Środa z Grzywaczem

Niebiańska jedenastka

Paweł Grzywacz @GrzywkaFutbol

Fot: Paweł Grzywacz, Brak

Tagi

Kazimierz Deyna Ernest Pohl Marek Ostrowski

Wszystkich Świętych to czas wspomnień, to dowód na to jak kruche jest ludzkie życie. To też idealny moment dla wybrania pewnej jedenastki. Niebiańskiej jedenastki.

Ubiegły rok przyniósł śmierć między innymi Marka Ostrowskiego, lecz dziś postanowiłem wybrać 11 słynnych nieżyjących piłkarzy. W ustawieniu 3-1-3-3. Pozycja po pozycji. Z trenerem. Wspomnijmy raz jeszcze tych, dzięki którym kilka pokoleń Polaków mogło przeżywać najpiękniejsze sportowe emocje, postacie nie raz tragiczne.

W bramce nieoceniony Edward Szymkowiak. Legenda Polonii Bytom i 53-krotny reprezentant Polski. Jego nazwiskiem nazwany jest stadion klubu w którym spędził większość swojej kariery. Urodził się w 1932 roku, a jego pierwszym klubem był Ruch Chorzów w którym grał w latach 1950-1952, następnie przez kilka lat bronił CWKS Legii Warszawa, spowodowane było to powołaniem do wojska. W 1957 roku dołączył do Polonii Bytom której barw bronił do 1969 roku. Jeżeli chodzi o karierę reprezentacyjną, jest po dziś dzień najdłużej występującym bramkarzem w kadrze (choć tego tytułu pozbawi go niedługo Artur Boruc), był uczestnikiem Igrzysk Olimpijskich 1952 i 1960, a jego najsłynniejszym spotkaniem w narodowych barwach jest mecz z ZSRR na Stadionie Śląskim w 1957, Szymkowiak zagrał wtedy kapitalnie i po meczu był znoszony do szatni na rękach kolegów z drużyny. Zmarł 28 stycznia 1990 roku.

Formację obronną otwiera Marek Ostrowski. Legenda Pogoni Szczecin i Zawiszy Bydgoszcz, uczestnik Mundialu 1986, odszedł 6 marca bieżącego roku, dwa miesiące po tym jak doznał zawału. Był ważną postacią reprezentacji Antoniego Piechniczka. - Ceniłem Marka za jego zaangażowanie w grę i waleczny charakter. Nie odpuszczał, dużo biegał, miał znakomitą wydolność – opowiada sam były selekcjoner. Ostrowski w Meksyku zagrał we wszystkich czterech spotkaniach biało-czerwonych. Po mistrzostwach wystąpił jeszcze w 6 meczach u nowego selekcjonera Wojciecha Łazarka, ale już tylko raz w spotkaniu o punkty.

Obok niego Władysław Kawula. Piłkarz już nieco zapomniany, w latach 1951-1971 rozegrał 329 spotkań w najwyższej klasie rozgrywkowej w barwach Wisły Kraków. Pięć razy zagrał w reprezentacji Polski. Zmarł 1 lutego 2008 roku.

Linię obronną domyka Sławomir Rutka. To postać tragiczna, urodził się w 1975 roku i grał dla takich klubów jak Legia, Widzew, Ruch Radzionków, ŁKS i Korona. W 2008 roku rozstał się on z kielecką drużyną po tym jak pojawiły się wobec niego zarzuty korupcyjne, Rutka przyznał się i postanowił dobrowolnie poddać karze. Po odejściu z Korony wrócił do swojego rodzinnego Prochu Pionki, gdzie został grającym trenerem. 22 lutego 2009 roku w godzinach wieczornych ciało Sławomira Rutki znalazła jego żona. Policja poinformowała, że piłkarz popełnił samobójstwo; powiesił się. Jak stwierdził ówczesny szkoleniowiec kieleckiej drużyny Włodzimierz Gęsior obrońca nie był przygotowany do życia po karierze. Tak o śmierci zawodnika mówił jego kolega z boiska, a dziś trener Spartakusa Daleszyce Arkadiusz Bilski: "Sądzę, że afera korupcyjna miała duży wpływ na jego decyzję o odebraniu sobie życia. Zaledwie tydzień temu rozmawiałem z nim, jak czuje się z tym piętnem. Mówił, że sobie nie radzi i nie może się z tym pogodzić. Pożegnałem się z nim, mając nadzieję, że wszystko się ułoży. Gdy dowiedziałem się, że nie żyje, byłem w szoku".

Przed nimi jako defensywny pomocnik Adam Ledwoń. Zaczynał karierę w Małapanewie Ozimek, drużynie która później wychowała również Waldemara Sobotę, stamtąd trafił do Odry Opole, by niedługo później związać się na kilka lat z GKS-em Katowice. W 1998 roku trafił za granicę do Bayeru Leverkusen, potem grał jeszcze w Fortunie Koeln, Austrii Wiedeń, Vfb Admira, Sturmie Graz, a jego ostatnim klubem w karierze była Austria Karnten. Przed Euro 2008 rozpoczął współpracę z telewizją POLSAT, która odpowiadała za transmitowanie meczów w naszym kraju, Ledwoń miał być jednym z ekspertów w trakcie turnieju, niestety do tego nie doszło. 11 czerwca 2008 roku powiesił się w swoim domu w Klagenfurcie. 18-krotny reprezentant Polski pochowany jest w Radawiu niedaleko Olesna.

1 września 1989 roku to czarny dzień dla polskiego futbolu, to właśnie tego dnia w wypadku na trasie międzystanowej nr. 15 w San Diego zginął Kazimierz Deyna. Pochodzący ze Starogardu Gdańskiego zawodnik to legenda polskiej piłki, przez lata kluczowy piłkarz Legii, a przez kilka lat zawodnik Manchesteru City, zawodnik którego sukcesy ciężko wymienić, 41 bramek w 97 meczach w reprezentacji, 3 miejsce w Złotej Piłce 1974 i wiele innych tytułów. Zdaniem wielu najlepszy polski piłkarz w historii.

Na przeciwległym skrzydle Krzysztof Nowak. Dla kibiców Wolfsburga to „10 serc”, dla nas najtragiczniejsza kariera ostatnich 30 lat. Nowak miał wielki talent, zaczynał w Sokole/Miliarderze Pniewy, potem reprezentował Sokół Tychy, greckie Panachaiki, trafił do Legii, ale zagrał w jej barwach mecz, pograł chwilę w Paranaense, skąd trafił do Vfl Wolfsburg, tu dopadła go straszna choroba, stwardnienie zanikowe boczne, w wyniku której zmarł w 2005 roku, do dziś działa założona dla niego przez niemiecki klub fundacja.

Włodzimierz Smolarek to gwiazda reprezentacji Polski, z którą grał na dwóch mundialach, grał w Widzewie w latach jego świetności, Eintrachcie Frankfurt, Feyenoordzie i Utrechcie. Po skończeniu kariery pracował z młodzieżą klubu z Rotterdamu, w 2009 roku powrócił do Polski i współpracował z PZPN. Zmarł we śnie w nocy 7 marca 2012 roku. Jego syn Euzebiusz to bohater eliminacji Euro 2008. W czerwcu obok stadionu Widzewa otworzono ulicę Włodzimierza Smolarka.

W ataku dość ciekawe trio które otwiera Ernest Pohl. Słynny napastnik to legenda Górnika Zabrze i najlepszy strzelec w historii naszej rodzimej ligi, w której łącznie przez 13 lat strzelił 186 goli w barwach Górnika Zabrze i CWKS-u Warszawa, 46-krotnie zagrał w reprezentacji Polski, dla której strzelił 39 bramek, był jednym z najbardziej bramkostrzelnych polskich napastników w całej historii. Zmarł w 1995 roku w Hausach w Niemczech. Od 2005 roku stadion w Zabrzu otrzymał jego imię.

Na środku ataku Gerard Cieślik. Przed chwilą było o legendzie Górnika Zabrze, to teraz legenda Ruchu Chorzów, w latach 1946-1959 strzelił 168 goli w najwyższej klasie rozgrywkowej, 45 razy zagrał w kadrze, strzelił dla niej 27 goli. Grał na Igrzyskach Olimpijskich w Helsinkach, w 1952 roku. Po skończeniu kariery został trenerem, prowadził między innymi: Ruch, Unię Racibórz i AKS Chorzów. Zmarł 3 listopada 2013 roku w Chorzowie, przeżywszy 86 lat.

Ostatnim zawodnikiem w tym składzie jest Henryk Bałuszyński. W swojej karierze reprezentował znane kluby z Polski i Niemiec, których lista prezentuje się następująco: Górnik Zabrze, VfL Bochum, Arminia Bielefeld, LR Ahlen, Piast Gliwice, Koszarawa Żywiec, Gwarek Ornontowice. W każdym sobie radził co najmniej dobrze. Po skończeniu kariery pracował zresztą jako trener z ostatnim z tych klubów. Jeśli chodzi o karierę w narodowych barwach, zagrał 15 razy w reprezentacji, strzelając dla niej 4 gole. 1 marca 2012 zmarł niespodziewanie w szpitalu w Rudzie Śląskiej, w wyniku tętniaka aorty, miał niespełna 40 lat.

Gdybym miał wybrać trenera tej drużyny wahałbym się pomiędzy chociażby Władysławem Stachurskim czy Jerzym Wyrobkiem, jednak wybór mógł być tylko jeden. Kazimierz Górski to legenda polskiej piłki, jego Orły to najlepsze pokolenie w historii polskiej piłki, a sam pan Kazimierz to nie tylko fantastyczny trener, ale też kopalnia powiedzeń takich jak: „Piłka jest okrągła, a bramki są dwie”. Zmarł w 2005 roku.



Paweł Grzywacz

@GrzywkaFutbol

Fan przede wszystkim Ekstraklasy. Z zagranicy Liverpool i Real. Poza tym interesuje się żużlem, skokami narciarskimi, siatkówką i sportami motorowymi.

Komentarze