La Liga

Amunt! Maszyno

Paweł Kosiński @kosinsky_pl

Fot: CC 3.0

Tagi

valencia marcelino zaza

Czapki z głów przed tymi, którzy przewidzieli tak znakomitą dyspozycję Valencii CF na początku obecnego sezonu La Liga Santander. Drużyna prowadzona przez byłego szkoleniowca Villarreal - Marcelino okupuje obecnie drugą lokatę w ligowej tabeli. Posiadając cztery punkty przewagi nad Realem Madryt i, równocześnie, cztery punkty straty do liderującej Barcelony, ekipa z Estadio Mestalla zaczyna powoli przypominać kibicom czasy z przełomu wieków, kiedy to Nietoperze z Gaizką Mendietą, Claudio Lopezem czy Santiago Canizaresem na czele walczyły z Realem i Barceloną o największe, hiszpańskie oraz europejskie triumfy.

Na pewno nie można przyczyn takiego stanu rzeczy upatrywać jedynie w osobie nowego szkoleniowca. Już w tamtym sezonie Nietoperzom zdarzały się przebłyski, choćby w meczu z Realem, jednakże sam sezon nie należał do udanych, a co więcej, wcale nie nastrajał optymistycznie przed kolejnymi rozgrywkami. A tu nagle zmiana o 180 stopni. Do klubu zawitał Marcelino, można powiedzieć, że “raz-dwa” poukładał drużynę a ta zaczęła po prostu działać. Działać, jak dobrze naoliwiona maszyna.

Dodatkowo Marcelino, w sposób wydający się praktycznie bezwysiłkowym wyciąga z piłkarzy jak dotąd wszystko, co najlepsze. Simone Zaza to dziś prawdziwy, ligowy bombardier, zdobywca tytułu Piłkarza Miesiąca w La Liga, który jeszcze rok temu głównie wygrzewał ławkę Juventusu. Geoffrey Kongdobia będący znaczną wtopą transferową Interu Mediolan oraz obiektem żartów sympatyków włoskiej Serie A (no, może oprócz kibiców Interu), nie dość, że jest filarem linii pomocy Valencii, to wydaje się być dziś jednym z czołowych pomocników La Liga. Niesłychane.

Oczywiście, można mówić, że po erze Neville’a czy Pako Ayestarana nie ciężko jest o znacznie lepszą grę. Że na tle Valencii prowadzonej przez tych byłych szkoleniowców dzisiejsza drużyna wygląda jak Mistrzowie Świata. Dużo w tym prawdy, jednakże wyniki pokazują dobitnie - Valencia nie ma się już czego wstydzić a porównywać może się jedynie do najlepszych w lidze.

Osobiście, jako że od dawna sympatyzuję z drużyną Valencii i, co więcej, będąc wielkim miłośnikiem samego miasta, dyspozycja Nietoperzy zdecydowanie przyprawia mnie o uśmiech na twarzy. Jednak zgrzyt pojawia się wtedy, gdy zaczynam zastanawiać się nad przyczynami tejże dyspozycji. Bo tak naprawdę ciężko po dziesięciu kolejkach stwierdzić, co w głównej mierze nasmarowało tę maszynę i ciężko nie zastanawiać się, czy nie zabraknie jej w pewnym momencie sezonu tej wyjątkowej oliwy. Bo gdy zatrą silnik, nie obejdzie się bez mechanika. Marcelino ma do tego nie dopuścić.

Kolejny test już dziś o 13:00.


Paweł Kosiński

@kosinsky_pl

Designer i mediaworker w dobrym tego słowa znaczeniu. Naiwniak wierzący w romantyczny futbol.

Komentarze