Ekstraklasa

Dwie twarze Miedziowych i spowiedź Machaja

Patryk Machaj @ElvisPM87

Fot: fakt.pl, fakt.pl

Tagi

Stokowiec Zagłębie

Zagłębie Lubin. Dwa słowa, jeden klub. Dla większości osób interesujących się piłką w Polsce, jest to niemal tak obojętny klub jak Termalica (nic nie ujmując Słonikom). Dla mnie jest to klub, który noszę w sercu niemalże od czasu jak robiłem w pieluchy.

Nie mogło być inaczej. Urodziłem się w rodzinie, gdzie sport był uprawiany od pokoleń. Starszy brat mojego Ojca Tadeusz - swego czasu mistrz byłego województwa legnickiego w judo. Dwóch moich kuzynów reprezentuje obecnie barwy pierwszoligowego Chrobrego Głogów. Jeden z nich - Mateusz - ma rozegrane 90 spotkań w Ekstraklasie. Dzięki nim i osobie wymienionej w akapicie poniżej, sport, rywalizacja i dążenie do zwycięstwa w każdej życiowej sytuacji, były dla mnie jednymi z najważniejszych wartości.

Jednak to najmłodszy brat mojego rodziciela Stefan http://www.90minut.pl/kariera.php?id=1195 ,który nawiasem mówiąc jest moim ojcem chrzestnym, rozegrał 349 spotkań na najwyższym szczeblu ligowym w Polsce (Śląsk Wrocław, Zagłębie Lubin - wieloletni kapitan, oraz Pogoń Szczecin) i strzelił w nich aż 32 gole grając na pozycji środkowego obrońcy. To właśnie on miał i nadal ma największy wpływ na to jaką drogę kibicowska wybrałem i z jakim sportem oraz klubem się identyfikuje od 30 lat.

Na pierwszy mecz ukochanej drużyny wybrałem się 26 września 1995 roku. Dla wielu kibiców Zagłębia jest to jedna z najważniejszych dat w historii klubu. Wtedy rozegrany został rewanżowy mecz Pucharu UEFA pomiędzy Miedziowymi, a wielkim Milanem (oto skrót pierwszego meczu na San Siro i samobójczy gol Stefana, po którym cieszyłem się nieświadomie tak, jakby strzelił do właściwej bramki ;)



Miałem wtedy 8 lat i miesiąc. Od tamtej pory, gdy tylko czas i obowiązki pozwolą, staram się być na jak największej liczbie spotkań. Bez względu na wyniki, formę, chęci i umiejętności piłkarzy, oraz bez względu na to czy było przyjemnie uczęszczać na mecze w sezonach, w których graliśmy w Ekstraklasie, pucharach, bez względu na zdobywane Mistrzostwa Polski (1991, 2007). Bez względu także na spadki do I ligi i zamieszanie w słynną, lecz niestety nie sławną aferę korupcyjna i notorycznie powtarzające się odpuszczanie końcówek sezonów.

Powyższe przydługie "wprowadzenie" i niejako przedstawienie mojej osoby zastosowałem, w celu niejako usprawiedliwienia dla drugiej części tekstu, w którym chcę wyrazić własną opinię na temat występów Miedziowych w obecnym sezonie. Będzie nieco słodyczy wymieszanej w kuflu zwietrzałego piwa.

Ubiegły sezon zakończył się zajęciem przez Zagłębie 9. miejsca w lidze i tym samym wygraniem grupy "spadkowej", który to "wyczyn", był niewielkim pocieszeniem po koncertowo spieprzonej końcówce rundy zasadniczej. Obecny sezon - również jak poprzedni - zaczął się od dosyć długiej serii bez porażki, kilku zwycięstw (głównie na własnym obiekcie), ciekawej, ofensywnej gry, która przyniosła w efekcie miejsce w czołówce ligi i na ogół bardzo pozytywny odbiór ekipy Piotra Stokowca przez dziennikarzy i kibiców innych klubów Ekstraklasy. Jednak po świetnym (może jednak nie przesadzajmy - po dobrym) początku sezonu, zespół nagle nie tyle zatrzymał się w rozwoju, ale wręcz zaczął mocno pikować w dół, a sama gra prezentowana przez drużynę zaczęła być delikatnie to ujmując chujowa. Sympatycy ZL zaczynają przeżywać swoiste Deja Vu - w każdym razie ja tak się czuję - ponieważ obecny stan rzeczy bardzo przypomina rundę jesienna z poprzednich rozgrywek. Wtedy również po obiecującym starcie, przyszedł zimny prysznic, który bardzo szybko zweryfikował poziom piłkarzy i moje nadzieje na końcowy sukces, którym byłoby miejsce 4-6 na finiszu (pomimo celowych "sprzeczek" z I Narcyzem Rzeczypospolitej Na Uchodźstwie - Łukaszem @serunio - także uważam, że obecny potencjał kadry to miejsce w grupie "mistrzowskiej", jednak nie na podium. Tak się jednak nie stało mimo faktu, że los zespołu decydował się do ostatniej kolejki rundy zasadniczej.

Przed rozpoczęciem trwającej batalii o Mistrzostwo Polski, Miedziowi dokonali kilka bardzo ciekawych ruchów na rynku transferowym (sprowadzenie najlepszego napastnika I Ligi Kuby Świerczoka, oraz najlepszego obrońcy tychże rozgrywek Alana Czerwinskiego, uważam do tej pory za majstersztyk, w porównaniu do wielu transferów przeprowadzonych przez kluby mające corocznie aspiracje na top ligi). Wielkim sukcesem było także zatrzymanie w klubie jednego z najlepszych pomocników Ekstraklasy - Filipa Starzyńskiego, a także Jarka Jacha, który był już o krok od zmiany otoczenia. Dokładając do tego Balicia, Tuszyńskiego, Pawłowskiego (o zgrozo!) i byłego reprezentanta Polski Adama Matuszczyka, a także wychowanków (Kubicki, Jagiełło), można było mieć nadzieję na bardzo pozytywne dla kibiców rozgrywki, zakończone minimum awansem do "górnej" ósemki, a być może nawet powtórzeniem wyniku z przed dwóch sezonów i awans do europejskich pucharów.

Jak już wspomniałem, od kilku tygodni ekipa Stokowca przypomina samą siebie z tego samego okresu poprzedniego sezonu. Dlaczego tak się dzieje? Czy kibice mają powody do obaw o to, że trwające rozgrywki będą równie rozczarowujące jak poprzednie? Co spowodowało nagłe dramatyczne załamanie formy zespołu? Czy wina leży tylko po stronie Pana mającego jedną z największych kolekcji marynarek, wśród trenerów naszej Ekstraklasy?

Moim zdaniem na obecną pizdowatą formę podopiecznych Stokowca (sorry, ale czasami nie chce mi się być grzeczną cipką i wysilać się na zbędna kurtuazję) złożyło się kilka czynników, które wydarzyły się kilka tygodni temu:

* Po pierwsze kontuzja Filipa Starzyńskiego, lidera zespołu i wykonawcy większości stałych fragmentów - czy nie można było zabieg przeprowadzić od razu po rozpoznaniu urazu, zamiast czekać kilka tygodni nie wiadomo po jaką cholerę, co spowodowało znaczne wydłużenie oczekiwania powrotu Figo do treningów?

* kontuzja Daniela Dziwniela - dobry początek sezonu, może nieco chaotyczny ale za to dający sporo w ofensywnie (asysty, niezłe dośrodkowania) i dopóki nie dopadła go kontuzja był po prostu odbiciem Alana Czerwińskiego na swoim lewym wahadle

* Kombinowanie na siłę ze składem i ustawieniem:

~ co spowodowało rezygnację wystawiania Alana Czerwinskiego w pierwszym składzie na kilka kolejek (po świetnym wejściu w sezon - obecnie gol i 4 asysty na pozycji prawego obrońcy/wahadłowego - i granie na "jego" pozycji Woźniakiem?

~ granie Todorovskim ponad stan - jak dla mnie i myślę również dla większości sympatyków ZL, czas tego piłkarza w zespole niewątpliwie minął i dawanie mu minut ponad konieczne, gdy nie wymaga tego jakaś dramatyczna sytuacja kadrowa, jest świadomym działaniem na szkodę klubu, sabotażem, sraniem we własnej kuchni przy rodzinnym obiedzie i zwykłą kpiną z inteligencji kibiców

~ kompromitujący brak skuteczności Pawłowskiego w wykańczaniu dogodnych sytuacji - gdyby Angulo z Górnika Zabrze miał tyle "setek" co Pawłowski w tym sezonie, to by sobie zapewnił koronę króla strzelców Ekstraklasy w październiku, z jakąś chorą ilością goli, nieosiągalna dla innych przez lata - podczepiłem to pod kwestię składu, ponieważ nie mam recepty na impotencje strzelecką Bartka P., ale jestem pewien, że taki Mazek (brak poważnej szansy od Stokowca), czy Janoszka, byliby o niebo lepszymi opcjami. Nie wspominając o tym, że każdy kolejny występ Pawłowskiego może spowodować trwałe, nieodwracalne uszkodzenia w mojej psychice

* Postawa Piotra Stokowca - w pewnym momencie trener poczuł się chyba zbyt pewny siebie i nawet arogancki np. podczas konferencji prasowych, na co prawdopodobnie miały wpływ dobre wyniki zespołu, mimo zarzutów od kibiców i niektórych dziennikarzy o bardzo zachowawcza grę w przypadku korzystnego wyniku, która momentami zakrawa wręcz o skrajny minimalizm (niewytłumaczalne, ultra frajerskie straty punktów w końcówkach "już wygranych"  meczów z Piastem i Termalika)

Odnosząc się jeszcze raz do pierwszej części tego tekstu, gdzie wspomniałem jak zakorzeniona jest we mnie wszelkiego rodzaju rywalizacja i chęć wygrywania w każdych możliwych okolicznościach, nie potrafię zrozumieć właśnie tego minimalizmu, który Stokowiec świadomie/nieświadomie tłucze do głów swoich piłkarzy. Jest to dla mnie mega dramat, gdy widzę jak taki Świerczok z innym Jachem jadą na reprezentację i grają przeciwko piłkarzom, którzy grają w top ligach, są gwiazdami tych lig. Te nasze Miedziowe chłopaki zapierdalają w tych spotkaniach, gryzą trawę przez cały czas przebywania na boisku dając z siebie wszystko i widzą, że te gwiazdy zarabiające miliony monet, to też ludzie, z którymi można się mierzyć na równej stopie - głównie chodzi mi o bardzo, ale to bardzo optymistyczne występy w obu meczach Jarka Jacha, który w ocenie niemal wszystkich był wyróżniającą się postacią tego zgrupowania, a Świerczok chyba jeszcze musi ustabilizować formę w klubie, ale nie zmienia to faktu, że zagrał w obu meczach i ja bym go jeszcze nie skreślał jeśli chodzi o kadrę Nawałki).

Teraz taki Jach i Świerczok wracają do klubu pod skrzydła Stokiego. I co widzą? Co im się wpaja podczas każdego treningu? Widzą Pana Piotrka, który nie tłumaczy im, że bez względu na wynik gramy cały czas tak samo, że cały czas gramy swoją piłkę, agresywnie w odbiorze, wysoki pressing, z pełnym zaangażowaniem i ogólnie KURWA ZAPIERDALAMY, DOPÓKI SIĘ NIE PORZYGAMY, ALBO DOPÓKI PRZEZ PRZYPADEK PRZED WYMIOTAMI SKOŃCZY SIĘ PIERDOLONY MECZ!!! Nie. Nie ma takich wymagań Stokowiec. Trener się cieszy i jest z siebie w pełni dumny, jeśli jego drużyna prowadzi przez przypadek z zespołem z końcówki tabeli jedną bramką u siebie i robi tylko tyle żeby dojechać z tym wynikiem do końca, a nawet jeśli się nie uda, to w sumie nic się nie stało przecież, nie?

Jego drużyna zdobyła trochę punktów na początku sezonu, w kilku meczach prezentując bardzo solidną i momentami przyjemną dla oka grę. Czyli jak to jest Panie Piotrze? Wtedy się dało, a teraz już nie? Widocznie Stoki ma niezbyt wygórowane ambicje i być może nie ma we krwi tego, żeby piłkarzy motywować bez przerwy do możliwie największego zaangażowania.

Jeśli trener Stokowiec ma pomysł na prowadzenie tej drużyny, to niech ją prowadzi z pełnym zaangażowaniem, pasją, pomysłem i niech zarazi tymi walorami swoich piłkarzy. Potencjał kadrowy ma ku temu naprawdę spory w tym sezonie i niech zrobi wszystko, żeby drużyna nie przepadła w ligowej przeciętności.



Patryk Machaj

@ElvisPM87

@ElvisPM87 Obserwuje Cię Prowadzący profil @bukmachajs / #bukmachajs / #MachajTips / Before @OleMagazyn @watch_esa @SofaGOL / #Barca #ZL #D10S #Baggio #DobraKsiazka #House #Trance #FM

Komentarze