Premier League

Manchaster niebieski! City górą w derbach.

Dawid Leśniak @lesnyy10

Fot: Duncan Hill, CC BY 2.0

Tagi

Manchester City Manchester United derby Premier League

Hit szesnastej kolejki Premier League, zakończony zwycięstwem podopiecznych Pepa Guardioli. Manchaster United przegrywa u siebie 1-2 w derbowym spotkaniu z Manchesterem City. 

Mecz niezwykle ważny dla obu drużyn. Czerwone Diabły chcąc zmniejszyć przewagę The Citizens nad nimi, nie mogła pozwolić sobie na porażkę jeśli nadal chce się liczyć w walce o tytuł. Przed meczem powracający do składu United po kontozji Zlatan Ibrahimovic mówił, że „musimy wygrać to spotkanie w jakikolwiek sposób”. Natomiast drużyna Guardioli wyszła zdeterminowana na boisko by udowodnić, że to oni są w tym sezonie głównymi pretendentami do tego, by wygrać ligę.

Mecz od początku miał wysokie tempo. Tak jak się można tego było spodziewać przed spotkaniem, City utrzymywało się dłużej przy piłce a United ograniczało się do pressingu i szybkiej kontry. Raz po raz Rashford i Martial próbowali otworzyć Lukaku drogę do bramki, podaniami za obronę. Jednakże na próżno, ponieważ obrońcy Manchesteru City byli przygotowani na tego typu zagrania i nie pozwali by piłka dochodziła do bramki strzeżonej przez Ederseona.

City, całą pierwszą połowę było bardzo skupione i grało „swoje” wyprowadzając płynne, szybkie ataki. Sterling i Jesus próbowali kilkukrotnie zakręcić obroną Czerwonych Diabłów, ale za każdym razem nic z tego nie wychodziło. Wszystko się zmieniło w 41 mincie kiedy groźny strzał pod poprzeczkę obronił David de Gea wybijając piłkę na rzut rożny. Podopieczni Guardioli, zamienili stały fragment gry na gola strzałem Davida Silvy, który z pięciu metrów pokonał Hiszpańskiego bramkarza United.

Na odpowiedź Manchesteru United trzeba było czekać zaledwie 5 minut, kiedy to po fatalnym błędzie Delpha w dogodnej sytuacji znalazł się Marcus Rashford. Angielski pomocnik pokonał Edersona płaskim strzałem w długi róg. Mecz zaczął się od nowa...

Początek drugiej połowy wydawał się bardziej wyrównany w porównaniu z pierwszą. Do 53 minuty, kiedy niefortunne wybicie Romelu Lukaku wykorzystał argentyński obrońca Manchesteru City – Nicolas Otamendi.

Belg miał okazję by odkupić winy w 84 minucie gdy po bardzo dobrej akcji znalazł się z futbolówką pięć metrów od bramki. Jednakże jego strzał, ofiarnie obronił brazylijski goalkeeper Ederson i pozwolił dowieść swojej drużynie prowadzenie do końca.

Było to dziesiąte zwycięstwo Pepa Guardioli w potyczkach z Jose Mourinho. Dzięki trzem punktom zdobytym na Old Trafford, lider Premier League - Manchaster City uciekł – znajdującemu się na drugim miejscu - Manchasterowi United aż na 11 punktów. Mimo, że jeszcze nawet nie jesteśmy na półmetku rozgrywek, to wydaje się być niemalże niemożliwym by ktoś odebrał tytuł z rąk, podopiecznych Guardioli.

Manchaster United 1:2 Manchester City

'43 - D. Silva

'45+2 – M. Rashford 

'53 – N. Otamendi


Dawid Leśniak

@lesnyy10

I wtedy, na te 90 minut wychodzi on. Cały na biało. Ciężki typ z niego... Potrafi z najtwardszych facetów, zrobić łkających chłopców! Pasolini powiedział o nim, że jest ostatnią świętością w dzisiejszym świecie. Jest niesamowity. Mój ulubieniec. A nazywają go Futbol...

Komentarze