Premier League

To jak to z tym Burnley?

Dawid Leśniak @lesnyy10

Fot: Robbie Jay Barratt, AMA/Getty Images

Tagi

Burnley Premier League Tarkowski

Drużyna, która przyzwyczaiła do walki o utrzymanie, po siedemnastu spotkaniach niespodziewanie zajmowała czwartą pozycję w Premier League. Ostatni miesiąc minionego roku jednak już nie był godny zapowiadającego się czarnego konia sezonu. Jak ustosunkować się do Burnley?

Pierwsze na co warto zwrócić uwagę to fakt, że drużyna zrobiła ogromny progres. W zeszłym sezonie dostawali notorycznie „klepe” od wszystkich, rozpaczliwie próbując się utrzymać w lidze. W rozgrywach 17/18, drużyna Burnley weszła bardzo dobrze, wygrywając na wyjeździe z Chelsea. Co prawda The Blues mimo tego, że kończyło mecz w dziewiątkę, potrafiło przeważać i udało jej się trafić dwie bramki… no ale na koniec liczy się wynik.

Tak jak udało się urwać punkty innym wielkim. Manchesterowi United remisując na Old Trafford, remisując z Tottenhamem u siebie czy z Liverpoolem na Anfield. Nie wiele brakowało by w ostatniej kolejce znowu doszło do remisu w meczu z Liverpoolem (tym razem w Burnley). W 90+4, trzy punkty dla The Reds uratował Ragnar Klavan.

Jedno jest pewne. Pokazali, że należy się z nimi liczyć. Trener Sean Dyche z chłopców do bicia zrobił poważnych konkurentów!

Burnley to drużyna, która traci bardzo mało bramek choć równie niewiele ich strzela (bilans 19;19). Ciężko się gra przeciwko nim. Bronią cały mecz ósemką zawodników pozostawiając niewiele miejsca w obrębie pola karnego. Zostawiając przy tym sporo miejsca w okolicy dwudziestego piątego metra od własnej bramki, przeciwnicy są zmuszeni do grania długim podaniem w pole karne. Tam zaś czeka już James Tarkowski lub Ben Mee, którzy mogą pochwalić się jednymi z najlepszych statystyk przejęć, wybić w lidze!

Czy to już fenomen/czarny koń sezonu? Szczerze wątpię. Ostatnie pięć spotkań to trzy remisy i dwie porażki. Z czwartego miejsca, Burnley spadło na siódme.

Burnley prezentuje futbol, który mi się prywatnie kompletnie nie podoba. Koncentrując swoją grę na wybijaniu piłek z pola karnego, przejęciach i szczelnej obronie zmuszają się głównie do kontrataku. Posiadanie piłki zawsze jest bardzo niskie. Fakt, że w trakcie meczów The Clarets pada nie wiele bramek również działa na efektowność gry.

Sympatycy drużyny jednakże nie maja powodu do narzekania. Bo o ile można się przyczepić do efektowności to o efektywność już mogę być spokojniejsi.

Wydaje mi się jednak, że drużyna ta niestety nie osiągnie w tym sezonie choćby Ligi Europy. Konkurencja jest na to zbyt duża. Spokojne utrzymanie w Premier League i pozycja w pierwszej dziesiątce to maksimum co uda się ugrać Burnley w tym sezonie moim zdaniem. Co – patrząc z perspektywy ubiegłego sezonu – i tak wydaje się być sporym osiągnięciem. 


Dawid Leśniak

@lesnyy10

I wtedy, na te 90 minut wychodzi on. Cały na biało. Ciężki typ z niego... Potrafi z najtwardszych facetów, zrobić łkających chłopców! Pasolini powiedział o nim, że jest ostatnią świętością w dzisiejszym świecie. Jest niesamowity. Mój ulubieniec. A nazywają go Futbol...

Komentarze