Ligue 1

KATALOŃSKA PERŁA WE FRANCJI

Aleksandra Karczewska @INeysiI

Fot: Jean Catuffe / Contributor, getty images

Tagi

Ten tekst będzie o pewnym młodym chłopaku z Premia de Mar. O Katalończyku, w którym dzięki jego matce, płynie dominikańska krew. Mowa oczywiście o dwudziesto-cztero letnim Mariano Diazie. Kim jest? Co teraz robi? Jak sobie radzi? 

Zacznijmy od początku. Nasz bohater jest wychowankiem Espanyolu. Jednakże to w Realu Madryt spędził jak dotąd najwięcej lat swojego życia. Jego historia z królewskimi zaczęła się jeszcze na poziomie juniorskim. Potem kolejno awansował do drużyn Real Madryt C, Real Madryt B, aż w końcu znalazł się w pierwszej drużynie. Ot historia jakich wiele.

Tego lata Diaz został sprzedany do Olympique Lyon. To właśnie tam najlepiej pokazał swój talent.

Katalończyk kosztował francuzów osiem milionów euro. Po biciu rekordów zaczęły się również plotki o tym, że w kontrakcie może być klauzula buyback. Okazało się to jednak jedynie chwilową sensacją bo Hiszpan na jednej ze swoich konferencji prasowych kategorycznie zaprzeczył, że taka klauzula istnieje i zdementował tym wszystkie plotki.

Nic dziwnego jednak, że ludzie zaczęli wymyślać podobne historie bowiem zawodnik w Lyonie radzi sobie obłędnie. Widząc to jak wygląda tabela ligi hiszpańskiej, i w jakiej sytuacji jest Real Madryt, zapewne niektórzy chcieliby Mariano z powrotem. Tym bardziej, że on sam ma obecnie na koncie tyle goli ile razem musieli uzbierać Entre Isco, Cristiano Ronaldo, Karim Benzema, Bale.

Transfer młodego Katalończyka zadziałał z korzyścią dla obu stron. Z Lyonu odchodził właśnie Lacazette, a Diaz łaknął więcej minut. Jak sam tłumaczy swoje odejście? „Miałem dwadzieścia ofert tego lata. Dlaczego akurat Olympique? W Lyonie właśnie odszedł Lacazette i Zidane zarekomendował mi żebym tam poszedł. Myślę, że to był właściwy moment żeby przyjść do wielkiego klubu. Cieszę się z mojej decyzji.

Czy dostawałbym szanse w tym sezonie gdybym nie odszedł? Kiedy odchodziłem wciąż był tam Morata. Z powrotem przychodził też Mayoral. Zawsze byłoby trzech atakujących.”.

Jak widać po niektórych statystykach, podjął bardzo słuszną decyzję. W swoich pierwszych dziewięciu rozegranych meczach Diaz strzelił aż dziewięć goli. Żeby znaleźć kogoś kto dokonał podobnego wyczynu musimy cofnąć się aż do roku 1954. Mowa o szwedzie Ake Hjalmarssonie.

Natomiast kiedy Mariano miał 13 goli w 19 meczach Lique 1, mowa już była o lepszych rekordach od takich osób jak Benzema czy Lacazette.

Co ciekawe Karim Benzema potrzebował aż 16 meczy żeby w ogóle rozpocząć swoje strzelanie dla Lyonu. To przecież właśnie sam francuz polecił młodego Diaza Olympiqueowi, i to właśnie jego podpatrywał młody Katalończyk żeby uczyć się od niego ruchów i techniki.

Na początku mówiono, że głównym rywalem dla Mariano będzie przychodzący w tym samym okienku transferowym z Chelsea Bertrand Traore. Kosztował nawet o dwa miliony więcej. Wszystko to jednak może pozostać w strefie spekulacji z przeszłości. Taka opcja w ogóle nie miała miejsca patrząc na to jak rozwinęła się sytuacja. Traore ma na koncie tylko trzy gole w lidze i trzy w lidze europejskiej. Być może słowo „tylko” nie jest tutaj najodpowiedniejsze, ale co innego można powiedzieć porównując je z golami Diaza?

Z transferu Katalończyka do Francji płynie jeszcze jedna korzyść. Chyba największa patrząc na to, że mamy rok, w którym odbędą się mistrzostwa świata. Mam na myśli słowa trenera reprezentacji Hiszpanii, Julena Lopetegui. Zapewnił on, że obserwuje ze swoim sztabem rozwój sytuacji Diaza i nie wyklucza tego, że może chłopaka powołać na mistrzostwa do Rosji.

Jeśli niektórzy pamiętają i wiedzą, że Mariano zagrał już jedno spotkanie dla reprezentacji Dominikany jako senior, nie mają się o co martwić. Był to tylko mecz towarzyski i droga do reprezentacji Hiszpanii stoi przed nim otworem. Warto wspomnieć też, że tamten mecz nasz bohater zakończył kompletując hat-tricka.

Takie mistrzostwa mogłby by też owocować w to, że być może zawitałby z powrotem w szeregi królewskich. Sam często wspomina w swoich wywiadach o tym, że chętnie wróciłby na stare śmieci, ale obecnie skupia się na kolejnych rekordach w Lique 1.

Oby takich rekordów było z jego strony jak najwięcej. 


Aleksandra Karczewska

@INeysiI

Na co dzień koneserka talentu Jordiego Alby i Bojana Krkicia. Fanka FC Barcelony flirtująca ze Stoke City. Pisze dla Sofa Gol.

Komentarze