Bundesliga

W pogoni za przeszłością

Fot: Thomas Hilmes, CC-BY-SA-3.0-DE

Tagi

Kaiserslautern Bundesliga

Jako ostatni w tabeli 2. Bundesligi znajduje się klub z tradycjami, bo takim jest 1. FC Kaiserslautern, który stoi przed perspektywą zniknięcia gdzieś w zakamarki niemieckiej piłki. Fani są wściekli, ale większy problem klubu to nie zdenerwowani kibice, a obawa co może grozić klubowi w razie spadku do 3. ligi niemieckiej.

Trener Kaiserslautern Jeff Strasser doskonale wie na jakiej pozycji jest aktualnie klub - 10 punktów z 16 meczów. Patrząc na terminarz — zostały 2 mecze. Rywale? Ingolstadt pozycja 6 i Nuernberg 3, jak pod górkę to na całego, nawet terminarz nie napawa optymizmem a pogoń za punktami to dla Kaiserslautern już nie tylko obowiązek a konieczność. Trener Strasser obawiając się o kondycję psychiczną swoich zawodników oraz cierpliwość zarządu i kibiców jest zdania, że najpierw lepiej jest grać zachowawczo z 5 obrońcami — najważniejsze, że na zero z tyłu. Zagrożenie załamania się zespołu po utracie bramki jest ekstremalnie wysokie. Na meczach na słynnym “Betzenbergu” ostatnio na porządku dziennym stały się gwizdy po niedokładnych zagraniach, wyraźne okazywanie niezadowolenia z sytuacji w jakiej się znajduje klub, oraz blokady parkingu przez kibiców mające na celu wymuszenie dialogu z zarządem. W sieci możemy znaleźć m.in. takie komentarze adresowane do piłkarzy Kaiserslautern: „Jeżeli chodzi o grę drużyny i wolę walki to jest to jakiś blamaż”. Po krótkim namyśle stwierdzam, że w pełni rozumiem kibiców, ich zachowanie...w końcu ich ukochany klub zamyka tabelę 2. Bundesligi.

Drużyna wystosowała oficjalny list do kibiców, który zresztą nie został dobrze przez nich odebrany, w liście możemy czytać o „chęci do walki, o niezłomności” itd. List został szybko na kolejnym meczu spuentowany odpowiednim banerem: „Lepiej zap….ać niż listy pisać!” Co ciekawe, pomimo złości kibiców wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego baner zniknął, a zaczął się doping, z jakiego „Betzenberg” słynie od lat.

Mecze u siebie

Średnia frekwencja w tym sezonie to 22 000 widzów, poprzedni sezon to 26 000, a 3 lata temu 33 000. Fritz-Walter-Stadion może pomieścić 49 780 tysięcy kibiców, czyli w tym sezonie częstym widokiem jest, że co drugie krzesełko jest puste. W przeliczeniu na możliwości pojemności stadionów 2. Bundesligi to tylko w Sandhausen jest gorzej. ”Betzenberg” bez swoich kibiców, bez fanatycznego dopingu stał się jakby klątwą, która może doprowadzić klub do upadku sportowego. Przypomnijmy: od lat 90 Kaiserslautern 2 razy zdobył mistrzostwo kraju, 2 razy puchar kraju, w 1999 w Lidze Mistrzów był ćwierćfinał, a w 2001 półfinał w pucharze UEFA — dla wielu kibiców to jest nieodległa przeszłość, którą widzieli na własne oczy.

W pewnym momencie pewne sprawy poszły inaczej, klub miał stać się potęgą, tylko że najpierw obecni zawodnicy domagali się “milionowych płac”, potem Fritz-Walter-Stadion za wszelką cenę miał być stadionem Mistrzostw Świata 2006 roku, co wiązało się z rozbudową stadionu. Remont oczywiście kosztował o wiele więcej niż zakładano, klubowi zagrażała niewypłacalność. Stadion został przekazany miastu, a 1. FC Kaiserslautern płaci rocznie z tytułu spłaty odsetek podobno 3 mln Euro rocznie. W sumie koszt utrzymania stadionu w skali roku to kwota około 10 mln Euro. To są wydatki, które byłyby niedopuszczalne w wielu klubach Bundesligi, to co dopiero w 2. Bundeslidze, nie wspomnę tutaj, gdyby doszło do spadku do 3. Ligi. Skutki szeregu złych decyzji z tamtego okresu odczuwalne są do dziś niestety.

Decyzje

W listopadzie jednak żaden klub jeszcze nigdy nie spadł, dyrektor sportowy Boris Notzon zapowiedział, że w przerwie zimowej dojdzie kilku nowych zawodników — klub znowu podejmuje ryzyko, zadłuża się coraz bardziej… Od 2012 roku ile to już zawodników, dyrektorów sportowych i trenerów na próżno próbowało podejmowac walkę o awans. Obecnie drużynę prowadzi Jeff Strasser, on ma za zadanie utrzymać klub w 2. Bundeslidze, sam kiedyś był zawodnikiem Kaiserslautern, może to pomoże?

Jeżeli 1. FC Kaiserslautern spadnie to bardzo możliwe jest, że na długi czas nie zobaczymy „Czerwonych diabłów” na zapleczu Bundesligi, ale gdy wyjdą obronną ręką z walki o utrzymanie może to tylko ich wzmocnić i wtedy zwłaszcza taki klub może stać się nieobliczalny - krocząc od zwycięstwa do zwycięstwa pojawi się światełko w tunelu, gdzie Bundesliga przywita ich z otwartymi ramionami.


Komentarze