Premier League

Ross Barkley w Chelsea - czy da radę grać na poziomie w tym zespole?

Aleksandra Karczewska @INeysiI

Fot: Clive Brunskill, Getty Images

Tagi

Zimowe okienko transferowe trwa w najlepsze. Przenieśmy się na moment na wyspy, i skupmy się na transferze, który miał miejsce trzy dni temu. Mowa oczywiście o przejściu Rossa Barkleya do Chelsea.

Zawodnik ten urodził się dwadzieścia cztery lata temu w liverpoolskiej Merseyside. To właśnie na tamtych boiskach odkryto talent, który dołączył do Evertonu w wieku 11 lat. Jak to się stało, że wychowanek, który spędził w swoim klubie około trzynaście lat trafił do londyńskiej Chelsea?

The Blues zaczęli swój „romans” z Rossem już jakieś siedem lat temu. Kiedy był młodzieńcem przypominał Normana Whitesidea. Umiał podkręcać piłkę dokładnie tak jak on kiedy sprowadzimy na myśl sytuację z Nevillem Southallem w finale Pucharu Anglii w 1985 roku. Był też równie nieustraszony. Miał w sobie wiele cech, które różnią się od wielu graczy, których możemy oglądać dzisiaj. Nic więc dziwnego, że wzbudził zainteresowanie londyńczyków. Właściwie nie tylko potrafił ich zauroczyć, ale sprawił że mimo tego, że wtedy nie udało im się go kupić, wrócili po niego ponownie.

Minionego lata zawodnik miał trafić do Chelsea za dużo większą kwotę, bo aż 35 milionów funtów. Barkley miał jednakże problemy zdrowotne i transfer nie doszedł do skutku. Leczył kontuzję mięśnia dwugłowego, przez którą nie zagrał w żadnym meczu trwającego sezonu.

Koniec końców, anglik trafił do the Blues za 15 milionów funtów.

Niektórzy mogą zacząć rozmyślać czy przez tak poważną kontuzję zawodnik nie będzie miał trudności z powrotem do dawnej formy. Na szczęście gracz może liczyć na wyrozumiałość swojego obecnego trenera, Antonio Conte, który dobrze wie o tym, że trzeba uzbroić się w cierpliwość.

„Nie zapominajmy, że miał poważny uraz, nie grał siedem miesięcy i był operowany. Bądźmy cierpliwi. Mam nadzieję, że szybko wróci do formy i pomoże nam w drugiej części sezonu.”, to słowa Argentyńczyka. Możemy z nich wywnioskować również, że szkoleniowiec ma zamiar stawiać na dwudziesto-cztero latka i nie kupił go z zamiarem sadzania na ławce. Upewnić nas w tym mogą także dalsze słowa Conte: „ Mówimy o zawodniku z wielkim potencjałem. Jest graczem kompletnym, ale równocześnie bardzo młodym, i dopiero zaczyna swoją karierę.

Jest kompletny bo ma wszystko. Ma energię, siłę fizyczną, dobrą technikę i jest kompletny.”.

Rozmyślając dłużej nad tymi słowami możemy otrzymać odpowiedź na pytanie dlaczego właściwie Barkley przeniósł się właśnie do Chelsea. Jest to zawodnik, któremu profilem daleko do kogoś kogo cieszyła by gra gdzie parkuje się autobus. Tak też powiedział były koordynator techniczny Evertonu: „ Najlepsze dla niego było odejście. W klubach poniżej szóstego miejsca w tabeli możemy coraz częściej zauważyć parkowanie autobusu. To wcale nie pasuje do sposobu w jaki gra. Anglia aż woła o utalentowanych i kreatywnych zawodników w swoich szeregach. Ross ma obie te cechy.”.

Właśnie… Anglia. Mimo tego, że jak już wiemy Chelsea w końcu po latach starań zyskała swój obiekt pożądania, i to za wiele taniej niż gotowa była dać, i jest to młody i kreatywny chłopak pełen energii, u którego trudno znaleźć wady, to jest jeszcze jeden plus. To Anglik.

Po odejściu Johna Terryego i Franka Lamparda będzie to nowa postać, w której nadzieję będą pokładać Brytyjczycy.

Ten fakt docenia również Antonio Conte: „Angielski gracz zrozumie bardzo dobrze tą ligę dlatego, że się w niej wychował.

Dla Chelsea to również pozytywny aspekt, że zakupiliśmy Anglika, ponieważ straciliśmy tak ważnych graczy jak John Terry i Frank Lampard.”.

Skoro wszystko wygląda tak pięknie to czy Ross znajdzie swoje miejsce na boisku przy tylu gwiazdach, którymi dysponują the Blues?

Najlepiej wyjaśni to wypowiedź, wcześniej już przeze mnie wspomnianego koordynatora Evertonu: „ Zawsze był świetny. Często myślałem, że jego czytanie i rozumienie gry są dobre. Nie bał się używać obu nóg – mógł grać obiema nogami już w wieku jedenastu lat. Kiedy przychodził mogliśmy grać nim gdziekolwiek. Na pozycji obrońcy czy napastnika, gdzie chcesz. Gdziekolwiek grał, czuł się dobrze.

Co jest dla mnie najbardziej interesujące to, to że Kante zakrywa każde źdźbło trawy i to może być perfekcyjne połączenie. Z kimś takim jak Kante u boku możesz być pewny swojego partnera. Jeśli Ross zrobi jakąś pomyłkę to będą mogli to przedyskutować w szatni.”.

Barkley to niezwykle wszechstronny zawodnik, tak samo jak Kante. Czy w praktyce wszystko będzie wyglądało tak pięknie jak w teorii? Na pewno warto zwrócić na to uwagę oglądając kolejne spotkania Chelsea, bo tym razem właśnie o niej będziemy mówić następnym razem, kiedy zobaczymy Rossa w niebieskich barwach. 


Aleksandra Karczewska

@INeysiI

Na co dzień koneserka talentu Jordiego Alby i Bojana Krkicia. Fanka FC Barcelony flirtująca ze Stoke City. Pisze dla Sofa Gol.

Komentarze