No category

#2

Fot: Własne

Tagi

WisłaKraków Mączyński LegiaWarszawa

Stało się to, co dla wielu kibiców, nie tylko tych dwóch zainteresowanych klubów, jest szokiem. Wychowanek Wisły Kraków, jej wieloletni zawodnik, zdobywca Mistrzostwa Polski z krakowskim zespołem odchodzi z klubu. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że odchodzi do znienawidzonej przez kibiców "Białej Gwiazdy" Legii Warszawa. 

Pierwsze odejście

Krzysztof Mączyński już raz odchodził z Wisły Kraków. Stało się to latem 2011 roku, kiedy to z "Białej Gwiazdy" trafił do zabrzańskiego Górnika. Wtedy decyzja o odejściu z Wisły nie była wielkim zaskoczeniem, ponieważ w składzie krakowskiego zespołu byli zawodnicy, którzy w ówczesnym czasie byli od "Mąki" lepsi i Mączyński przegrywał rywalizację o miejsce w podstawowej "11". W Zabrzu wywalczył nawet opaskę kapitańską ''Górników''. Wcześniej był wypożyczany do ŁKS-u Łódź. Spędził tam dwa sezony, 2009/10 i 2010/11.

"Kasa Misiu, kasa..."

Gdy wydawało się, że kariera Krzysztofa Mączyńskiego nabiera rozpędu, kiedy stał się kluczową postacią w Górniku Zabrze i kiedy nadeszły coraz częstsze powołania do seniorskiej reprezentacji Polski, do władz zarządu "KSG" wpłynęła oferta. Guizhou Renhe FC postanowiło kupić Mączyńskiego. To Chińczycy, a jeśli Chińczycy chcą, to Chińczycy dostaną. Pieniądz robi swoje. Nieprzyjęcie tamtej oferty przez "Mąkę" to tak jak mieć okazję na wymianę Fiata 126P na nowe Lamborghini, ale stwierdzić, że w sumie nie potrzeba Ci nowego samochodu, bo ten jeszcze jakoś jeździ. Porównując jakikolwiek polski klub z chińskim w tamtym okresie to polski klub jakoś jeździł, podczas gdy chiński mknął z prędkością światła. Nie chodzi mi jednak o umiejętności czysto piłkarskie. Te, pewnie były i są na porównywalnym poziomie nawet z przewagą polskich drużyn, ale jest coś w czym od Chińczyków jesteśmy słabsi. Mianowicie słabsze w polskiej lidze są...a jakże. Wypłaty.

Powroty są ciężkie. Na pewno?

Sezon 2015/16 Krzysztof Mączyński rozpoczął już w Wiśle Kraków. Odchodził z niej jako człowiek, który miał problem z przebiciem się do podstawowego składu. Wrócił jako piłkarz ukształtowany, ale już nie tak młody. Przychodząc do Wisły był graczem gotowym do gry. I tak też było w rzeczywistości. "Mąka" od razu stał się pierwszoplanową postacią w krakowskim zespole. Pozycja defensywnego pomocnika była jego królestwem. Nie było piłkarza, który mógłby go wygryźć ze składu. To wokół niego trenerzy budowali skład. W pierwszym sezonie po powrocie zaliczył 24 spotkania i byłoby więcej, gdyby nie kontuzja która przydarzyła mu się w środku rozgrywek. Dzięki dobrej grze w Wiśle stał się również podstawowym zawodnikiem reprezentacji Polski. Brał udział w eliminacjach do Mistrzostw Europy, jak i w samych Mistrzostwach. Czy w takiej sytuacji może człowiekowi czegoś brakować?

Zainteresowanie Legii i nowy król Twittera.

Arkadiusz Głowacki, Paweł Brożek, Patryk Małecki, Krzysztof Mączyński. Co ich łączy? To, że wszyscy wymienieni wcześniej gracze są charakterystycznymi postaciami dla "Białej Gwiazdy". Jeśli zapytać przypadkowego kibica Ekstraklasy, z czym kojarzą się mu te nazwiska, odpowiedź będzie prawdopodobnie jedna - Wisła Kraków. A co dzieli Krzysztofa Mączyńskiego od pozostałych wyżej wymienionych zawodników? Pozostali są wierni Wiśle na dobre i złe. Może to ostre stwierdzenie, ale problemy finansowe krakowskiego klubu znane są nie od dzisiaj. Prezes Marzena Sarapata jasno powiedziała, że są uzgadniane ugody z piłkarzami, na które sami zainteresowani się zgadzają. Czy tylko "Mąka" miał problemy z pieniędzmi? Tylko jemu Wisła płaciła z opóźnieniem? Śmiem wątpić. Złą sytuację finansową klubu postanowiła wykorzystać warszawska Legia. I tu zaczynają się najzwyczajniej w świecie jaja. 

"Kiedyś napisałem, że cokolwiek się wydarzy dowiecie się bezpośrednio ode mnie. Od poniedziałku zaczynam przygotowania do nowego sezonu" 
"Szacunek musi być z jednej i z drugiej strony!!! Największym złem zawsze będzie piłkarz, a póki co nic się nie zmieniło" 

Zapewniał jeszcze kilka dni temu Krzysztof Mączyński na swoim Twitterze. Niestety, jego zapewnienia okazały się tylko pustymi słowami, które dawały nadzieje kibicom Wisły na to, że nie tyle Mączyński nie odejdzie, co nie odejdzie do warszawskiej Legii.

 "Nie dopuście do tego, aby ludzie uznali was za niegodnych podania ręki". 

Coś czuję, że kibice Wisły niechętnie podadzą rękę Mączyńskiemu przy następnym spotkaniu. Swoją drogą polecam przejrzeć Twittera "Mąki" bo jest naprawdę ciekawy. 

''Kilkumiesięczne opóźnienia w wypłatach nie sprawiają problemu?''. ''Przy atrakcyjnej ofercie z Legii Warszawa nie zdecydowałbym się na transfer do Warszawy?'' 

Te pytania padły w programie "Pomidor". Mączyński powiedział, że opóźnienia w wypłatach mu nie przeszkadzają, a do Legii nie przejdzie. Cóż...

Dlaczego Legia?

O tym jak wielką nienawiścią darzą się kibice Wisły i Legii nikomu nie trzeba przypominać. Wie o tym każdy kibic w Polsce, wiedzą o tym piłkarze obu ekip. Kiedy Konrad Handzlik przeszedł z Wisły do Legii, kibice "Białej Gwiazdy" skwitowali to krótkim "niech się w Krakowie nie pokazuje". No i faktycznie. O Konradzie Handzliku, którego zapewniano, że stanie się kluczową postacią w Legii, słuch zaginął. Kiedy Radosław Cierzniak, były bramkarz Wisły Kraków, rozmawiał z Legią Warszawa odnośnie swoich przenosin na Łazienkowską, Wisła Kraków odsunęła go od gry w podstawowym składzie, chociaż był pierwszym bramkarzem krakowskiej drużyny. Gdzie jest dzisiaj Cierzniak? Najczęściej na (prawdopodobnie) całkiem wygodnej ławce rezerwowych "Wojskowych". Oczywiście nie życzę Krzysztofowi Mączyńskiemu takiego losu jak tym, którzy przetarli mu szlaki, bo "Mąka" potrzebuje regularnej gry (którą gwarantowała mu Wisła Kraków) szczególnie przed Mistrzostwami w Rosji. Ten przykład pokazuje, że w dzisiejszym futbolu wartości niematerialne zanikają. Dobrze, że są jeszcze tacy piłkarze, jak np. Arkadiusz Głowacki, którzy na pierwszym miejscu stawiają dobro klubu, a dopiero później swoje... 


Komentarze