Ekstraklasa

Pierwszy kandydat do spadku? Chyba drugi. Do awansu do europejskich pucharów

Jan Gawlik @GawlikJan

Fot: meczyki.pl, meczyki.pl

Tagi

Przed sezonem przepowiadano Koronie Kielce szybki spadek z Ekstraklasy. Kielczanie pod wodzą trenera Gino Lettieriego mieli przegrywać mecz za meczem, zaś nowy właściciel złocisto-krwistych Dieter Burdenski nie reagować na słabe wyniki zespołu. Efekt przeszedł jednak oczekiwania wszystkich hejterów. Mający od tego sezonu słynąć z nepotyzmu klub, jest w czubie ligowej tabeli. A o faworyzowaniu jakiegokolwiek piłkarza po prostu się nie mówi.

Chyba wszyscy pamiętamy okoliczności zwolnienia Trenera Roku poprzedniego sezonu, Macieja Bartoszka. Były szkoleniowiec Chojniczanki w fantastycznym stylu awansował z Kielczanami do grupy mistrzowskiej, zajmując w niej piąte miejsce. W lecie Korona została sprzedana, można byłoby powiedzieć: nareszcie. Scyzory zostały zakupione przez legendę Werderu Brema Dietera Burdenskiego. Jedną z pierwszych decyzji nowego właściciela było sprowadzenie do Korony swojego syna, Fabiana. Beznadziejny piłkarz miał teraz zostać pierwszoplanowym zawodnikiem ekstraklasowej drużyny. A to nie wszystko. Nowy trener wyrzucił z drużyny Miguela Palancę, pierwszoplanową postać kielczan w poprzednim sezonie za to, że zszedł na śniadanie w klapkach, zaś o obrońcy Elhadjim Papie Diawie, obchodzącym ramadan powiedział, że w Koronie nie ma miejsca dla muzułmanów. Takie słowa mogłyby ucieszyć niektóre środowiska, ale zdecydowanie psują one atmosferę w drużynie. Tego lata z zespołem pożegnało się ponad dwudziestu piłkarzy, m.in. wspomniany wcześniej Palanca, Dani Abalo, Vanja Marković, czy Rafał Grzelak. Na ich miejsce sprowadzono jedenastu zawodników (jeden wypożyczony). Paru zupełnie bezużytecznych, jak mający polskie korzenie Niemcy Matthias Hamrol, Michael Gardawski, Amerykanin Shawn Barry, Grek Angelos Argyris, czy Fabian. Zaraz po wielkiej czystce w Koronie, Leszek Milewski z Weszło zrobił alternatywną jedenastkę kielczan. W wyjściowym składzie byli między innymi: ciotka Helga, wuj Richard ze Zwickau, czy ogrodnik Torsten. Żarty żartami, ale kielczanie radzą sobie dobrze. Choć początek sezonu był przeciętny, przeplatany zwycięstwami i porażkami, to od półtora miesiąca Korona nie przegrała ani jednego meczu. W sześciu ostatnich meczach ekipa Gino Lettieriego straciła tylko dwa punkty. Najważniejsze jednak, że złocisto-krwiści zaczęli dobrze grać na wyjeździe. 5-0 z Lechią w Gdańsku, pociągnęło za sobą wygraną 3-0 u siebie ze Śląskiem Wrocław. W nagrodę za dobre wyniki włosko-niemiecki szkoleniowiec został wybrany trenerem października.

Czy Lettieri rzeczywiście majstrował przy składzie Korony? Czy faworyzował syna właściciela? Nie. Młody Burdenski zagrał tylko pięć razy w Ekstraklasie, a od dwóch miesięcy nie pojawił się na boisku. Trzon drużyny stanowią Polacy, Rymaniak, Możdzeń, Kosakiewicz i Żubrowski wspomagani sprowadzonymi tego lata Goranem Cvijanoviciem, bratem Roberto Soriano, Elią i wypożyczonym z Rostowa Niką Kacharavą. Funkcjonuje to znakomicie. Dowodem na to jest czwarte miejsce w tabeli, z czteropunktową stratą do liderującego Górnika Zabrze.

Jednak nie to jest w tym wszystkim najpiękniejsze. Parę dni temu Korona wyemitowała film z treningu, jak pewien starszy pan, wierny kibic kielczan chciał osobiście podziękować trenerowi. Najpierw zrobił to poprzez Jacka Kiełba, zaś potem trener Lettieri osobiście poznał fana złocisto-krwistych. Panowie porozmawiali poprzez tłumacza i zrobili sobie pamiątkowe zdjęcie. Zauroczony był tym prezes PZPN-u Zbigniew Boniek, który obiecał kibicowi karnet na wszystkie mecze Korony. Problem w tym, że takowy już posiadał.

Może więc prezes Boniek zaopatrzy starszego pana w karnet na mecze reprezentacji Polski, albo pomyśli o następnym sezonie, bowiem tak grając Korona nie jest już pierwszym, a drugim kandydatem. Do gry w europejskich pucharach.


Jan Gawlik

@GawlikJan

Na Sofie z roczną przerwą jestem od początku jej istnienia. Pisanie łączę z pracą dziennikarza Radia Centrum

Komentarze