Serie A

Wszystko na jednego konia

Paweł Kosiński @kosinsky_pl

Fot: Steindy, CC-BY-SA-3.0,2.5,2.0,1.0

Tagi

seriea napoli juventus

W miniony wtorek Atalanta Bergamo sprawiła nie lada sensację, eliminując w ramach rozgrywek Pucharu Włoch faworyta - zespół Napoli. Co więcej, uczyniła to na boisku przeciwnika, przez co we Włoszech podniosły się głosy, że Neapol nie wyszedł na to spotkanie dostatecznie zmotywowany. Bo co tam Coppa Italia, w nowym, 2018 roku liczy się tylko jedno trofeum. Puchar za zdobycie Scudetto.

Z jednej strony ciężko zgodzić się z tak postawionym osądem. Napoli, za przeproszeniem, sroce z pod ogona nie wypadło i będąc topowym, europejskim klubem może uznać tego typu sformułowania za dalece krzywdzące. Porażki się zdarzają, zabrakło szczęścia, koniec pieśni. Może i tak ale…

…ale z drugiej strony ciężko nie oprzeć się wrażeniu, że coś z tą grą Neapolu poza Serie A jest w obecnym sezonie ewidentnie nie tak. Jasne, drużyna Mauricio Sarriego jest obecnie lekko pod formą, co jest zrozumiałe po tak spektakularnym i mocnym początku, jednakże nikt chyba nie sądzi, że ta chwilowa niedyspozycja jest czymś innym, aniżeli zwykłym zaczerpnięciem oddechu.

Nie zmienia to jednak faktu, że nawet jeżeli porażka z Atalantą była wynikiem gorszego okresu i braku zwykłego, piłkarskiego szczęścia, tak runda grupowa Ligi Mistrzów w wykonaniu zawodników z San Paolo wyglądała, ni mniej ni więcej, fatalnie. Wyglądało jednak również, że na własne życzenie.

Drużyna Napoli zdobyła w tegorocznej Lidze Mistrzów zaledwie 6 punktów, które zagwarantowały jej dalszy udział w europejskich rozgrywkach jednak już nie na najwyższym ich poziomie. Drugi, będący zdecydowanie w zasięgu Włochów Szachtar Donieck uzbierał tych punktów… dwa razy więcej, bo aż 12. Wielkie zaskoczenie, gdyż przed rozpoczęciem rozgrywek Napoli wraz z Manchesterem City wskazywane było jako absolutny faworyt do wyjścia z grupy. Cóż, czegoś zabrakło. W mojej opinii, rzeczywiście, chęci.

Od początku sezonu widać bowiem jak zespół Neapolu jest skoncentrowany na swoim wielkim celu - pierwszym od dwudziestu ośmiu lat Mistrzostwie Włoch okraszonym dodatkowym smakiem - odebraniem go znienawidzonym ‘bogaczom z północy’. Wszyscy z otoczenia Napoli zapatrzeni w ten cel są do tego stopnia, że wydają się nie zważać na rzeczy poboczne. Liga Mistrzów? Zimowe transfery? Puchar Włoch? Dalej, andiamo, po Scudetto!

Taktyka klubu z południa może i mogłaby okazać się genialną i, przede wszystkim, udaną gdyby nie spokojny trucht Juventusu za plecami Napoli. Stara Dama pomimo nędznego początku sezonu dzięki swojemu kunktatorstwu, spokojnemu ciułaniu punktów w lidze i włączeniem w grudniu trybu turbo (wygrane 4/5 spotkań ligowych, w tym z Napoli i AS Roma) jest dziś… zaledwie punkt za Napoli. A to właśnie na początek 2018 roku Massimiliano Allegri przygotowuje zwyżkę formy Bianconerich…

Napoli jest już na wyciągnięcie ręki Juventusu. Życzmy sobie, dla dobra włoskiej piłki, aby jak najdłużej aspirowało do zdobycia Mistrzostwa przyczyniając się do kreowania bardziej zaciętych i niejednowymiarowych rozgrywek ligowych. Życzmy sobie aby obie drużyny szły jak równy z równym przez terminarz spotkań Serie A aż do ostatnich, emocjonujących miejmy nadzieję, kolejek. Bo jeżeli Neapol się potknie, przyjęta, ryzykowna strategia bardzo szybko może sprawić, że po raz kolejny zostanie z niczym. A Juventus spokojnie liderując w Serie A, dalej będzie walczył o potrójną koronę.


Paweł Kosiński

@kosinsky_pl

Designer i mediaworker w dobrym tego słowa znaczeniu. Naiwniak wierzący w romantyczny futbol.

Komentarze