Ligue 1

Problemy transferowe Nicei odbijają się czkawką

Dawid Komorowski @PilkaJana

Fot: FourFourTwo, FourFourTwo

Tagi

Odkąd francuski zespół przejął półtora roku temu Luciene Favre, długi czas wydawało się, że mistrzostwo jest na wyciągnięcie ręki. Jednak PSG oraz AS Monaco wyprzedziło na samej końcówce podopiecznych Szwajcara na odpowiednio na dziewięć i siedemnaście punktów. Mimo wszystko trzecie miejsce w Ligue 1 było wielkim sukcesem, a perspektywa możliwych występów w Lidze Mistrzów napędzała machinę kibicowskiego optymizmu.

Przed pierwszą kolejką sezonu 2017/2018 Nicea rozpoczęła walkę o Champions League w kwalifikacjach, w ścieżce ligowej, od trzeciej rundy. 26 lipca u siebie padł remis 1:1 z Ajaxem Amsterdam. Rywal nie byle jaki, przecież finalista Ligi Europy sprzed dwóch miesięcy. Rewanżowe starcie, zakończone wynikiem 2:2, przepchnęło Francuzów do ostatniej przeszkody eliminacyjnej, jaką okazało się SSC Napoli Piotra Zielińskiego i Arkadiusza Milika.

Najpierw należałoby jednak z przytupem przywitać się z Ligue 1. Nie udało się, a Nicea przegrała na wyjeździe 0:1 z Saint-Etienne. Wydawać by się mogło, że to jedynie wypadek przy pracy. Nieskoncentrowane głowy na sam początek – normalka. Zdanie zmieniliśmy tydzień później, po porażce na własnym stadionie 1:2 z Troyes. Najwięksi optymiści powinni stracić entuzjazm zaraz po przegranym dwumeczu play-off eliminacji Ligi Mistrzów z Napoli, a już szczególnie miny fanom zrzedły, gdy nadeszły czarne chmury po wpierniczu 0:3 od Amiens (beniaminka dodajmy). Złego wrażenia nie wyeliminowało nawet zwycięstwo z Monaco (umówmy się, niezachwycające tak, jak w poprzednim sezonie).

Jest 2. grudnia, a klub z Allianz Riviera plasuje się na 14 lokacie w lidze francuskiej. Co prawda ma już zapewniony awans z grupy w Europa League, ale cóż po europejskich pucharach, kiedy na krajowym podwórku nie ma się nawet pewności utrzymania? A jak wiemy liga to podstawa do funkcjonowania zespołu. Co jest powodem tak słabej dyspozycji? Po pierwsze i chyba najbardziej oczywiste, słaba forma czołowych zawodników, takich jak Dante, Sneijder, czy Balotelli. Mocno zespół osłabiła rzecz jasna kontuzja Wylana Cypriena, ale najważniejszą sprawą są sprawy kadrowe.

Zostali Koziello, Seri, Alassane Plea. Z drugiej strony odeszli na przykład tego lata, lewy obrońca Dalbert do Interu Mediolan, stoper Paul Baysse do Malagi. Najbardziej jednak kibiców OGC Nice martwi powrót z wypożyczenia do FC Porto Ricardo Pereiry, jednej z największych motorów napędowych prawej flanki w całej lidze. Po co wzmocnienia w postaci Nampalysa Mendego, Makengo, czy Allana Saint-Maxima, skoro z defensywą są największe problemy. Wspominanych już wcześniej sprzedanych lub pozbytych się obrońców, nie zastąpili, ani Marlon (wypożyczony z Barcelony), ani Racine Coly (kupiony za 3,5 mln euro z Brescii), ani co gorsza ten, którym pokładano największe nadzieje sklejenia siermiężnej defensywy, Christophe Jallet. Złą formę potwierdza spadająca wartość. 33-letni środkowy francuski obrońca najlepsze czasy ma już za sobą. Największą ceną mógł poszczycić się 7 stycznia 2013. Wówczas wart był 6,5 mln euro. W momencie przejścia do Nicei z Lyonu, możliwy koszt wynosił już jedynie jeden milion. Ja wiem, „tylko milion”, brzmi jak drobniaki Billa Gates’a, ale w piłce to trochę różnica. Zawodzi również inny weteran. Ściągnięty z Galatasaray, doświadczony Holender zagrał jedynie 5 spotkań w Ligue 1, dwa w Lidze Europy oraz jedno w kwalifikacjach do ligi mistrzów.

Podsumowując, wydaje się, iż Nicea w letnim okienku transferowym sprowadziła niezłych graczy. Tak naprawdę Luciane Favre z kolegami, dyrektorami sportowymi dał ciała w lipcu i sierpniu, zawalając sprawę defensywy, ale umówmy się, tak naprawdę atak też szwankuje. Najbardziej prawdopodobną zmianą może być… zwolnienie aktualnego szkoleniowca.


Dawid Komorowski

@PilkaJana

Kibic najlepszych lig świata: hiszpańskiej i Ekstraklasy. Uczę się pisać o piłce kopanej.

Komentarze