jedynie za sprawą młodych zawodników, wyrastających na gwiazdy swoich klubów, którzy dadzą wniosą odpowiednią jakość do gry drużyny narodowej. Przy dobrze dobranym szkoleniowcu tylko taka reprezentacja może zapewnić swojemu krajowi sukcesy. Również na arenie światowej.


Jan Gawlik

@GawlikJan

Na Sofie z roczną przerwą jestem od początku jej istnienia. Pisanie łączę z pracą dziennikarza Radia Centrum

Komentarze