Serie A

Gennaro wchodzi na salony

Fot: Własne

Tagi

Gattuso Milan Serie A Montella
Emocje już nieco opadły po ogłoszonej decyzji o tym, że Vincenzo Montella nie będzie już trenerem Milanu, a jego miejsce zajmie Gennaro Gattuso. Te kilka dni pozwoliło uspokoić się i spojrzeć na tę sprawę troszkę chłodniejszym okiem. Czy ta decyzja jest odpowiednia i może przynieść mediolańczykom jakikolwiek pozytyw?

Nie będę owijać w bawełnę – miałem dość Montelli na stanowisku szkoleniowca Milanu. Ciągłe zmiany w pierwszej jedenastce i rozgrywanie każdego meczu w innym zestawieniu personalnym powodowały brak stabilizacji. Rozumiem, że przy tylu nowych twarzach w zespole potrzeba sprawdzić kilka wariantów taktycznych i zobaczyć jak poszczególni piłkarze zachowują się na danych pozycjach i w różnym otoczeniu. Wiem też, że wybór i stabilizacja żelaznej jedenastki to proces wymagający czasu, ale nie żartujmy – nie powinno to zająć prawie pół sezonu. Oczywiście, urazy Andrei Contiego i Giacomo Bonaventury nie pomogły w realizowaniu założonego planu jednak kadra jest dosyć szeroka i można ich spokojnie zastąpić.

Trochę to boli, że trener, który zdobył z Milanem wreszcie jakiś tytuł po kilku latach posuchy, nie poradził sobie z nowym projektem wielkiego odrodzenia klubu ze stolicy mody.

Dlaczego wizja Montelli nie okazała się tą dobrą? Możliwe, że błędem było przejście na grę trójką defensorów. Może wspomniany brak wyjściowej jedenastki, przez co zawodnicy nie mogli poczuć pewności, ponieważ gdy nie wychodzili w następnym spotkaniu mogli zgłupieć: co robię źle, że znów nie gram? Vincenzo miał też pecha, bo sprowadzeni Leonardo Bonucci i Lucas Biglia nie dawali zespołowi zakładanej jakości, ba! Odbierali ją. Mimo to, apetyty po letnim mercato były o wiele większe niż na to, gdzie obecnie znajdują się rossoneri. W przywróceniu nadziei na lepsze jutro ma pomóc Gennaro Gattuso.

Nowy rozdział

39-letni Włoch rozpoczął swoją przygodę z pierwszą drużyną Milanu w roli trenera w poniedziałek. Ma więc on kilka dni na przygotowanie się do spotkania z Benevento, które w tym sezonie przegrało wszystkie (!) ligowe mecze. Po spotkaniu z czerwoną latarnią Serie A nastąpią kolejne mniej wymagające spotkania. Teoretycznie to najodpowiedniejszy moment, by nastąpiła zmiana na ławce trenerskiej jednak, czy to naprawdę taki dobry pomysł? Czy nowi właściciele nie nauczyli się na błędach duetu Berlusconi&Galliani? Zmiany szkoleniowca w środku rozgrywek to bardzo ryzykowny ruch. Co jeśli właśnie w tym momencie wizja Montelli zaczęłaby zbierać plony, a szefostwo klubu zaprzepaściło te kilka miesięcy pracy?

No dobrze, zbyt wiele znaków zapytania. Może więc skupię się na tym, co Gattuso może dać Milanowi jako trener. Podstawowym argumentem, który przytaczają prawie wszyscy, jest jego nieustanna motywacja do zostawiania zdrowia na boisku. Nieważne, czy to trening, czy mecz. Trener Gattuso na pewno będzie wymagać od swoich zawodników pełnego zaangażowania oraz pokazywania charakteru. Z pewnością te cechy będą znakami szczególnymi nowego Milanu.

G jak charakter

Po nowym Milanie nie oczekuję pięknej gry z przodu. Nie spodziewam się wielu efektownych zagrań. Wydaje mi się, że Gattuso i spółka skupią się na dobrej organizacji w linii defensywnej. Nowy szkoleniowiec rossonerich również stwierdził, że jego drużyny nie zdobywają wielu bramek, ale i bardzo mało ich tracą. Mając taki potencjał między słupkami i w obronie, wizja Gattuso może być bardzo skuteczna w końcowym rozrachunku. Słynne zdanie mówi: na zero z tyłu, a z przodu coś wpadnie. Dokładnie tak wyobrażam sobie zespół Gennaro.

Vincenzo Montella stwierdził, że tak grupa zawodników ma ogromny potencjał czysto piłkarski i chęć do ciężkiej pracy. Jeśli do tego drugiego elementu dodać Gattuso, to po prostu musi się udać. Boisko wymaga często od graczy, żeby walczyli o każdy centymetr murawy i trudne piłki. Obecny trener Milanu właśnie taki był w swojej piłkarskiej karierze i z pewnością przekaże te cechy swoim podopiecznym. Gdy do zaangażowania dojdzie wiara w swoje (niemałe!) umiejętności, to mediolańczycy powinni być zadowoleni.

DNA i delikatny moment

Od kilku lat znienawidzonymi stwierdzeniami wśród kibiców czerwono-czarnych są: DNA Milanu oraz przeżywamy delikatny moment. Tak mówił Adriano Galliani i kilka razy można było je usłyszeć od osób obecnie zarządzających klubem. Delikatnych momentów na przestrzeni ostatnich lat było kilka: od zwolnienia Massimiliano Allegriego począwszy aż na pożegnaniu Montelli kończąc. Tymi słabszymi chwilami określano seryjne porażki z największymi obecnie klubami we Włoszech, konflikt z najzagorzalszymi fanami klubu oraz krytykę byłych klubowych gwiazd w stronę prezydenta Silvio Berlusconiego i zmieniających się ciągle zawodników, którzy nie zasługiwali na grę w tych barwach. Gennaro Gattuso ma okazać się lekarstwem na wszystkie te bolączki, bo przecież obecny trener Milanu DNA klubu wypisane ma na czole, a delikatny moment przeżył w Stambule i potrafił go przezwyciężyć dwa lata później w Atenach.

Spokojnie!

Nie wiem dlaczego, ale nie odczuwam takiego entuzjazmu jak przy zatrudnieniu Filippo Inzaghiego na którego bardzo liczyłem. Zdecydowanie mnie wierzyłem w powodzenie misji Clarence'a Seedorfa. Szkoda mi obu tych legend, bo w pewien sposób ich piękna historia została naruszona. Gattuso jest kimś po środku. Przyszyta łatka dzikusa i raczej niezbyt inteligentnego gościa może być bardzo mylna. Nie oczekuję, że Milan będzie bił się z Napoli lub Juventusem o mistrzostwo, ale liczę, że trener po ostatnim meczu w sezonie powie w szatni do swoich zawodników: brawo, dobra robota panowie. Od jutra zaczynamy przygotowania do rozgrywek Ligi Mistrzów.

Tak tak, jestem chyba niepoprawnym optymistą, ale mimo wielu niepewności, wydaje mi się, że działacze klubu dobrze zrobili zatrudniając Gennaro Gattuso jako pierwszego trenera. O jedno możemy być spokojni – nudno nie będzie. Zarówno na ławce jak i konferencjach prasowych. Kto wie, może w Mediolanie przeżyjemy scenariusz podobny do tego z Madrytu, gdzie Zinedine Zidane sprostał zadaniu.


Komentarze