Premier League

Wymiana Alexisa na Mkhitaryana – kto jest największym zwycięzcą?

Aleksandra Karczewska @INeysiI

Fot: Jon Super, getty images

Tagi

W historii piłki nożnej wymiany zawodników między klubami zdarzały się już wielokrotnie. Pierwszy raz natomiast doszła do skutku transakcja, w której dopłacać nie musiała żadna ze stron. Jeśli dłużej nad tym porozmyślamy to okazuje się, ze to rozwiązanie idealne dla każdego. Ani kluby, ani obaj piłkarze nie mogą narzekać. Ba, nawet sami szkoleniowcy dostali właśnie to czego chcieli. To właśnie o tym idealnym świecie dla wszystkich chcę opowiedzieć w tym tekście. 

Mkhitaryan

Sytuacja Ormianina jest bardzo ciekawa. Jego historia pobytu w Manchesterze w swoich szczegółach opiewa w tajemniczość. Bo niby dlaczego życzenie numer jeden trenera lądowało ciągle na ławce albo poza składem, mimo ciągłych pochwał i pozytywnych wypowiedzi z jego strony? Zacznijmy od początku. Pierwsze cztery mecze ligowe Mkhitaryana trwały kolejno piętnaście, czternaście, trzydzieści i czterdzieści pięć minut. Potem kontuzja wykluczyła go z gry na miesiąc. Następnie reprezentant Armenii grał zazwyczaj około sześćdziesiąt minut. Przez cały jego pobyt w szeregach Czerwonych Diabłów bardzo rzadko zaliczał występy w pełnym wymiarze czasowym.

Od początku listopada zawodnik znalazł się w kadrze tylko pięć razy w czym zagrał ‘aż’ siedem minut przeciwko Leicester, czy dziewiętnaście przeciwko Brighton.

Widząc te liczby pozwólcie, że pominę Ligę Mistrzów.

Piłkarz, szczególnie biorąc pod uwagę, że mamy rok, w którym zostaną rozegrane Mistrzostwa świata, na pewno łaknie minut. W Arsenalu z pewnością je dostanie. Dlaczego tak myślę?

Arsenal

W Borussi Dortmund Mkhitaryan grał po równo na pozycjach ofensywnego pomocnika, prawego napastnika i lewego napastnika. U Jose Mourinho sytuacja wyglądała trochę inaczej. Trener skupił się bowiem w szczególności na pozycji ofensywnego pomocnika, i to na niej Ormianin strzelił siedem goli i zanotował osiem asyst. Oczywiście w razie potrzeby grał też na innych pozycjach, ale ponownie pokazał, że to tam czuje się najlepiej. U kanonierów na tej pozycji króluje Mesut Ozil więc wątpię żeby kupowali byłego gracza Borussi właśnie z myślą o niej.

Alexis Sanchez odchodząc zwolnił miejsce na lewej stronie ataku, gdzie głównie grywał. Stąd moje przypuszczenia, że to tam znajdzie się Mkhitaryan. Wśród innych kreatywnych kolegów z pewnością będzie się tam czuł jak ryba w wodzie. Piłkarz może być też niezłym haczykiem zarzuconym na przynętę w celu pozyskania Aubameyanga. Panowie dołączyli w tym samym czasie do Borussi i grali ze sobą przez parę lat. Znają się więc doskonale. Chęć ponownego grania ze starym, dobrym kolegą może tu wiele zdziałać. To zaliczamy oczywiście do kolejnej korzyści dla Arsenalu.

Mourinho

Żeby dowiedzieć się jaki pożytek z tego wszystkiego ma sam Jose Mourinho trzeba zadać sobie pytanie, dlaczego w ogóle Mkhitaryan odszedł?

Trener zawsze wypowiadał się o zawodniku w samych superlatywach. Był nawet okres kiedy na boisku szło mu obłędnie tak więc, porque?

Niektórzy wspominają, że powodem jego odejścia mogła być filozofia gry Jose. Sam Portugalczyk nie raz publicznie mówił o tym, że oczekuje od swojego piłkarza więcej agresji. Ludzie zarzucają mu brak umiejętności posługiwania się kreatywnymi graczami za przykład podając De Bruyne. Spójrzmy jednak na to głębiej. Można przecież znaleźć wiele przykładów, które obalają tą teorię. Deco, Sneijder, Ozil (który nawiasem mówiąc zdobył aż 82 asysty pod wodzą Mou), czy Hazard, który swoją najlepszą formę notuje na okres trenowania z Portugalczykiem.

Jak, według mnie, słusznie odkrywa portal „independent”, wina leży raczej w mentalności i braku charakteru u Ormianina. Co z tego, że dużo trenował, że dobrze grał, i że się starał skoro inni robili to bardziej? Mourinho jest trenerem o ostrym pazurze, tego samego oczekuje więc od swoich graczy.

Teraz w zamian za poprawnego i grzecznego Mkhitaryana do Manchesteru przyjdzie Alexis. Jak sam trener się wypowiada na jego temat? „Alexis jest jednym z najlepszych ofensywnych piłkarzy na świecie. Uzupełni nasz młody i utalentowany skład atakujących zawodników. Wniesie ambicję, osobowość i jakość, które tworzą piłkarza Manchesteru Unitted.”, aż chciało by się w jego imieniu dodać: „nie tak jak Mkhitaryan”. Alexis zawsze odznaczał się ogromną walecznością. Pamiętam jak dziś, kiedy walczył o skład z Pedro w Barcelonie, i to w jaki sposób wojował o każdą piłkę na prawej stronie boiska. Chilijczyk jest zawzięty i ma w sobie pasję. Idealna osoba do współpracy dla Portugalczyka.

Pomijając to, jest jeszcze jedna rzecz, która z pewnością, mówiąc pół żartem pół serio, dodaje smaku zwycięstwa szkoleniowcowi Czerwonych Diabłów. Mianowicie, zwinął on Alexisa Guardioli z przed nosa. Manchester City długo starał się o Sancheza, ale odwieczny rywal Mourinho ostatecznie nie dał rady ściągnąć go do siebie.

Alexis

Ciągnąc temat ucierania nosa, płynnie możemy przejść do tematu pozytywów dla Chilijczyka.

Alexis przez wszystkie swoje lata w Arsenalu miał tylko miesiąc przerwy od gry kiedy był kontuzjowany na przełomie 2015 i 2016 roku. Cały czas mógł się cieszyć sporą ilością rozgrywanych minut. Był tylko jeden problem. Gołym okiem było widać, że to dla niego za mało. Nie zdobył ani jednego konkretnego trofeum. Arsenal Arsena Wengera stał się coraz bardziej bezpłciowy. Sami fani zaczęli okazywać swoje niezadowolenie pokazując hasło „Wenger out” dosłownie wszędzie. Alexis zaczął się czuć coraz mniej ważny jako gracz. Coraz częściej też było widać u niego niezadowolenie czy wyśmiewanie gry, na którą patrzył. Z Mourinho z pewnością będzie miał większe szanse na trofea.

Podsumowując, największym przegranym tej sytuacji jest Manchester City. Reszta stron, których dotyczył transfer może być bardzo zadowolona. Oczywiście mówimy tu o chwili obecnej. Bo mimo iż bajka trwa, bardzo szybko może zostać przerwana. Czego oczywiście nikomu nie życzymy. 


Aleksandra Karczewska

@INeysiI

Na co dzień koneserka talentu Jordiego Alby i Bojana Krkicia. Fanka FC Barcelony flirtująca ze Stoke City. Pisze dla Sofa Gol.

Komentarze