Eredivisie

Klich wraca do Holandii - są szanse na mundial?

Piotr Bernaciak @piotr_bernaciak

Fot: Ultrecht, CC-BY-3.0ss

Tagi

Mateusz Klich wraca do ligi holenderskiej. Jego nowym klubem będzie szósta drużyna tabeli obecnego sezonu, starzy znajomi Lecha Poznań, czyli Utrecht. Wcześniej w Eredivisie były pomocnik Cracovii występował w PEC Zwolle i Twente. Do ligi w której czuje się jak ryba w wodzie Polak przychodzi na półroczne wypożyczenie z angielskiego Leeds. Jak wygląda jego sytuacja i czy wciąż ma szanse na wyjazd na mundial?

Bundesliga? Odrzucony. Zaplecze Premier League? Najczęściej rezerwowy. Mateusz Klich pobytu w Wolfsburgu, Kaiserslautern i Leeds nie może uznać za udany. W Wolfsburgu zero występów w składzie pierwszego zespołu, najczęściej był poza kadrą, na ławce rezerwowych w Bundeslidze usiadł tylko dwa razy. Grał najczęściej w rezerwach. Nieco lepiej było w drugoligowym Kaiserslautern, gdzie rozegrał 22 spotkania w pierwszym zespole, strzelił 4 gole i zaliczył 2 asysty. Transfer z Cracovii do Wolfsburga miał być przemyślanym ruchem do przodu, dobrym pomysłem na mądre pokierowanie karierą. Młoda gwiazda Ekstraklasy trafiła do klubu ze środka tabeli Bundesligi. Mimo to Klich nie poradził sobie u naszych sąsiadów.

Co się dzieje, gdy w Google wpiszemy "Felix Magath"? Przeglądarka automatycznie sugeruje dopisanie słowa "treningi". Mówi się, że pomocnik nie poradził sobie właśnie z powodu słynnych morderczych treningów niemieckiego trenera, których tempa nie był w stanie wytrzymać. Wydaje się jednak, że jest to jednak wynikiem słabego przygotowania motorycznego – chcąc grać w Bundeslidze trzeba być przygotowanym na większy wysiłek fizyczny. Wypożyczenie do innego, słabszego klubu było oczywistym wyborem. W grze pozostawała między innymi Cracovia, ale Klich zdecydował się na Holandię i na transfer do PEC Zwolle.

Zwolle nie było drużyną z czołówki. Polski pomocnik miał być wzmocnieniem składu, tymczasem został największą gwiazdą zespołu. Przez półtora roku gry strzelił sześć goli i zanotował aż dwanaście asyst, w tym cztery w jednym meczu (!) z ADO Den Haag. Polak nie zawodził także w meczach z największymi, udało mu się wpisać na listę strzelców w meczu z Feyenoordem i zapewnić drużynie zwycięstwo. PEC pozytywnie zaskoczyło kibiców i zdobyło puchar Holandii, a w Superpucharze pokonało jeszcze Ajax Amsterdam. W finale pucharu Zwolle zrównało Ajax z ziemią, pokonując go aż 5:1, a były piłkarz Cracovii popisał się asystą.

Reprezentant Polski po doskonałej grze w Eredivisie postanowił wrócić do Wolfsburga i powalczyć o miejsce w składzie, ale ponownie nie udało mu się do niego przebić. Po kilku miesiącach siedzenia na ławce Klich zdecydował się na kolejne wypożyczenie, tym razem jednak już na terenie Niemiec. Kaiserslautern, klub z 2. Bundesligi, było miejscem w którym miałby większe szanse na grę w pierwszym składzie i nabranie rytmu meczowego. Istotnie, w barwach drużyny, która zdobyła mistrzostwo Niemiec w sezonie 1997/1998 wystąpił w 22 meczach pierwszej drużyny, ale mimo wszystko nie błyszczał na murawie. Nie miał większych szans na pozostanie w składzie Kaiserslautern, ponownie trafił więc do Holandii. Tam był szanowany znacznie bardziej niż w Niemczech i trafił do większego klubu, a więc do Twente.

W 30 występach w barwach Twente Mateusz Klich zdobył sześć bramek i zanotował cztery asysty. Dorobek niezły, szczególnie biorąc pod uwagę że ponownie został gwiazdą zespołu, a jego dobra gra zwróciła uwagę skautów. Raz jeszcze nie zagrzał miejsca w Eredivisie, tym razem przeniósł się do Anglii, gdzie jeszcze nie miał okazji występować. Wyglądało na to, że kariera Klicha wraca na właściwe tory. Polski pomocnik trafił do Leeds United, klubu z Championship mającego ambicję na awans do Premier League. Można było obawiać się tylko tego, że wobec opinii o nacisku na grę fizyczną na zapleczu angielskiej ekstraklasy 27-latek znowu może sobie nie poradzić. I tak właśnie się stało – Klich w barwach Leeds w poprzedniej rundzie zagrał tylko dziesięć razy, nie strzelił gola, nie zanotował ostatniego podania, innymi słowy zwyczajnie nie przebił się do składu. Ratunkiem dla jego kariery może być wypożyczenie do Utrechtu potwierdzone wczoraj przez piłkarza.

Czy Mateusz Klich wciąż ma szanse na wyjazd na mundial? Niestety dla piłkarza, nic na to nie wskazuje. Nie był powoływany do kadry Adama Nawałki nawet podczas dobrej gry w barwach Twente, kiedy był jedną z gwiazd zespołu. Nasz selekcjoner najprawdopodobniej zamknął już kadrę na mistrzostwa świata, a w gronie pomocników panuje spora konkurencja. Pewny plac mają Grzegorz Krychowiak, Karol Linetty i Piotr Zieliński, w razie potrzeby grać może również choćby Jacek Góralski i doceniany przez Nawałkę Krzysztof Mączyński. Wobec tego szanse Klicha na wyjazd na mundial są niewielkie. Kto wie, być może urodzony w Tarnowie zawodnik wróci do dobrej dyspozycji w lidze, w której czuje się najlepiej, ale na wyjazd na wielki turniej z reprezentacją nie ma już raczej co liczyć.


Piotr Bernaciak

@piotr_bernaciak

Młody mieszkaniec Warszawy, stąd piszę głównie o Legii. Czasami również Real i Manchester City.

Komentarze